Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Cały czas doskonalił swoje uprawnienia zawodowe: od lat miał uprawnienia dowódcy załogi Tupolewa 154M, ukończył wiele kursów i posiadał certyfikaty m.in. do lądowania w nocy oraz na loty międzynarodowe. Ciągle uczył się języków. Znał bardzo dobrze angielski oraz rosyjski. Jeszcze rok przed katastrofą przeszedł wraz z ppłk Robertem Grzywną specjalistyczne, pełne szkolenie w Zurichu, w procedurach precyzyjnego i nieprecyzyjnego podejścia do lądowania.
06.11.2012r.


      Droga jaką trzeba pokonać aby zostać pilotem wojskowym jest wyjątkowo wyboista. Jedyna uczelnią kształcącą w Polsce pilotów wojskowych pozostaje Wyższa Szkoła Oficerska Sił Powietrznych w Dęblinie.

      Jest to uczelnia elitarna, ostatnie statystyki podają, że o 40 miejsc rywalizowało w niej ostatnio 1,5 tys. kandydatów, co wskazuje jak wielki prestiż otacza zawód pilota. Już na wstępnie ubiegający o naukę w niej poddawani są selekcji: najpierw przechodzą dwudniowe badania lotniczo-lekarskie w Wojskowym Instytucie Medycyny Lotniczej, gdzie oprócz standardowych również testują odporność na przeciążenia spowodowane przyspieszeniem rzędu 5-6 g, a także ćwiczą na symulatorze do badania predyspozycji do zawodu pilota tzw. JAPETUSIE. W efekcie do egzaminów wstępnych dopuszcza się tylko 10 poc. kandydatów, a te składają się z testów z matematyki, fizyki i języka angielskiego. Bierze się także pod uwagę stopień sprawności fizycznej aspiranta. Oczywiście – zarzuca się często komisji rekrutacyjnej nepotyzm, lecz i tak od 8 do 12 proc. studentów nie kończy szkolenia i odpada w czasie procesu nauczania. Ci, którzy zostaną wybrani – 40 osób – rozpoczynają właściwą naukę.


      Przyszli piloci wojskowi kształcą się 5 lat, uzyskując tytuł magistra inżyniera. Szkoła w Dęblinie nawiązała bowiem bliska współpracę z Politechniką Warszawską. Na pierwszym roku edukacja rozpoczyna się od „unitarki”, czyli 6-tygodniowego podstawowego szkolenia wojskowego. Na drugim roku – dochodzi zdobycie umiejętności skoków spadochronowych (każdy musi zaliczyć 10 skoków) oraz katapultowania: najpierw na symulatorze pneumatycznym przy przeciążeniu 3 g, a potem na UTKZ - urządzeniu, które wyrzuca fotel przy pomocy ładunku wybuchowego, podobnie, jak w prawdziwym samolocie, przy przeciążeniu 10 g (każdy musi wykonać w trakcie studiów 4 takie katapultowania, w tym jedno przed pierwszym lotem). Nauka pilotażu i latania rozpoczyna się od II roku, a jest poprzedzona 40 godzinami ćwiczeń na symulatorach: Orlika, Iskry i Mi2. Wszystkie mają wbudowaną wizualizację okolic miejscowego lotniska wojskowego oraz innych terenów. Potem zaczyna się nauka na właściwym sprzęcie. Wszyscy studenci muszą wylatać w trakcie pobytu w Dęblinie 350 godzin, zarówno w VFR (visual flight regime), czyli dobrych warunkach pogodowych oraz IFR (instrumental flight regime), czyli przy słabej widoczności a także, jako piloci wojskowi nabyć umiejętność stosowania elementów latania akrobacyjnego, niezbędnego przy prowadzeniu walki: unikania ataku przeciwnika oraz ścigania go. Ćwiczą też likwidacje celów powietrznych i naziemnych, ucząc się strzelać z przy pomocy fotokarabinów a także z działek 23 mm, niekierowanych pocisków rakietowych oraz bombardować pociskami do 50 kg. Szkolenie kończą ze stopniem pilotażu III klasy, dalsze uzyskują w pracy, po przydziale do poszczególnych jednostek.

      Jak trudno jednak wykonywać ten zawód świadczy zdanie fachowców zajmujących się na co dzień ich kształceniem: psycholog Adam Tarnowski wskazuję że „Mózg pilota wojskowego musi pracować zdecydowanie szybciej od mózgu przeciętnego pilota cywilnego. Dlatego oceniamy intelekt, czyli zdolność rozumowania, niezwłocznego podejmowania decyzji i szybkiej orientacji w złożonym materiale wzrokowo-przestrzennym”. Piloci wojskowi muszą wykonać zadania sprawnie, w stresie i w ograniczonym czasie, czyli - w odróżnieniu od cywilnych - z reguły bez możliwości powtórzenia manewru. Dlatego szczególne miejsce zajmują w procesie kształcenia testy psychomotoryki, istotne w obliczu konieczności obsługi kilkunastu urządzeń uzbrojenia i wyposażenia radionawigacyjnego, jakie znajdują się w kokpicie, i to w krótkim czasie.

      Opieka psychologa pozwala na ciągłe sprawdzanie i weryfikację osobowości oraz poziomu motywacji do zawodu pilota. Już w trakcie studiów eliminowani są kandydaci z zawyżoną samooceną, osoby dążące do nadmiernego ryzyka i nieumiejące słuchać. Przyszłego pilota wojskowego musi cechować duża odporność na stres, zdolność do podejmowania samodzielnych, trafnych decyzji w powietrzu i na ziemi w sytuacji braku łączności z przełożonym, umiejętność pracy w zespole, i oczywiście - poczucie odpowiedzialności. W ostatnich latach z każdego wojskowego naboru wykruszało się w Dęblinie od 8 do 20 proc. studentów.

      Tymczasem zaraz po katastrofie Politycy PO otrzymali SMS o następującej treści: "Katastrofę spowodowali piloci, którzy zeszli we mgle poniżej 100 metrów. Do ustalenia pozostaje, kto ich do tego skłonił" Treść SMS-a ujawnił gen. Sławomir Petelicki. W podobny sposób przyczynę katastrofy określił Raport MAK-u. Wtórował mu raport z prac komisji Jerzego Millera. Znajduje się w niej zapis, że na pilotów była wywierana presja, ponieważ na pokładzie był m.in. Prezydent RP, a w ich wyszkoleniu były poważne braki. Te dwie przyczyny spowodowały wedle polskiego rządu katastrofę.

      A tymczasem rzeczywistość była diametralnie inna: Piloci kierujący TU-154M 101 byli doskonale przygotowani. Dowódca załogi, mjr Arkadiusz Protasiuk był pilotem klasy mistrzowskiej. Już jako pełniący służbę w 36 SPLT ukończył dwa dodatkowe kierunki studiów: w 1999 roku został politologiem, a w 2003 roku odbył studia podyplomowe z integracji europejskiej oraz bezpieczeństwa narodowego na WAT. Cały czas doskonalił swoje uprawnienia zawodowe: od lat miał uprawnienia dowódcy załogi Tupolewa 154M, ukończył wiele kursów i posiadał certyfikaty m.in. do lądowania w nocy oraz na loty międzynarodowe. Ciągle uczył się języków. Znał bardzo dobrze angielski oraz rosyjski. Jeszcze rok przed katastrofą przeszedł wraz z ppłk Robertem Grzywną specjalistyczne, pełne szkolenie w Zurichu, w procedurach precyzyjnego i nieprecyzyjnego podejścia do lądowania. Obaj piloci wojskowi uzyskali lepszy wynik niż trenujący równolegle z nimi cywile z PLL LOT. W ćwiczeniach praktycznych na symulatorze Protasiuk i Grzywna wypadli znacznie powyżej średniej. Nie musieli powtarzać żadnego z zadań.

      Szwajcarskie szkolenie obejmujące głównie ćwiczenia z takich manewrów jak nieprecyzyjne podejście, wysokość decyzji czy odejście na drugi krąg oraz lądowania według rzadko używanych w lotnictwie komunikacyjnym nieprecyzyjnych systemów VOR czy TACAN, a nawet tylko NDB, czyli tak jak na Siewiernym w Smoleńsku, zadają kłam przypisywanej im nieudolności i brakom. Również charakterologicznie – we wspomnienia wielu nie potwierdzają przyjętej tezy o chwiejnym charakterze i skłonności do brawury, wręcz przeciwnie „Miał silną wolę i niezłomny charakter, spore doświadczenia i wszechstronne wykształcenie. Był rozsądny i opanowany. Potrafił stawić czoła niebezpieczeństwu. Nigdy nie poddawał się panice. Nie był, ani tchórzem, ani ryzykantem. Obce mu były brawura i nonszalancja” – tak mjr Protasiuka opisał Tadeusz Święchowicz w książce „Smoleński Upadek”. Komu zależało, aby pod dyktando rosyjskich śledczych tak wykrzywić pamięć o polskich pilotach poległych w Smoleńsku?

/Kazia/

Link

Link

Link



Komentarze
#1 | Stowarzyszenie ARKA dnia 06.11.2012
Wiemy co to jest WAT, sam WAT jest gwarancją najwyższych standardów. Tylko zamachowcy oczerniają innych aby zmyć swoją winę. Gratulujemy rodzicom syna! Cześć jego Pamięci! Cześć Pamięci Bohaterom!
#2 | Kazia dnia 06.11.2012
Artur - jak zwykle zwróciłeś uwagę na to co najistotniejsze - to prawda, w świetle takich cech charakteru samobójstwo jest decyzją niedorzeczną i niemożliwą. I jeszcze - ciągła opieka psychologiczna. Szybko sprułeś oficjalną narrację. Dziękuję.
#3 | Kazia dnia 06.11.2012
Cunik - nikt kto zachował choć odrobinę rozsądku nie dał wiary tak kłamliwym oszczerstwom. I przyłączam się do gratulacji, choć towarzyszy im też smutek, z utraty takiego syna...
Pozdrawiam.
#4 | Artur dnia 06.11.2012
A ja z kolei zwracam uwagę na ten fragment: Opieka psychologa pozwala na ciągłe sprawdzanie i weryfikację osobowości oraz poziomu motywacji do zawodu pilota. Już w trakcie studiów eliminowani są kandydaci z zawyżoną samooceną, osoby dążące do nadmiernego ryzyka i nieumiejące słuchać. Przyszłego pilota wojskowego musi cechować duża odporność na stres, zdolność do podejmowania samodzielnych, trafnych decyzji w powietrzu i na ziemi w sytuacji braku łączności z przełożonym, umiejętność pracy w zespole, i oczywiście - poczucie odpowiedzialności.

W kontekście ostatniego "samobójstwa"... Pozdrawiam
#5 | cunik dnia 06.11.2012
Nigdy nie dałem wiary tuskowej propagandzie obwiniającej mjr. Protasiuka o spowodowanie katastrofy. Zawsze był on dla mnie najlepszym z najlepszych czyli debesciakiem, ale nie w tym sensie jak próbowano go przedstawić w pierwszych dniach po katastrofie (pokażemy jak lądują debesciaki). Kazia pokazała, jaką drogę musiał przejść, aby zostać pilotem w 36 SPL.
Gratuluje rodzicom takiego syna.
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną