Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Redaktor naczelny tygodnika, we wstępnym słowie pisze: „Wyjątkowo smutny, wręcz przygnębiający jest w swej wymowie wywiad, jakiego GN udzielił Prezydent RP. Jeszcze raz dobitnie potwierdził, że nie przyłoży ręki do większej ochrony dzieci nienarodzonych. Przeciwnie, będzie bronił istniejącego prawa, pozwalającego m.in. na zabijanie dzieci chorych. Inicjatorów zmiana prawa aborcyjnego nazwał szkodnikami. (…)
04.11.2012r.


     
"Miłować Go całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego daleko więcej znaczy niż wszystkie całopalenia i ofiary"

      To fundament chrześcijaństwa. Piękny, choć niezwykle wymagający. I pewnie te wymagania sprawiają, że coraz bardziej się od niego odchodzi. Mam przed sobą ostatni numer jednego z tygodników (katolickich), w którym można przeczytać wywiad z głową państwa. Już sam tytuł jest dość kontrowersyjny: „Kompromis ważniejszy niż dzieci”. Można także znaleźć uzasadnienie tego stanowiska: „Czy warto ryzykować naruszenie pokoju światopoglądowego?” Pewnie, że warto. Zwłaszcza, gdy jest możliwość „ugrania” czegoś więcej dla tych najbardziej niewinnych i bezbronnych. Jasne, że dla „wybrańców ludu” ważniejszy jest tzw. „święty spokój” i słupki w sondażach. Zapominają jednak, że nasz Pan, Książę Pokoju, jeśli chodzi o fundament swego nauczania jest bardzo radykalny; nie opowiada się za kompromisem, za mniejszym złem, ale wyraźnie mówi: „Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz” (Mt 10, 34). Te słowa mogą szokować, zwłaszcza, gdy zestawimy je z innymi: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam” (J 14,27). Pokój Chrystusowy jest czymś innym niż „spokój” (nawet ten święty). Gdy wyznawcy Chrystusa widzą, że atakowany jest Bóg, Jego przykazania, wiara, Kościół, naród. Ojczyzna – nie mogą chować głowy w piasek. Po wielokroć to podkreślałem. Jak najbardziej celowo w tym względzie się powtarzam, bo sprawa jest niezwykle istotna. Nie da się oddzielić wiary od moralności. Trzeba wyraźnie dostrzec różnicę między dobrem a złem. Jeśli nie widać tej granicy, to nie pozostaje nic innego, jak zrobić wyraźny podział i wyodrębnić to dobro. Zło jest narzucające się. O dobro trzeba zaś powalczyć. Jedno od drugiego natomiast musi być zdecydowanie oddzielone, a to właśnie symbolizuje ów „miecz”, o którym mówi Pan. Dopiero wtedy, gdy zauważymy, nakreśloną przez Boga wyraźną granicę, mamy pewność odnalezienia prawdziwego, Bożego pokoju. I to nawet wówczas, gdy – paradoksalnie – w tym czy w innym aspekcie nasza postawa mocno odbiega od tego, jak być powinno. Ale my nie usiłujemy negować słuszności Bożych praw, a jedynie uznajemy naszą niedoskonałość. A ta, niestety, się zdarza i to chyba dość często. Oj, trudno być prawdziwym chrześcijaninem. Dla niektórych, jak widać, zbyt trudno. Można się o tym przekonać czytając wspomniany wywiad. Przecież trzeba zdecydowanie trwać przy ewangelicznych wartościach, a w razie potrzeby – jeszcze raz zachęcam – powalczyć o nie. Trzeba nieść pokój i dobro; walczyć; miłować nawet nieprzyjaciół, a zarazem umieć przeciąć niektóre przeciwności. Przeciąć jak mieczem, nie wywołując wojny, bo o tej Chrystus nie wspomina ani słowem.

      W dalszej części wywiadu rozmówca dywaguje: „Jestem prezydentem osób z zespołem Downa, ale również tych poczętych w wyniku gwałtu i kazirodztwa. Oraz wszystkich dzieci, których istnienie może być w przyszłości zagrożone, gdy kompromis zostanie naruszony. Zdarzają się różne dramaty, życiowe tragedie. Ludzie stoją czasem przed ogromnie trudnymi wyborami. Jeśli czują się na siłach, pozostaną heroiczni. Jeśli nie – mają sumienie i mogą wybrać. (…) Rozmawiamy o naruszeniu pokoju społecznego i politycznego konsensusu. Ryzyko naruszenia kompromisu politycznego jest ogromne”. Mój Boże! Nie wierzyłem własnym oczom! Chociaż, z drugiej strony, już chyba to kiedyś słyszałem, że na ołtarzu „politycznego kompromisu” można poświęcić setki, tysiące, jeśli nie miliony ludzkich istnień. Przerażające jest uzasadnianie prawa do aborcji faktem, iż dziecko poczęło się na skutek gwałtu. Ten najbardziej winny „odsiedzi” swoje, ale przeżyje i będzie miał okazję jeszcze niejedną zbrodnię „zaliczyć”. Niewinne dziecko ukarze się śmiercią. Nie trzeba znać kodeksów, bowiem sama intuicja mówi, że jest to zwyczajne bezprawie. Bł. Jan Paweł II, na którego słowa powołują się czasem politycy (z dotyczącym włącznie), wołał w 1997 r. w Kaliszu: „Miarą cywilizacji - miarą uniwersalną, ponadczasową, obejmującą wszystkie kultury - jest jej stosunek do życia. Cywilizacja, która odrzuca bezbronnych, zasługuje na miano barbarzyńskiej. Choćby nawet miała wielkie osiągnięcia gospodarcze, techniczne, artystyczne oraz naukowe… Wiele razy powtarzam i jestem tego pewny, że największym niebezpieczeństwem zagrażającym pokojowi jest dzisiaj aborcja. Jeżeli matce wolno zabić własne dziecko, cóż może powstrzymać ciebie i mnie, byśmy się nawzajem nie pozabijali? Jedynym, który ma prawo odebrać życie, jest Ten, kto je stworzył. Nikt inny nie ma tego prawa: ani matka, ani ojciec, ani lekarz, żadna agencja, żadna konferencja i żaden rząd. (...) Przeraża mnie myśl o tych wszystkich, którzy zabijają własne sumienie, aby móc dokonać aborcji. Po śmierci staniemy twarzą w twarz z Bogiem, Dawcą życia. Kto weźmie odpowiedzialność przed Bogiem za miliony i miliony dzieci, którym nie dano szansy na to, by żyły, kochały i były kochane? (...) Dziecko jest najpiękniejszym darem dla rodziny, dla narodu. Nigdy nie odrzucajmy tego daru Bożego".

      To nie tylko przestroga. To jak najbardziej groźba i ostrzeżenie dane przez Kogoś, Kto wyjątkowo kochał swoją Ojczyznę. W klimacie Uroczystości Wszystkich Świętych i zadumy nad Tymi, którzy stanęli już przed Bożym Majestatem nabiera to szczególnej wymowy i – w co ufam – zmusza do refleksji. Zmusza do tego również nasza codzienność. Dzisiaj słyszałem wypowiedź posłanki „jedynie słusznej partii”, którą odpytywano w „jedynie słusznej telewizji” na okoliczność przyznania nastolatce odszkodowania w wysokości 30 tys. euro przez Europejski Trybunał Praw (?) Człowieka. Już sama nazwa tej instytucji jest szczytem hipokryzji. Zabitemu, bezbronnemu maleństwu nie przysługiwały żadne prawa? Jestem pewien, że zdobyte pieniądze będą już na zawsze skąpane w niewinnej krwi i okrywają hańbą nie tyle matkę – wówczas jeszcze – czternastolatkę, co tych, którzy ją do tego straszliwego czynu nakłonili, a nawet go ułatwiali. W dalszym ciągu, skądinąd żałosnego, wywodu naszej posłanki można było wysłuchać dość wyjątkową radę. Proponuje ona dziewczynie, by przeniosła się ze swojego miasta i udała w inne miejsce; najlepiej tam, gdzie nie rządzi kler. Mam jedno pytanie dla tej przeraźliwie złośliwej i – może z racji specyficznych, jak na kobietę, zainteresowań sportowych – trochę mało „gramotnej” pani: A gdzież jest w naszym kraju takie miejsce gdzie rządzi kler? Staram się być, przynajmniej z grubsza, „na bieżąco” z tym, co mnie otacza, ale może coś przeoczyłem, bo – pomimo, iż należę do duchowieństwa – nie znam w naszej Najjaśniejszej takiej specyficznej enklawy. Może pani z Wiejskiej zechciałaby mnie oświecić i wskazać owo „magiczne miejsce”, bo warto byłoby czasem pojechać w odwiedziny do „swoich”. A tak poważnie, to idąc tokiem myślenia bł. Jana Pawła z bólem serca musimy stwierdzić, że żyjemy w barbarzyńskich czasach, gdy zabija się niewinne dzieci i – co najbardziej przeraża – w niektórych przypadkach staje się to nawet źródłem swoistej gratyfikacji finansowej. Samemu niezwykle trudno mi uwierzyć w słowa, które piszę, bo cała sprawa jest wyjątkowo odrażająca. Z bólem jednak stwierdzam – prawdziwa.

      Redaktor naczelny tygodnika, we wstępnym słowie pisze: „Wyjątkowo smutny, wręcz przygnębiający jest w swej wymowie wywiad, jakiego GN udzielił Prezydent RP. Jeszcze raz dobitnie potwierdził, że nie przyłoży ręki do większej ochrony dzieci nienarodzonych. Przeciwnie, będzie bronił istniejącego prawa, pozwalającego m.in. na zabijanie dzieci chorych. Inicjatorów zmiana prawa aborcyjnego nazwał szkodnikami. (…) Fundamentalnym argumentem Prezydenta jest konieczność zachowania kompromisu, który urasta do rangi świętości”. Pomimo tych wyjaśnień ja nadal zastanawiam się, czy naprawdę w/w wywiad powinien się ukazać? Jakie jest zdanie rozmówcy na interesującą nas kwestię, to my dobrze wiemy. Natomiast omawiany wywiad odebrano bardzo źle. Kilka osób powiedziało mi to otwarcie. I chyba nie do końca przekonał ich mój argument, gdy np. wskazywałem na następne strony, gdzie zamieszczono zdecydowane i wyraziste stanowisko kard. Nycza, który reprezentuje głos Magisterium Kościoła w interesującej nas sprawie. Jednak ludzie uważali i nadal uważają, że „mleko się rozlało”. Inni idą jeszcze dalej, uważając, że osobnicy o podobnych poglądach sami wykluczają się z Kościoła, co pociąga za sobą daleko idące konsekwencje. No cóż, zapewne to sprawa dla specjalistów od teologii moralnej i prawa kanonicznego. Kiedyś, co prawda, tego mnie też uczono, ale nie czuję się upoważnionym i w pełni kompetentnym do oceniania, ferowania wyroków czy publicznego osądzania. Nie taka moja rola. Gdy zaś idzie o sam fakt wydrukowania rozmowy, również w mojej opinii, chyba nie był najlepszym pomysłem, bowiem nie u wszystkich odniósł zamierzony skutek. Zamysł może i dobry, ale metoda chyba zawiodła. Szkoda.

/ks. Wiesław Multan/

Nasze blogi:






Komentarze
#1 | Kazia dnia 04.11.2012
XWM - poganina mamy za Prezydenta... a poza tym - on tą wypowiedzią sam siebie ekskomunikował. I to fakt a nie złośliwość. Bo jakże słusznie Ksiądz zauważył - brakuje w naszym kraju rzeczywistej miłości, nie deklarowanych "rządów miłości", lecz tej swoistej Caritas, która rodzi szacunek i poczucie bezpieczeństwa u obywatela. Pozdrawiam serdecznie,
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną