Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Jeden z portali ochoczo (jak w zwykle a takich przypadkach; to taka jego przypadłość) informuje: „Chcę wypisać się z Kościoła - ujawnia (..) polska aktorka, która od lat deklaruje, że jest ateistką. (..)Zwraca też uwagę na problemy niewierzących w Polsce. Głos aktorki jest jednym z wielu (…).O co chodzi? Przypomnijmy. Ateiści w 12 miastach Polski zdecydowali się na akcję informacyjną pod hasłem: . Początkowo miały być tylko trzy plakaty, ale szybko okazało się, że akcja cieszy się bardzo dużą popularnością. (…) Niewierzący, zwłaszcza ateiści, są nieustannie obrażani i szkalowani przez Kościół, który ma czelność oskarżać nas o tzw. relatywizm moralny i nihilizm, sugerując niedwuznacznie, że wierzący stoją moralnie wyżej od niewierzących i ateistów. Odpowiadamy na to delikatnie i dowcipnie: nie zabijam, nie cudzołożę, nie wierzę. Oznacza to: można być uczciwym człowiekiem, będąc ateistą”.
14.10.2012r.


     
„Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą”.

      Czytając i rozważając powyższe słowa mamy najczęściej na uwadze osoby powołane, które decydują się odpowiedzieć na Boże wezwanie, pozostawiają całą rzeczywistość w jakiej wcześniej żyli i idą za Chrystusem. Wbrew pozorom ta droga bywa ogromnie trudna, bo – pomijając wszystko inne – codziennie na nowo muszą dokonywać wyborów. Ale nie o tym chciałbym dzisiaj pisać. W jakimś sensie wspomniany przeze fragment ewangeliczny odnosi się do nas wszystkich. Przecież również my, decydując się – często może po wielu tylko Bogu i nam znanych wewnętrznych zmaganiach – na bycie chrześcijanami musimy nauczyć się rezygnacji z dotychczasowych przyzwyczajeń, a podejmować inne, nieznane dotąd wyzwania. A nie bywa to łatwe. Czyż nie?

      Wielu nie stać na podjęcie tego typu wyzwań. Chrześcijaństwo jest bowiem wymagające, a brak realizacji jego wymagań powoduje wewnętrzne rozterki, czyli pisząc prosto – wyrzuty sumienia. Wielu to sumienie chciałoby zagłuszyć, bo jego głos budzi, zrozumiały zresztą i jak najbardziej naturalny, wewnętrzny niepokój. A coraz więcej jest – nawet i chrześcijan (niestety tylko z nazwy), którzy raczej hołdują zasadzie – nie ma to jak święty spokój. Dotyczy to nie tylko osobistych odniesień do Prawa Bożego. W tym względzie w zasadzie mamy – tak po ludzku kalkulując – dość ułatwioną sprawę. Przecież odkupieńcza męka, śmierć i zmartwychwstanie Pana jest dla nas niekończącym się źródłem przebaczenia, łaski i możliwości ciągłych powrotów. W tym względzie chrześcijaństwo jest z pewnością ewenementem. Cóż, kiedy nie ma komu wracać. Mało jest dzisiaj takich, którzy decydują się na porzucenie złych przyzwyczajeń, nałogów, w ogóle zła i pójście za Chrystusem. Być może lękają się, że ta droga jest trudna. A jest. I ten lęk jest jak najbardziej uzasadniony. Ale w takich chwilach nie wolno nam zapomnieć, że tutaj nie mamy ograniczonej liczby prób. To tylko np. w komórce możemy trzykrotnie wystukać kod PIN, a w razie pomyłki – klapa. Gdy chodzi o życie duchowe jest zgoła inaczej. W Piśmie św. mamy wyraźnie zaznaczone, że „(…)sprawiedliwy nawet siedem razy upadnie”. Autor natchniony natychmiast dodaje: „(…)jednak znowu się podniesie” (Prz 24,16). A to „podnoszenie” to nic innego, jak kolejna próba pójścia drogą wskazaną przez Boga. Możliwość tego „podnoszenia” jest nie do przecenienia dla naszej egzystencji.
Cóż, kiedy są tacy, którzy nie tylko się nie podnoszą, ale nawet odwracają w drugą stronę. Upadek – ludzka rzecz. Dotyczy każdego, bez wyjątku. Bywają jednak tacy, którzy celowo i z pełną premedytacją wolą nie myśleć o możliwości „podnoszenia się”. Pisałem już o tym, ale ostatnie dyskusje (zapewne, jak większość tych „zastępczych tematów”, celowo wywołane) spowodowały, że muszę powrócić do tego tematu.

      Jeden z portali ochoczo (jak w zwykle a takich przypadkach; to taka jego przypadłość) informuje: „Chcę wypisać się z Kościoła - ujawnia (..) polska aktorka, która od lat deklaruje, że jest ateistką. (..)Zwraca też uwagę na problemy niewierzących w Polsce. Głos aktorki jest jednym z wielu (…).O co chodzi? Przypomnijmy. Ateiści w 12 miastach Polski zdecydowali się na akcję informacyjną pod hasłem: . Początkowo miały być tylko trzy plakaty, ale szybko okazało się, że akcja cieszy się bardzo dużą popularnością. (…) Niewierzący, zwłaszcza ateiści, są nieustannie obrażani i szkalowani przez Kościół, który ma czelność oskarżać nas o tzw. relatywizm moralny i nihilizm, sugerując niedwuznacznie, że wierzący stoją moralnie wyżej od niewierzących i ateistów. Odpowiadamy na to delikatnie i dowcipnie: nie zabijam, nie cudzołożę, nie wierzę. Oznacza to: można być uczciwym człowiekiem, będąc ateistą”.

      A teraz do rzeczy, bo powyższe „wynurzenia” są bardzo niedorzeczne. Pomijam sam zwrot – „nie wierzę”, który sam w siebie jest sprzeczny. W istocie rzeczy nie ma ludzi niewierzących. Pisząc najprościej, jedni wierzą, że Bóg jest, a drudzy wierzą, że Go nie ma. Ale oni wszyscy wierzą. Zaś kwestię współczesnych prześladowań opisywałem – podając konkretne liczby – w jednym z poprzednich rozważań. Naturalnie chodzi o bezprzykładne np. mordowanie (w sensie dosłownym) chrześcijan w XXI w. To co więc w tej materii mówi aktorka i jej naśladowcy jest kompletną bzdurą. Dalej – czy naprawdę ci, którzy prowadzą akcję informacyjną są tak bezgrzeszni? Prawdziwi święci! Czyżby? Chyba nie do końca, Jednak z wymienionych tam pań publicznie się przyznała, że dokonała dwóch aborcji. Zaraz, zaraz… To chyba bajka o orkiestrze: „Coś tu nie gra!” Przecież na plakacie wyraźnie stoi: „Nie zabijam”? Proszę się więc zdecydować w tych swoich deklaracjach! I nie wprowadzać ludzi w błąd! I wreszcie ostatnia refleksja na temat powyższego – przyznam dość żałosnego – wpisu. „Można być uczciwym człowiekiem, będąc ateistą”. Ależ to dopiero odkrycie?! Wiedziałem o tym już w wieku dziecięco-młodzieżowym. I to z autopsji. Nie trzeba być szczególnie bystrym, by to zauważyć. Ileż to razy np. na falach Radia Maryja zabiera głos, skądinąd niezwykle szlachetny i uczciwy profesor, który deklaruje swój ateizm. I jakoś, w tej – jak by się mogło niektórym wydawać – paszczy lwa, do tej pory nie zginął. Wręcz przeciwnie – jego zdanie ogromnie się liczy. I słuchają go miliony. Może więc w tej głośnej deklaracji nie chodzi tyle o ateizm, co o lansowanie siebie? Tego nie wiem. I tak naprawdę nie bardzo mnie to interesuje. Natomiast w mojej opinii owa próba apostazji jest też policzkiem dla rodziców, którzy – niosąc dziecko do chrztu (a w przypadku tejże aktorki było to w czasach mało przyjaznych dla katolicyzmu; podobnie jak dzisiaj) – mieli odwagę publicznie przyznać się do swych przekonań i zapewne mieli nadzieję, że ich dziecko też pójdzie tą drogą. Mocno tu się zawiedli. Współczuję.

      „Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą”. Mocno wierzę, że my, którzy czytamy te słowa możemy je odnieść do siebie. A jeśli brak nam może zdecydowania, to nabierzmy odwagi i usiłujmy powstać z tego duchowego marazmu. Tak trzeba.

/ks. Wiesław Multan/

Nasze blogi:






Komentarze
#1 | Kazia dnia 14.10.2012
jako komentarz dam rysunek:
fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/550584_279848008798890_1942100924_n.jpg
#2 | 407 dnia 14.10.2012
Dla mnie tego typu demonstracje jak ta ateistów, czy homofilów, to krzyk rozpaczy, wyraz lęku . Oczywiście w głębi, bo na zewnątrz to rzeczywiście wygląda na afiszowanie się.
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną