Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

„Posłowie (…) zostali ukarani upomnieniem klubu za udział w antyklerykalnym kabarecie. Na początku sierpnia działacze (…) z Pomorza nagrali program kabaretowy, w którym drwili między innymi z papieskich relikwii. Pokazali w jaki sposób sporządzić relikwię z wątroby wołowej i jelit. W dwóch scenkach kabaretu wystąpili posłowie… . - Przyjąłem upomnienie. Do kabaretu trzeba mieć dystans, ale jak się zostaje politykiem to wielu zapomina o tym, że jest się też człowiekiem, że ten dystans powinien dalej obowiązywać - mówi (…). - Niektórym być może się to nie podobało. O gustach się nie dyskutuje i nie chciałbym o tym dyskutować. Są gusta i guściki - podsumowuje poseł”.
07.10.2012r.


     
„Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże”.

      Dziecięca prostolinijność, autentyzm, szczerość są ujmujące. Bywa, że postrzegamy je jako wręcz naiwne zachowania, które nijak mają się do tego, co stanowi podstawę relacji międzyludzkich w „dorosłym” świecie. A jednak Pan bezwzględnie stawia na tę właśnie „naiwność”, podkreślając, że tylko taka postawa jest gwarantem przynależności do Jego Królestwa. Dlaczego? Odpowiedź jest banalnie prosta: W dziecięcym świecie nie ma miejsca na – nazwijmy to po imieniu – łajdactwa wieku dojrzałego (chociaż tak naprawdę, to w wielu przypadkach należy wątpić w tę dojrzałość). Przez wiele lat pracowałem z dziećmi. Żadnemu z nich nigdy by nie wpadło do głowy coś, co – mimo, iż jest haniebne – uczynili dwaj „wybrańcy narodu”. Przytoczę dosłownie za jednym z portali. W tym przypadku nazwisk nie podaję nie tylko ze względu na stworzoną przeze mnie „nową, świecką tradycję”, ale również z uwagi na fakt, że panowie ci zachowali się nadzwyczaj podle. Imienne ich podkreślenie byłoby kryptoreklamą, a na takową oni żadna miarą nie zasługują.

      „Posłowie (…) zostali ukarani upomnieniem klubu za udział w antyklerykalnym kabarecie. Na początku sierpnia działacze (…) z Pomorza nagrali program kabaretowy, w którym drwili między innymi z papieskich relikwii. Pokazali w jaki sposób sporządzić relikwię z wątroby wołowej i jelit. W dwóch scenkach kabaretu wystąpili posłowie… . - Przyjąłem upomnienie. Do kabaretu trzeba mieć dystans, ale jak się zostaje politykiem to wielu zapomina o tym, że jest się też człowiekiem, że ten dystans powinien dalej obowiązywać - mówi (…). - Niektórym być może się to nie podobało. O gustach się nie dyskutuje i nie chciałbym o tym dyskutować. Są gusta i guściki - podsumowuje poseł”.

      O kondycji naszych kabaretów (naturalnie – nie wszystkich) dużo by pisać. Bluźnierstwa, antyklerykalizm, profanacja świętości, głupota, płytkie „żarty”, beznadziejne, naszpikowane wulgaryzmami słownictwo – są na porządku dziennym. Zadziwiające, a zarazem zatrważające jest to, że znajdują swoich „wielbicieli”. I to właśnie ci ostatni martwią mnie najbardziej. Oni i ich postawa, bo śmieją się z tego, nad czym zapłakać powinni. Widok ich roześmianych, a wręcz (tu użyję określenia moich siostrzenic) „uhahanych” gęb mnie przeraża. Poziom widowni tego typu spektakli bywa beznadziejny. Totalna klapa. Bardzo nagłaśnianie przez organizatorów imprezy bywają na żenującym poziomie. Występy niektórych „artystów” to nieprawdopodobny bełkot. Zastanawiam się, jak można sprzedawać taki chłam? Jeszcze bardziej zaskakuje – jak można to kupować? Przecież nie ma tam za grosz profesjonalizmu. Najzwyklejsza amatorszczyzna.

      „Ryba psuje się od głowy” – jak mówi stare porzekadło. Skoro „lokatorzy z Wiejskiej” tworzą tak „ambitny i profesjonalny kabaret”, to trudno się dziwić, że tu i ówdzie znajdą się – zazwyczaj mało rozgarnięci – widzowie, a nawet naśladowcy. Chciałoby się powiedzieć: Jaka kultura, taki kabaret. Łza się w oku kręci, gdy wspomnimy perły polskiej sceny kabaretowej, pełne klasy i wspaniałej, przepojonej głęboką kulturą satyry i zestawimy to z dzisiejszym scenicznym, pospolitym chamstwem. Toż to przecież książkowa postać satyrycznej chałtury. Tak jej daleko do świetlanych wzorców sprzed lat. Myślę jednak, że do końca nie można uogólniać tych spostrzeżeń, bo byłoby to dość mocno krzywdzące. Nie wszyscy bowiem naśladują wspomnianych „idoli z immunitetem”. Jest jeszcze zdrowa krew w narodzie. Ta prawdziwie dziecięca ufność w autentyzm ludzkich postaw; także w dziedzinie rozrywki czy satyry. Co prawda niewiele jest powodów do śmiechu (tak na marginesie: nie daje mi spokoju myśl, kto nam zafundował to piekło?), ale trudno sobie wyobrazić codzienność bez – choćby odrobiny – takiego dziecięcego, autentycznego uśmiechu. A ci, którzy pomagają nam się zwyczajnie uśmiechnąć bywają ludźmi opatrznościowymi. Kardynał Leon Suenens mówi: „Uśmiech to najskromniejszy dar, który możemy dać naszym braciom. Nawet jeżeli nic nie posiadamy, nawet jeżeli nie możemy wyciągnąć pomocnej ręki, w każdym przypadku możemy rozjaśniać ścieżki ludzkie uśmiechem. Kto uśmiecha się, patrzy na bliźniego swego okiem Chrystusa. Uśmiech jest promykiem światła, które bije z twarzy Boga, jest znakiem, że uważamy idącego obok nas człowieka za brata”.

      Jakiś czas temu, wspólnie z P.T. Czytelnikami, zastanawiałem się czy Pan Jezus się uśmiechał? Gdy dzisiaj rozważamy jak bardzo ukochał niewinne dziecięce dusze, to nie mamy już chyba najmniejszej wątpliwości. Te małe istotki przyciągał do siebie zapewne głównie pełnym miłości spojrzeniem i jaśniejącym wokół uśmiechem. My, Jego Wyznawcy, musimy po chrześcijańsku „zdziecinnieć”. Wówczas i nas „weźmie w objęcia, położy na nas ręce i będzie błogosławił”.

/ks. Wiesław Multan/

Nasze blogi:






Komentarze
#1 | Artur dnia 07.10.2012
Rzeczywiście smutne... Ale zdaje się, że to poseł Siwiec jest jednym z pierwszych przez których rozpropagowano tego typu żarty w mediach. Skoro uszło mu to na sucho, a parodiował samego Jana Pawła II to przysłowiowe nabijanie się z księży ujdzie każdemu. Natomiast opisany powyżej przypadek chyba jest na granicy obrazy uczuć religijnych, a dobrego smaku na pewno. Pozdrawiam serdecznie
#2 | Kazia dnia 07.10.2012
@KWM, cóż, kabarety mamy jak z okresu hitlerowskich Niemiec albo jak z czasów okupacji w Polsce. Najniższe instynkty i najbardziej prymitywne dowcipasy, bo nie dowcipy.
Kiedyś gdzieś czytałam, że Pan Bóg ma niesamowite poczucie humoru a szatan wcale, ani trochę.
A najbardziej wedle tamtego autora - Bóg śmieje się z rozważań teologów. Pozdrawiam Cool
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną