Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Być pierwszym - to taka odwieczna dążność człowieka. Sport, muzyka, sztuka itp., mają w sobie ducha rywalizacji. Nawet w pracy, nauce czy innych dziedzinach życia ludzkiego chce się być pierwszym. W związku z takim nastawieniem coraz bardziej przyspiesza ten „wyścig szczurów”, bo zazwyczaj chcąc być pierwszym człowiek bezdusznie depcze drugich.
30.09.2012r.


     
„Jeśli kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich”.

      Już nawiązywałem do tych słów, ale dzisiaj, gdy słyszymy je w liturgii Mszy św. niedzielnej nie mogę jeszcze raz do nich się nie odnieść. Są – można zdecydowanie powiedzieć – programowe. To taka kwintesencja nauki Chrystusa.

      Być pierwszym — to taka odwieczna dążność człowieka. Sport, muzyka, sztuka itp., mają w sobie ducha rywalizacji. Nawet w pracy, nauce czy innych dziedzinach życia ludzkiego chce się być pierwszym. W związku z takim nastawieniem coraz bardziej przyspiesza ten „wyścig szczurów”, bo zazwyczaj chcąc być pierwszym człowiek bezdusznie depcze drugich. Za cenę bycia pierwszym, za cenę władzy, stanowiska, pieniędzy niejeden(a) niszczy podstawowe prawa drugiego. Dla tego typu ludzi Chrystusowe wezwanie: ,,Jeśli kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich" – wydaje się być co najmniej śmieszne. „To nie na te czasy” – powiadają. Dzisiaj trzeba powalczyć o swoje. I wielu walczy. A, że są ofiary. No cóż., to smutna konsekwencja. Im wyżej postawieni, tym bardziej zapominają, że mają „służyć”. Chciałoby się powiedzieć, że zasada: „Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia” - w tym przypadku szczególnie się sprawdza. A przecież to właśnie od tych „na górze” wymaga się czegoś więcej. Oni jakby nie pojmowali, że żyjąc i piastując odpowiedzialne stanowiska powinni „służyć”; powinni być na wskroś ludzcy, wyrzekać się egoizmu, tendencji do panowania nad innymi, ich wykorzystywania; powinni brać w opiekę najsłabszych i najbardziej potrzebujących. Taka jest wymowa Chrystusowej nauki odnośnie piastowania władzy. Jakże daleko odeszli od niej „miłościwie nam panujący”. Niezależnie od tego jaki typ władzy piastują. W zasadzie nie ma chyba tygodnia (jeśli nie dnia), by nie słyszeć albo czytać o nadużyciach władzy. Pisząc ten tekst zajrzałem krótko na „pierwszy lepszy” portal informacyjny i już miałem okazję przeczytać: „Europosłanka (…), która w Parlamencie Europejskim pełni funkcję skarbnika (…) jest podejrzana o wyłudzenie pieniędzy z kasy PE. (…)Sprawę wykrył unijny odpowiednik NIK-u, który podał też, że może chodzić o ok. 1500 euro”. Tak sobie pomyślałem: Czy pracując na skądinąd odpowiedzialnym, ale i – nie czarujmy się – lukratywnym stanowisku jest się w tak wielkiej potrzebie finansowej, by zagarnąć taką sumę. Dla nas jest to ogromna kwota, ale dla naszych „wybrańców z Brukseli” chyba niekoniecznie. Nie mam zamiaru osądzać owej pani, bo nie jestem od tego. Być może są to tylko pomówienia. Dla mnie przerażającym jest główny wniosek, jaki się w tym miejscu nasuwa: władza psuje. Brytyjski historyk, polityk i pisarz Lord Acton twierdził: „Każda władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie”.

      Jakby na potwierdzenie powyższych słów natrafiłem w czasopiśmie „Charaktery” (2/2012) na świetny artykuł p. Anny Struyskiej-Kujaowicz, zatytułowany „Jak władza psuje”. Najpierw autorka kreśli swoisty portret władcy: „Ma dostęp do zasobów, możność realizacji swych dążeń i celów. Ci, którzy zdobywają władzę, zyskują większe poczucie niezależności i kontroli nad zdarzeniami. Uważają, że są lepsi, więc należy im się więcej”. Innymi słowy „pierwsi” oczekują, że wszyscy pozostali całkowicie się im podporządkują i bez względu na to czy się im to podoba czy nie będą wypełniać wszelkie rozporządzenia „pana i władcy”. I nie jest ważne, że „władcy”, korzystając z różnorakich przywilejów będą łamać wszelkie prawa. To się im absolutnie należy. Nie widzą nic w tym zdrożnego, bo przecież wszelkie nakazy i zakazy dotyczą innych osób, tylko nie ich, „trzymających władzę”. Czują się totalnie bezkarni. Oj, niechby tylko ktoś odważył się im sprzeciwić. I w taki oto sposób – jak podkreśla dalej – autorka „(…) władza prowadzi do dehumanizacji, czyli niedostrzegania u innych ludzi cech, które są istotą człowieczeństwa”. Efektem tego jest, że wspominana „grupa trzymająca władzę” czy też pojedynczy rządzący traktują innych w sposób nieżyczliwy albo wręcz brutalny. Zupełnie nie liczą się z odczuciami drugiego człowieka. Są coraz bardziej pozbawieni naturalnej ludzkiej wrażliwości. Im wszystko wolno. Przy tym doskonale umieją się maskować i przybierać pozę wspaniałych, dobrych i prawych przywódców. W rzeczywistości zaś są pozbawionymi ludzkich uczuć kanaliami. „Okazuje się, że władcom ufać nie należy, nie ma też, co liczyć na ich zrozumienie i współczucie. Wystrzegać się trzeba szczególnie władcy, który nie wierzy w swoje możliwości. Taki władca to oprawca. Jeśli więc nie chcemy paść ofiarą agresji szefa, musimy zadbać o jego samoocenę” – to konkluzja p. Struyskiej-Kujaowicz. Pytam: Czy będąc skazani na takich rządzących jesteśmy wobec nich bezsilni? Czy musimy siedzieć cicho widząc ich draństwa? Zdecydowanie nie! Przypomnijmy sobie jak w trudnych czasach totalitaryzmów potrafiliśmy zjednoczyć się, stanąć obok siebie i zawalczyć o wolność. Ja wiem, że to nie jest łatwe, ale w wielu przypadkach musimy zdobyć się na odwagę i krzyknąć „DOSYĆ!”. Tu nie chodzi o jakąś otwartą, krwawą konfrontację. Broń Boże, daleki jestem od tego. My musimy postawić tamę nadużywaniu władzy, które niestety jest nagminne. Czasami wystarczy jedna, charyzmatyczna osoba, która jasno sprzeciwi się rozpanoszonemu władcy; osoba, która – jak kiedyś kard. Wyszyński – powie „Non possumus!”. Za nią zapewne pójdą inni.

      Jeszcze jedna rzecz: Czy rzeczywiście władza tak całkowicie determinuje do zachowań, o jakich wyżej napisałem. Chyba nie do końca. Iluż w historii było przywódców, którzy – niezależnie od wyznania – jaśnieli blaskiem prawdziwego człowieczeństwa, ujmującej dobroci i niekwestionowanej mądrości (św. Stefan, św. Kazimierz, Romuald Traugutt, Gandhi, Robert Schuman i wielu, wielu innych). Właśnie mądrość winna być głównym atrybutem władzy. William Golding wyraził to w dość trafny sposób: „Cały kłopot w tym, że jeśli się jest wodzem, to trzeba myśleć, trzeba być mądrym. Poza tym zdarzają się takie chwile, że trzeba natychmiast powziąć decyzję. To zmusza do myślenia, bo myśl jest rzeczą cenną, daje wyniki...”.

      Zakończę to rozważanie fragmentem utworu jednego z największych artystów naszej polskiej sceny, śp. Marka Grechuty:

„Spokój jest potrzebny ludziom
By czegoś dokonać
Rząd ma znaleźć dobrą drogę
Naród ją pokonać
Lecz jeżeli taka droga
Będzie jednak zmorą
Ludzie pójdą inną drogą
Nowy rząd wybiorą

Aby czasu nie marnować
I sił nie roztrwonić
Mądrych ludzi trzeba słuchać
I jak skarb ich chronić”

/ks. Wiesław Multan/

Notka od redakcji: Nastąpiła pomyłka i tekst na dzisiejszą niedzielę opublikowaliśmy w poprzednią. Stąd dziś tekst na poprzednią niedzielę. Za pomyłkę przepraszamy.


Nasze blogi:






Komentarze
#1 | Kazia dnia 30.09.2012
O, nawet nie zauważyłam zmiany kolejności rozważań, zawsze czytam uważnie teksty ks. Wiesława i są tak ponadczasowe, że drobne przestawienie nie ma wpływu na ich odbiór.
A dzisiejsza wyjątkowo pasuje do atmosfery po-marszu, widać zadziałała tu Opatrzność i możemy za Księdzem powtórzyć: " w wielu przypadkach musimy zdobyć się na odwagę i krzyknąć „DOSYĆ!”. Pozdrawiam.
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną