Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Mamy bowiem do czynienia z przesłaniem, a nie z jakimś konkretnym zobowiązaniem, czy przekroczeniem czyichś uprawnień (co też, tu i ówdzie daje się usłyszeć lub wyczytać). Poza tym co bardzo ważne, orędzie skierowane jest bardzo konkretnie – do narodów: rosyjskiego i polskiego (abp Michalik mówi w jednym z wywiadów: „Nasze przesłanie jest apelem do wiernych oraz do wszystkich ludzi o konkretny trud sumienia, za którym pójdzie prośba o wzajemne wybaczenie doznanych krzywd i gotowość przebaczenia”).
19.08.2012r.


„Sprzeczali się więc między sobą…”.

      W każdym czasie i w każdej społeczności dochodzi do konfliktów, sprzeczek, nieporozumień czy zwykłych dyskusji i polemik. To akurat nieuniknione. Były one nawet wśród Apostołów. Są i wśród nas. Gdy chodzi o budujące i twórcze dyskusje, to są jak najbardziej wskazane. Przed tygodniem, na naszym Portalu, jeden z moich Przyjaciół „wywołał mnie do tablicy”, bym ustosunkował się do porozumienia podpisanego w dniu 17 sierpnia 2012 r. przez Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski i Patriarchę Moskwy i Wszechrusi. Nie sądzę, abym był osobą jakoś wyjątkowo kompetentną czy upoważnioną do autorytatywnego wypowiadania się na ten temat, bo z pewnością hierarchia kościelna ma w tym względzie swoje przemyślane i uargumentowane stanowisko, z którym powinniśmy się zapoznać. Tak też zrobiłem już wcześniej, zaglądając na stronę Episkopatu Polski. Można tam wyczytać, że podpisywany dokument jest PRZESŁANIEM do NARODÓW Polski i Rosji. Te moje podkreślenia nie są przypadkowe, gdyż te określenia – w mojej opinii – mają szczególną wagę. Mamy bowiem do czynienia z przesłaniem, a nie z jakimś konkretnym zobowiązaniem, czy przekroczeniem czyichś uprawnień (co też, tu i ówdzie daje się usłyszeć lub wyczytać). Poza tym co bardzo ważne, orędzie skierowane jest bardzo konkretnie – do narodów: rosyjskiego i polskiego (abp Michalik mówi w jednym z wywiadów: „Nasze przesłanie jest apelem do wiernych oraz do wszystkich ludzi o konkretny trud sumienia, za którym pójdzie prośba o wzajemne wybaczenie doznanych krzywd i gotowość przebaczenia”). Biskupi nie zwracają się konkretnie do takich czy innych rządów, partii lub władców. Ci ostatni, jak wiadomo, często bywają bardzo daleko od zwyczajnych „zjadaczy chleba”, którymi my jesteśmy. I nie zawsze, pomimo „demokratycznych” wyborów, reprezentują naród; a już na pewno nie cały. Wiemy coś o tym. Czyż nie? Można też usłyszeć zastrzeżenia dotyczące samego sygnatariusza porozumienia. Czy są słuszne? Może. Tego do końca nie wiem, bo nie „siedzę” aż tak głęboko w życiorysie Patriarchy. Ale jedno wiem na pewno: Czy mi się to podoba, czy nie, mam do czynienia ze zwierzchnikiem rosyjskiego prawosławia i to właśnie on je reprezentuje.

      W wywiadzie udzielonym KAI przewodniczący KEP powiedział bardzo ważne i wiele wyjaśniające słowa: „Być może wspólne przesłanie jest małym krokiem, bo nie ma charakteru ekumeniczno-dogmatycznego. To jest krok duszpasterski, ale staje się wskazaniem dróg i symbolem. A jak będzie wykorzystany i czy przyniesie owoce? Cóż, to już nie do nas należy. Musimy współpracować, ale dalszy ciąg zależy od Pana Boga i od ludzi. Niekiedy trzeba jedynie uchylić drzwi a później wiatr dziejów robi resztę, otwiera je na oścież. Tak było w przypadku wymiany listów z biskupami niemieckimi. Mam swoją teorię na temat tego spotkania: jeśli dużo ludzi modliło się w tej intencji i sporo osób będzie cierpiało (dlatego sam nie boję się trudności z tego powodu), to przyniesie to owoc. Jeżeli natomiast nie tego należycie i dostatecznie nie wycierpieli, to nawet dobre dzieła nie przyniosą dobrego efektu i trzeba będzie czekać dalej. Natomiast jestem absolutnie przekonany, że na obecnym etapie nie możemy tego kroku nie uczynić”.

      Bardzo dobrze, że dyskutuje się na ten i jemu podobne tematy. Świadczy to o fakcie, że chcemy naszą religijność i narodową tożsamość traktować rozumnie, a więc w duchu, jaki wskazał nam bł. Jan Paweł II, np. w encyklice „Fides et ratio”. W jednym z komentarzy do niej przeczytałem znamienne słowa: „Encyklika ukazuje zachodzący w czasie rozwój wzajemnych odniesień miedzy prawdą rozumu i prawdą wiary. Jeżeli wierzącemu braknie zaufania do racjonalnej refleksji, jego wiara może zatracić swój uniwersalizm, przechodząc na poziom subiektywnych uczuć i doznań. Jeżeli rozum programowo zamknie się na Objawienie, może usunąć z horyzontu ludzkich zainteresowań te prawdy, które mają fundamentalny charakter dla naszego życia”.

      Mocno wierzę, że w interesującej nas kwestii Episkopat, kierując się wiarą i rozumem, a przede wszystkim wrażliwy na działanie Ducha Świętego (to dla nas, katolików, jest – i powinno być – czymś nie podlegającym dyskusji), podjął taką, a nie inną inicjatywę. Przyszłość pewnie pokaże, iż była ona jak najbardziej trafna i słuszna.

      I jeszcze jedna sprawa związana z interesującym nas tematem. Słyszymy zarzuty, że Episkopat podjął ten krok bez żadnej konsultacji ze społeczeństwem. Pomijam fakt, że chyba tutaj się coś „pokręciło”. Gdy chodzi o inicjatywy duszpasterskie, a takową jest omawiane przesłanie, raczej nie ma zwyczaju konsultowania się z kimkolwiek, bo trudno deliberować nad czymś, co jest oczywiste. Mieliśmy, co prawda, kiedyś próby poddania pod referendum np. sprawy aborcji, ale przecież nikt trzeźwo myślący nie brał tego poważnie. Podobnie i w tym przypadku. Biskupi, jak to zresztą mocno podkreślają, kierują się ewangelicznymi wskazaniami. A o tych się nie dyskutuje. Przynajmniej w kręgu ludzi wierzących. I chociaż, jak powiedział abp Michalik, przesłanie „(…)nie ma charakteru ekumeniczno-dogmatycznego”, to jednakowoż swoje źródło ma w prawdzie objawionej, a nie w ludzkim wymyśle. Przypomnijmy sobie zapewnienie Pana: „Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż wszystko się spełni”. (Mt 5, 18). Trzeba też dodać, że przesłanie było poprzedzone pewnymi wydarzeniami. Otóż, jak można przeczytać na stronie KEP, pierwszym krokiem na drodze ku pojednaniu polsko-rosyjskim była wizyta mnichów z klasztoru w pobliżu Ostaszkowa. We wrześniu 2009 roku przyjechali na Jasną Górę po kopię Obrazu Matki Bożej. Umieścili ją w klasztorze, gdzie NKWD więziło polskich oficerów, zamordowanych później w Twerze. Pierwsze spotkanie przedstawicieli Kościoła katolickiego w Polsce i Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego w sprawie dokumentu o pojednaniu odbyło się w Warszawie 26 lutego 2010 r. Wcześniej biskupi powołali specjalny Zespół do Rozmów z Rosyjskim Kościołem Prawosławnym. Jego przewodniczącym został abp Henryk Muszyński, w skład weszli także abp Stanisław Budzik i bp Tadeusz Pikus. 24 czerwca 2010 r., na kolejne spotkanie w Warszawie przybył metropolita wołokołamski Hilarion ze współpracownikami. Kolejne rozmowy na temat pojednania polsko-rosyjskiego miały miejsce 1 czerwca 2011 r. Zaś 15 marca 2012 r. przedstawiciele Episkopatu Polski i Patriarchatu Moskiewskiego dyskutowali już nad ostatnimi poprawkami.

      Jak widać to, co dokonało się 17 sierpnia nie wzięło się „z sufitu”. Przede wszystkim głównym źródłem jest Boże Objawienie. I na nim, jak sądzę, opierają się nasi hierarchowie. A, że są i tacy, którzy próbują „podpiąć się” pod ich inicjatywę lub ją swoiście upolityczniają, to już zupełnie inna sprawa.

/ks. Wiesław Multan/

Nasze blogi:






Komentarze
#1 | XWM dnia 19.08.2012
Panie Arturze. Mili Państwo. Fakt, że to, co dokonało się 17 sierpnia jest wykorzystywane propagandowo podkreśliłem już w rozważaniu, pisząc, iż niektórzy "podpinają się" pod inicjatywę biskupów, ale to wcale nie zmienia faktu, że hierarchowie mieli po prostu dobrą wolę. Wyszli z wyciągniętą dłonią do pobratymczego NARODU. Poza tym Kościół nie może mieć takich czy innych podejrzeń, bo nie jest prokuraturą. Jego rola jest zupełnie inna. Oczywiście konkretni ludzie Kościoła, prywatnie, mają i nawet powinni mieć osobisty, przemyślany pogląd na każdy problem; w tym również na dramat smoleński. I zapewniam Państwa, że takowy mają. Natomiast przesłanie obejmuje całokształt relacji między narodem polskim i rosyjskim. Dla mnie jest rzeczą oczywistą, że wielu "ugrało" na inicjatywie Episkopatu; wielu robi to nadal. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że znakomita większość z nich (poza nielicznymi wyjątkami, które ogromnie cenię) nie robi tego z zatroskania o Polskę, ale z perfidnego wyrachowania. Przed tymi chciałbym przestrzec, pisząc powyższy tekst. Dziękuję za polemikę. Napisałem na wstępie, że jest ona bardzo potrzebna. Tutaj widać, jak bardzo. Musimy umieć rozmawiać. Jak dobrze, że umiemy. Ks. WM
P.S. Myślę, że dzisiejsza wypowiedź papieża Benedykta XVI jest w tej materii jednoznaczna: "Jest to ważne wydarzenie (podpisane przesłanie, przyp. mój), które budzi nadzieję na przyszłość. Jego owoce zawierzam łaskawości Maryi, wypraszając Boże błogosławieństwo". No cóż: "Roma locuta, causa finita".
#2 | Artur dnia 19.08.2012
To prawda, że pewnie intencje duchownych nie są, jak ksiądz pisze, skierowane "konkretnie do takich czy innych rządów, partii lub władców." Ale niestety pojawiła się ogromna ilość komentarzy propagandowych sugerujących, iż kościół pokazał w ten sposób, że nie ma podejrzeń co do sprawy Smoleńska. Oczywiście kij ma dwa końce i nie rozumiem krytyki tych, którzy teraz krzyczą, a jakoś nie protestowali kiedy Jarosław Kaczyński zwracał się z przesłaniem do Rosjan. Sprawa nie jest taka prosta i komplikuje ją sytuacja cerkwi w Rosji, która jest inna niż kościoła w Polsce (poddaństwo władzy w Rosji jest oczywiste). Ponadto nie wyjaśniono okoliczności tragedii 10.04. a taki gest zwierzchników kościoła może być i jest odbierany jako swoistego rodzaju "wybaczenie" tego co działo się i dzieje się ws. Smoleńska (nadal nie mamy dowodów). Przeraża mnie myśl, że w obecnych okolicznościach Putin po prostu "rozegrał" naszych hierarchów dla celów propagandowych. Wiem, że ksiądz nie może poddać krytyce decyzji swoich przełożonych (rozumiem to), ale jeśli w Smoleńsku rzeczywiście był zamach to porozumienie na pewno nie jest dobrym krokiem. Dziękuję za wpis i serdecznie pozdrawiam.
#3 | Kazia dnia 19.08.2012
@XWM: został Ksiądz mianowany za sprawą "wywołania do tablicy" naszym pomnikowym duszpasterzem, co przyjął Ksiądz naturalnie, dając ważne wskazówki i potrzebne wsparcie. Gratulacje, tym sposobem przybyła Księdzu jeszcze jedna placówka duszpasterska. Serdecznie pozdrawiam i dziękuję Smile
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną