Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Gdy patrzy się na relacje z miejsca, które zaszczyciła w tym roku nawet głowa państwa (byli, niestety, i inni), to odruchowo przychodzi na myśl przeświadczenie, że chyba owych – jak się ich określa – osobników omyłkowo nazywa się ludźmi. Przepraszam za ten dosadny ton, ale w takiej sytuacji trudno udawać.
12.08.2012r.


„Żydzi szemrali przeciwko Jezusowi”.

      Czy tylko oni? Iluż w historii „szemrało”? Iluż robi to dziś? Są tacy, co czynią to w sposób brutalny, chamski, a nawet wulgarny. Niejednokrotnie pisałem o tym w moich rozważaniach. Najczęściej są to ludzie, którzy dla pieniędzy, sławy, kariery sprzedaliby nawet własne matki. Dramatycznym jest fakt, że nie brakuje też wśród nich przypadków opętania.

      Ale są też i inni. Publicznie nie „szemrają”. Oficjalnie uznają Chrystusa, a siebie za Jego wyznawców i – najczęściej przed kamerami i mikrofonami – potrafią opowiadać się po Jego stronie. Ale tak naprawdę są niesławnymi „pobielanymi grobami”. Do nich to Pan wypowiedział te dość dosadne słowa: „Biada wam (…) obłudnicy! Bo podobni jesteście do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa. Tak i wy z zewnątrz wydajecie się ludziom sprawiedliwi, lecz wewnątrz pełni jesteście obłudy i nieprawości” (Mt 23,27-28). Ten fragment wyraźnie wskazuje, że przeciwko takim postawom i osobnikom je reprezentującym, „szemrał” nawet sam Chrystus.

      W relacjach medialnych, w których prezentowano oficjalne obchody wybuchu Powstania Warszawskiego najważniejszym, jak się okazało, był fakt gwizdów i – jak to określano – „buczenia” jakiejś nieokreślonej grupy. Początkowo wywoływało to moje poirytowanie. Ale potem stwierdziłem, że może i dobrze się stało. Przecież te, tak mocno krytykowane „ekscesy” miały miejsce wtedy, gdy wieńce składały osoby, jak widać, nie bardzo lubiane. Przynajmniej nie przez wszystkich. No cóż – „umiłowana” demokracja ma swoje prawa. Ale oburzony takim obrotem sprawy sędziwy pan generał wyraził swoją opinię. Nie mnie to oceniać czy miał rację. Ale warto w tym miejscu zapytać: Czy naprawdę o taką Warszawę i taką Polskę walczyły te setki tysięcy powstańców, którzy złożyli na ołtarzu Ojczyzny swoje życie? Czy dla nich „polskość też była nienormalnością”? Czy chcieliby w stolicy, w takim Dniu, oglądać bluźniercze wygłupy? Czy chcieliby, żeby tępiono pamięć o narodowych tragediach (np. Katyń, Smoleńsk)? Czy chcieliby, żeby znieważano symbole narodowe i religijne? A te gwizdy i „buczenie” to być może nic innego jak zwykły krzyk rozpaczy tych, którzy, nie mogąc przebić się do usłużnych mediów i przez barierę coraz bardziej aktywnej cenzury (Boże! Nie przypuszczałem, że kiedykolwiek jeszcze przyjdzie nam przeżywać ten koszmar), tylko w ten sposób mogą wyrazić swój stan i wykrzyczeć ból, bo są po prostu „chorzy na polskość” (często to schorzenie bywa bardzo bolesne, zwłaszcza dla prawdziwych patriotów), a według niektórych to niezwykle niebezpieczna i zaraźliwa choroba. Bardzo się boją, by się nie rozprzestrzeniła, więc wobią wszystko, by nas z niej wyleczyć, a my pchani jakimś – niezrozumiałym według nich – masochistycznym odruchem, jakby na własne życzenie ulegamy ten „zarazie”.

      Gdyby pan generał obejrzał choćby fragment barbarzyńskiego „show” pewnej „artystki”, o której pisałem przed tygodniem, pewnie też zmieniłby zdanie. Jestem o tym przekonany, bo człowiek, który narażał życie w obronie wyższych wartości, nie jest w stanie zaakceptować tak obrzydliwych zachowań. Przeczytałem wypowiedź starszej kobiety (a więc nie „ekstremy spod znaku Młodzieży Wszechpolskiej”, czy innych „wywrotowców”, jak to się próbuje nam wmówić, przyjmując przy tym ton wielkiego, niemal świętego oburzenia): „To ja buczałam pod Kopcem Powstania Warszawskiego i nie żałuję tego. (…) Gwizdy są najłagodniejszą możliwą formą protestu. Dla każdego, kto był obecny na miejscu, było zupełnie oczywiste, iż ludzie, którzy gwizdali nie mieli zamiaru znieważyć pamięć ofiar powstania, a właśnie obronić tę pamięć. To są właśnie ci ludzie, którzy przychodzą na uroczystości rocznicowe, palą znicze na grobach bohaterów, a nawet opiekują się weteranami (wiem, że robią to kibice Legii). To są ludzie, którzy są bardziej podobni do powstańców niż ci, którzy zostają w domu, a potem marszczą nos na gwizdy, jednocześnie za kołtuństwo uważając protesty przeciwko koncertowi wulgarnej szansonistki tego samego dnia. Jeśli, nie daj Boże, nadejdzie kiedyś znowu chwila, kiedy trzeba będzie ginąć za Polskę, kto będzie gotów to zrobić - ci pierwsi, czy ci drudzy?”

      Są i inne przykłady. Jednak skrzętnie przemilczane. Tym bardziej trzeba w tym miejscu je podkreślić. Często ludzie średniego i starszego pokolenia narzekają na młodzież. Poniekąd pewnie mają rację, bo utwierdzają ich w tym unurzane w błocie istoty, zachowujące się gorzej niż zwierzęta. To pospolita dzicz. Gdy patrzy się na relacje z miejsca, które zaszczyciła w tym roku nawet głowa państwa (byli, niestety, i inni), to odruchowo przychodzi na myśl przeświadczenie, że chyba owych – jak się ich określa – osobników omyłkowo nazywa się ludźmi. Przepraszam za ten dosadny ton, ale w takiej sytuacji trudno udawać. Pan prezydent powiedział: „Wolność jest w pełni wartością dopiero gdy zrozumie się, że jest się wolnym nie tylko od ograniczeń, ale też wolnym w podejmowanych wyborach” Jasne – żadnych ograniczeń. Widać to było w – jak to ktoś określił – „niekontrolowanej euforii w błotnym tańcu”. „Żadnych ograniczeń”, „(…) wolność w podejmowanych wyborach” – jako żywo nasuwa mi się refleksja, że takich haseł nie powstydziliby się nawet Breivik i Holmes. Ci dwaj panowie też, dzięki usłużnej roli pismaków (czytaj: tępaków) stali się nie tyle zbrodniarzami co celebrytami. A pamiętamy przecież, że po „wyczynach” pierwszego z nich byli i tacy, którzy uważali, iż do tych zbrodni doprowadziły go skrajnie prawicowe (u nas przypisywane tylko jednej partii) poglądy i chrześcijański fundamentalizm. Iście szatańska przewrotność. Jak to dobrze, że nie wszyscy młodzi dają sobie – używając ich języka – wciskać „takiego kitu”. Wielu z nich, niewątpliwie znakomita większość, ma szeroko otwarte oczy i uszy oraz wiedzą swoje. Wiele lat pracowałem z młodzieżą i jednego jestem pewien – to zazwyczaj wspaniali, wrażliwi, inteligentni i wartościowi ludzie. I właśnie oni dodają nam otuchy. Oni są naszą nadzieją. Cieszę się, że coraz mniej wśród nich lemingów. Obyśmy tylko umieli i mogli (a to nam się skutecznie uniemożliwia) do nich dotrzeć. A starsi…? Bywa, że część z nich pewnie ci młodzi zawstydzają. I dobrze.

/ks. Wiesław Multan/

Nasze blogi:






Komentarze
#1 | cunik dnia 12.08.2012
Lekturę pomnikasmolensk ostatnio zawsze zaczynam od blogu ks. Multana . Brakuje mi ustosunkowania się księdza do tematu poniżej.
Na 17-tego sierpnia planowane jest podpisanie umowy między patriarchą Cyrylem a przewodniczącym KEP abp Michalikiem. Dziwi mnie , że ten ostatnimi czasy bardzo zasłużony ksiądz firmuje swoim nazwiskiem porozumienie z agentem KGB Michajłowem. Nawet gdzieś słyszałem , że tekst porozumienia został jednogłośnie przyjęty przez KEP. Wszystkie media łącznie z Radiem Maryja milczą na ten temat. Polecam wszystkim chętnym przeczytanie ostatniego wpisu na blogu http://bezdekretu.blogspot.com/. Dla mnie cała sprawa pachnie "targowicą".
Według mnie nie można porównywać czasów gdy kard Wojtyła napisał do Niemców ( nie nazistów jak się ostatnio usiłuje nazywać Niemców w czasie II Wojny Światowej) słynne już słowa "przepraszamy i prosimy o przebaczenie". Nie znam treści porozumienia i mam nadzieje że będzie ono w innym tonie utrzymane. My Rosjan nie mamy specjalnie za co przepraszać na chyba że za "Cud nad Wisłą". Im natomiast by się uskładała dość długa lista faktów do "przeproszenia'
#2 | Artur dnia 12.08.2012
Te komentarze księdza są niezwykle celne i napisane w sposób zwięzły a zarazem bardzo klarowny. Wypowiedzi prezydenta nie znałem, cóż... Jedni mówią jak on, inni uważają, że wolność mojej pieści podyktowana jest odległością od najbliższego nosa... Jakże różne filozofie. Na marginesie - takie pytanie, czy pan prezydent przed 10.04.2010 wygłosiłby to samo stwierdzenie? Pozdrawiam serdecznie
#3 | Kazia dnia 12.08.2012
@KWM mocno Ksiądz mówi o tym co dzieje się nam w naszym kraju, i dobrze, kierunek wyznaczają nam wszak pasterze i trzeba aby był wyraźny. Pozdrawiam
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną