Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Analizując posunięcia władzy, oscylujące między tak różnymi działaniami, jak wyciszająca reakcja na wydarzenia głęboko aferalne oraz przeciwnie - silna, zmasowana i brzemienna w skutki reakcja na wydarzenia jednostkowe i w gruncie rzeczy odosobnione, nie sposób nie szukać globalnej nazwy dla takiego systemu działania i nie próbować go opisać.
10.08.2012r.


      Analizując posunięcia władzy, oscylujące między tak różnymi działaniami, jak wyciszająca reakcja na wydarzenia głęboko aferalne oraz przeciwnie - silna, zmasowana i brzemienna w skutki reakcja na wydarzenia jednostkowe i w gruncie rzeczy odosobnione, nie sposób nie szukać globalnej nazwy dla takiego systemu działania i nie próbować go opisać. O ile działania tuszujące zachowania mafijne, wydają się być oczywiste z punktu widzenia zachowania status quo, to warto przyjrzeć się drugiemu z procesów, czyli podejmowaniu decyzji politycznych, (a tym samym tworzenia uregulowań prawnych), na podstawie przesłanek bardzo wątpliwych (vide np. wałkowana już przeze mnie ustawa o zgromadzeniach Link).

      Proces tego rodzaju oczywiście już opisano, a nazwę ukuto, co szczęśliwie zwalnia mnie z obowiązku kreacji nowych pojęciowych bytów. W celu rozpropagowania pojęcia, które doskonale opisuje ów mechanizm, przywołam tutaj artykuł dr Wiktora Szewczaka, który ukazał się dwa lata temu w „Studiach Socjologicznych”. Pozwolę sobie dokonać zwięzłego streszczenia tej pracy, zainteresowanych odsyłając do źródła.

      W wyżej wymienionym artykule Autor szczegółowo opisuje mechanizm, którego oddziaływanie nie było dotychczas poddawane szerokim analizom, a które określa wyjątkowo trafnym mianem „demokracji ad hoc”. Jej źródłem jest interferencja (nakładanie się oddziaływań) wewnętrznie niespójnych logik działania trzech podmiotów: mediów relacjonujących wydarzenia polityczne, społeczeństwa formułującego oczekiwania wobec systemu politycznego oraz decydentów politycznych działających w obrębie tego systemu. Istotą zjawiska jest wypracowywanie, forsowanie oraz przyjmowanie rozwiązań o charakterze systemowym, zazwyczaj w formie generalnych norm prawnych, na podstawie przesłanek o charakterze bardzo jednostkowym. Autor konstruuje „laboratoryjny” typ tego zjawiska, przedstawiając najbardziej typowy ciąg wydarzeń:

1) Pierwszym elementem procesu jest pojawienie się w obiegu informacji o jakimś jednostkowym fakcie, zdarzeniu czy przypadku, przy czym jest on „medialnie nośny”, czyli atrakcyjny dla mediów masowych. Może być to np. dokonanie jakiegoś bulwersującego, brutalnego przestępstwa czy innego moralnie nagannego czynu, ujawnienie wyjątkowo trudnych warunków materialnych jakiejś rodziny czy grupy osób; może to być również kilka jednostkowych, podobnych wydarzeń, na przykład burd na stadionach piłkarskich itp.

2) Drugi element to błyskawiczne rozprzestrzenienie się w mediach masowych informacji o danym fakcie, swoista rywalizacja w prezentowaniu szczegółów z nim związanych i w epatowaniu publiczności jego spektakularnością. Proces postępuje lawinowo, temat staje się „modny” – opisywany w gazetach i pokazywany w telewizji staje się tematem kolejnych dni, a odbiorcy zaczynają poszukiwać o nim informacji. Bardzo często dochodzi do rozbudzenia społecznych emocji.

3) Trzeci element to podjęcie tematu przez polityków, chcących zbudować poparcie wśród swojego elektoratu. Inicjują oni konkretne ruchy, starając się wykazać działaniami spektakularnymi i łatwo dostrzegalnymi. Co oczywiste, szczególne możliwości w tym zakresie posiadają politycy pełniący najwyższe funkcje w aparacie państwowym. Domyślając się jakie są społeczne oczekiwania, podejmują decyzje polityczne w danym zakresie. Oczekiwania społeczne jednak, nawet gdy są trafnie rozpoznane, mają najczęściej charakter chwilowy, emocjonalny i ulotny – są bowiem wytworem dwóch pierwszych punktów procesu, czyli medialnej manipulacji.

4) W efekcie powyższej sekwencji wydarzeń przyjęte zostają szerokie uregulowania o charakterze ogólnym, oparte na jednostkowej podstawie lub podejmuje się działania jedynie symboliczne, które uspokajają media i ich odbiorców, a nie rozwiązują problemu. Tak obserwujemy narodziny demokracji ad hoc.

      Wśród konsekwencji występowania demokracji ad hoc Autor wymienia wiele niekorzystnych dla społeczeństwa skutków, m.in.:
- ignorowanie w podejmowaniu decyzji politycznych ważnych informacji – zamiast tego następuje koncentracja na wycinkowym, często nieadekwatnym fragmencie danej kwestii; trudno oczekiwać żeby decyzja podjęta na podstawie nieprawdziwej wiedzy była trafna
- emocjonalne zaangażowanie odbiorców medialnego przekazu (a czasami również decydentów) powoduje tendencję do przyjmowania rozwiązań skrajnych, angażujących nieproporcjonalnie duże środki do rozwiązania błahych w skali całego społeczeństwa problemów, a przynajmniej do wspierania pewnych rozwiązań w stopniu nieuzasadnionym ich merytoryczną treścią
- nieprzywiązywanie wystarczającej wagi do negatywnych konsekwencji podejmowanych decyzji, skupienie się na pozytywach, przy ignorowaniu kosztów wprowadzanych rozwiązań
- wyżej wymienione składniki powodują brak optymalności w dystrybucji zasobów dostępnych do rozwiązywania określonej puli problemów społecznych
- nawet gdy podejmuje się działania fasadowe, symboliczne, lub nie przyjmie się żadnego rozwiązania, to i tak generuje to koszty – marnotrawione są zasoby, także te bardzo istotne, jak np. ograniczona zdolność zainteresowania społeczeństwa sprawami publicznymi
- zniekształceniu podlega tzw. agenda, czyli kolejność spraw do rozpatrzenia – wskutek demokracji ad hoc rozwiązuje się i poddaje pod publiczną dysputę kwestie nieistotne z punktu widzenia funkcjonowania społeczeństwa, pozostawiając te naprawdę ważne na uboczu, a nieraz usuwając je z agendy całkowicie (oczywiście nierozwiązane)



      Jak można się domyślić, straty ponoszone przez społeczeństwo wskutek demokracji ad hoc są ogromne. Jeśli istnieje grupa, która na danym rozwiązaniu korzysta, to jest ona bardzo wąska, a korzyści które odnosi nigdy nie zrekompensują globalnych społecznych strat.

      Oczywistym jest fakt, że skumulowane działania różnych podmiotów, charakteryzujące się co prawda racjonalnością – ale jedynie jednostkową, mogą w konsekwencji przynieść bardzo niepożądane skutki społeczne. Jak wspomniano na wstępie, zjawisko demokracji ad hoc jest efektem nałożenia na siebie trzech różnych i wewnętrznie niespójnych logik działania, do którego dochodzi na styku trzech podsystemów: systemu politycznego, mediów i społeczeństwa.

      Autor opisuje szczegółowo trzy wymienione podsystemy. Prześledźmy jeszcze raz ten proces. Bezpośrednim źródłem informacji o fakcie jednostkowym jest podmiot (obiekt lub sprawca danego zjawiska lub zdarzenia). Dąży on do jego medialnego nagłośnienia lub przeciwnie, unika rozgłosu. Jego istnienie jest jednak warunkiem niezbędnym wytworzenia się mechanizmu demokracji ad hoc - służy on jako narzędzie, daje pretekst do działań pozostałych podmiotów, nie pełniąc aktywnej roli w kreowaniu ostatecznych efektów. Co innego media masowe, których specyfiką jest informowanie społeczeństwa o wydarzeniach i polityce - z jednoczesnym dążeniem do uzyskania ekonomicznego zysku ze swojej działalności. Efektem jest autokreacja przez media wizerunku przekaźnika rzetelnych informacji, połączona jednak z rzeczywistym uproszczeniem, strywializowaniem i informacyjnym zubożeniem przekazu. Zapewnia to wysoką oglądalność czy poczytność danego medium i wysokie zyski. Niezbędna jest wysoka emocjonalność informacji, bowiem to poprzez emocje, a nie struktury poznawcze przyswajany jest przekaz. Służy temu personalizacja informacji, czyli skoncentrowanie się na konkretnych wydarzeniach i osobach, a nie na strukturach i zależnościach o charakterze systemowym. Co więcej, nietypowe, wyjątkowe przypadki są przedstawiane w przesadny, przejaskrawiony sposób, dochodzi do dramatyzacji i skandalizacji wydarzeń. Odbiorca traktuje je jednak jako typowe i odzwierciedlające globalne prawidłowości - im bardziej przekaz będzie przejaskrawiony, tym większą akceptację rozwiązań systemowych, służących usunięciu „problemu”, wykaże. Podsumowując, fragmentaryczności i jednostkowości przekazów medialnych towarzyszyć będzie błędne przekonanie o ich reprezentatywności i wiernym odzwierciedlaniu rzeczywistości.

      Kolejnym elementem trójkąta kreującym mechanizm demokracji ad hoc jest system polityczny, a konkretnie wybrani decydenci. Występują oni w dwóch rolach. Po pierwsze są oni przedstawicielami społeczeństwa, co daje im uprawnienie do podejmowania decyzji, nakazuje jednak kierowanie się „dobrem wspólnym” zbiorowości i racjonalnym osądem rzeczywistości. Z drugiej strony decydenci są także członkami rywalizujących ugrupowań, a władza im przekazana ma charakter czasowy. Dążąc do reelekcji dbają więc o własny interes wyborczy. Efektem tych dwóch ról jest podejmowanie prawomocnych decyzji, dotyczących co prawda społeczeństwa, ale mających za swój punkt odniesienia nie „dobro wspólne”, lecz możliwość uzyskania poparcia wyborczego.

      Trzecim elementem jest społeczeństwo, podlegające regulacjom ze strony decyzji politycznych i formułujące oczekiwania dotyczące ich treści. Także i oni kierują sie podwójną logiką działania. Z jednej strony jest to swoisty etos obywatelskości, zaangażowanie w sprawy publiczne i wyrażanie tego, co uznają za najlepsze dla społeczeństwa. Z drugiej strony jest to logika konsumpcjonizmu, nakazująca redukowanie wysiłku poznawczego, preferująca egoizm, partykularyzm oraz ucieczkę ze sfery publicznej w prywatną, skutkująca pobieżnością analizy spraw publicznych. Dochodzi do „samooszukiwania się” na tyle pokaźnej części elektoratu, że przesądzającej zazwyczaj o wyniku wyborczym ugrupowań walczących o władzę. Wymienione niespójne logiki, którymi kierują się podmioty, nakładają się na siebie i wchodzą w system sprzężeń zwrotnych, co daje w rezultacie doskonałe podłoże do wytworzenia się demokracji ad hoc.

      Podsumowując opis Autora: media informują raczej o jednostkowych przypadkach, niż o ogólnych prawidłowościach, ponieważ to się opłaca. Społeczeństwo, kierowane „ekonomią” poznawczą, utożsamia te jednostkowe przypadki z ogólnymi prawidłowościami i na ich podstawie formułuje swoje oczekiwania względem polityków. Politycy, dążący do wyborczego sukcesu, przyjmują je za podstawę formułowanych decyzji politycznych, nie zwracając uwagi na ich nieracjonalny charakter. W rezultacie powstają decyzje o charakterze generalnym, ale oparte na jednostkowych przesłankach.

      Co pocieszające, media nie zawsze kierują się wyłącznie przewidywanym zyskiem, funkcjonuje jeszcze gdzieniegdzie tzw. etyka dziennikarska. Politycy potrafią niekiedy wznieść się ponad własny interes wyborczy, a nawet zadziałać wbrew niemu w imię realizacji „dobra wspólnego”. Odbiorcy także nie reagują na wszystkie przekazy medialne w wyłącznie emocjonalny sposób. Niektóre wybory poprzedzone są racjonalnym namysłem i zgodne są z realiami. W trójkącie podmiotów tworzących demokrację ad hoc, często przynajmniej jeden z elementów „zawodzi”. Warto więc żebyśmy, mając świadomość powstawania procesu demokracji ad hoc, „zawodzili” w tym trójkącie jak najczęściej. Szczególnie, gdy decyzje podejmowane przez decydentów coraz częściej noszą znamiona (represyjnego) gaszenia wywołanego przez nich samych pożaru.

Źródła: Wiktor Szewczak „Istota i mechanizmy funkcjonowania demokracji ad hoc”; Studia Socjologiczne 2010, 2 (197)

/Magda/

Nasze blogi:






Komentarze
#1 | Artur dnia 09.08.2012
Znakomita analiza, takie teksty należy znać - bardzo się cieszę że poznałem. Mam tylko drobną uwagę do tego: Co pocieszające, media nie zawsze kierują się wyłącznie przewidywanym zyskiem, funkcjonuje jeszcze gdzieniegdzie tzw. etyka dziennikarska. Dlaczego tylko zysk finansowy i etyka? A jeśli hipotetycznie, jakaś TV kieruje się innymi przesłankami? Słyszałem kilka ciekawych historii, co nieco też widziałem, wystarczy popatrzeć i zadać sobie pytania. Czy zastanawialiście się kiedyś dlaczego jedna z telewizji filmuje w całości wszystkie posiedzenia Zespołu Parlamentarnego (nie emitując nic)? Dlaczego ta sama telewizja filmowała całą mszę i zawieszenie tablicy kiedy byliśmy w listopadzie 2010 w Smoleńsku? Dlaczego reporterzy tej samej telewizji byli (nie wiem czy jeszcze są) w zasadzie non stop na miejscu Tragedii w Smoleńsku na długo po (może jeszcze tam są)? I w końcu tajemnica poliszynela - zestaw pytań z jakimi telewizja ta zwróciła się do CIA kiedy kręciła film o jednym ze szpiegów... Nie zawsze kasa - czasem po prostu coś więcej co trudno mi nazwać. Pozdrawiam
#2 | Kazia dnia 09.08.2012
@Magda, bardzo ciekawa analiza. U nas niestety tych dziennikarzy kierujących się etyką jest tak mało, iż demokracja ad hoc staje wszechogarniająca. Pozdrawiam.
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną