Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

W kontekście ostatniej „afery taśmowej” warto przypomnieć inną, zapomnianą już nieco aferę, trwale kojarzącą się ze środowiskiem PSL, a obwołaną w swoim czasie mianem „Trójkąta Buchacza”.
31.07.2012r.


      W kontekście ostatniej „afery taśmowej” warto przypomnieć inną, zapomnianą już nieco aferę, trwale kojarzącą się ze środowiskiem PSL, a obwołaną w swoim czasie mianem „Trójkąta Buchacza”. Warto tym bardziej, że była to jedna z najlepiej przeanalizowanych afer polityczno-gospodarczych III RP. Szczegółowe studium tego przypadku opisuje w swojej pracy Łukasz Afeltowicz („Zawłaszczone państwa, sieci społeczne i wyobraźnia socjologiczna: krytyczna analiza koncepcji state capture”; Studia Socjologiczne 2010, 1 (196)), bazując głównie na materiałach pokontrolnych Najwyższej Izby Kontroli. Uważam to opracowanie za najlepsze i najciekawsze z obecnie dostępnych, przywołam więc tutaj fragmenty właśnie z tej pracy.

      Na tytułowy trójkąt złożyły się trzy spółki Skarbu Państwa: Polski Fundusz Gwarancyjny (dalej PFG, wcześniejsza nazwa: Agencja Rozwoju Gospodarczego SA), Międzynarodowa Korporacja Gwarancyjna Sp. z o.o. (dalej MKG, wcześniej Polska Korporacja Eksportowa Sp. z o.o.) i Chemia Polska Sp. z o.o.

      W latach 1994–1995, w wyniku działalności związanych z PSL ministrów w rządach Waldemara Pawlaka, Józefa Oleksego i Włodzimierza Cimoszewicza, Skarb Państwa utracił kontrolę nad wymienionymi spółkami, których majątek szacowano na 500–800 mln zł. Jednym z inicjatorów afery, od której zresztą wzięła swoją nazwę, był Jacek Buchacz, były Minister Współpracy Gospodarczej z Zagranicą. Buchacz oraz Lesław Podkański (obaj z PSL) w latach 1994–1995 wnieśli do spółek Trójkąta majątek o łącznej wartości 545 mln zł (głównie w postaci akcji należących do Skarbu Państwa przedsiębiorstw). Drugą ważną postacią był doradca Buchacza, Piotr Bykowski.

      Mechanizm działań polegał na tym, że w wyniku skomplikowanych przekształceń własnościowych należące do Skarbu Państwa spółki Trójkąta obejmowały nawzajem swoje akcje. Równolegle, do rad nadzorczych spółek weszli ludzie nominowani przez ministra Buchacza i jego otoczenie. Spółki Trójkąta zautonomizowały się – Skarb Państwa jako mniejszościowy udziałowiec nie mógł ani odzyskać kontroli nad wniesionym majątkiem, ani odwoływać członków rad nadzorczych bez ich zgody. Firmy nie mogły być sprywatyzowane, ale nie były też kontrolowane przez państwo. Korzystając ze swojego statusu, funkcjonując niejako na pograniczu firm prywatnych i publicznych, czerpały ze swojego położenia wiele korzyści – były osłanianie i wspierane przez Skarb Państwa, a z drugiej strony cieszyły się autonomią właściwą dla firm prywatnych. Stanowiło to dogodny punkt wyjścia do wyprowadzania pieniędzy.

      Przykładowo, inwestowano kapitał Trójkąta (formalnie stanowiący własność Skarbu Państwa) w zewnętrzne firmy prywatne, które były zarządzane przez członków zarządów firm Trójkąta, ich znajomych lub członków rodzin. Obsadzanie kluczowych stanowisk zaufanymi ludźmi było zarówno metodą kontroli przepływu środków finansowych, jak również pozwalało wyprowadzić pewną część środków bezpośrednio do kieszeni jednostek organizujących całe przedsięwzięcie. Wartość spółek Trójkąta malała z roku na rok, co można traktować jako stopniowy drenaż środków publicznych.

      Ludzie Trójkąta wyprowadzali pieniądze na wiele sposobów, także poprzez obrót akcjami zewnętrznych firm na niekorzystnych dla spółek warunkach. Łukasz Afeltowicz przytacza fragment jednego z wystąpień pokontrolnych NIK, zawierającego zarzuty o niegospodarność Zarządu Chemii Polskiej w związku z obrotem akcjami Elektrim SA: „W okresie od 14 do 18 lutego 2000 r. (Chemia Polska Sp. z o.o.) sprzedała łącznie 290 750 akcji Elektrim SA osiągając przychód ze sprzedaży w wysokości 16 614 475 zł. Średnia cena sprzedaży akcji wyniosła 57,14 zł. Bezpośrednio po tym, w dniach od 18 do 22 lutego 2000 r. Spółka nabyła 300 000 akcji Elektrim SA za łączną kwotę 19 542 910,20 zł. Średnia cena zakupu jednej akcji Elektrim SA w dniach 18 – 22 lutego wyniosła 65,14 zł. W ocenie Izby powyższe operacje giełdowe noszą znamiona niegospodarności. Na powtórne nabycie 290 750 akcji Elektrim SA Spółka wydatkowała bowiem 2 324 960 zł więcej, niż uzyskała z ich sprzedaży w dniach 14 – 18 lutego 2000 r. [...] Izba zwraca uwagę, iż jeszcze w dniu 18 lutego 2000 r. Chemia Polska sprzedała 39 750 akcji Elektrim SA po cenie 57,50 zł, by następnie w tym samym dniu odkupić 92 250 akcji po średniej cenie 65,71 zł”.


      Kolejnym patologicznym elementem w działalności Trójkąta były nieformalne gratyfikacje. Uwagę NIK zwróciły niezwykle wysokie fundusze reprezentacyjne spółek Trójkąta. Przykładowo, w latach 1999–2006 Chemia Polska wydała na same zegarki (63 szt.) i wieczne pióra (18 szt.) 235,2 tys. zł. Część pieniędzy wyprowadzono również w postaci darowizn na rzecz fundacji i stowarzyszeń. Przykładowo, w latach 1999, 2000 i 2003 Chemia Polska przekazała na rzecz Stowarzyszenia Czerwonej Róży darowizny w łącznej kwocie 182,6 tys. zł. Warto odnotować tu zaistniały konflikt interesu: założycielami Stowarzyszenia byli Józef Kot i Ludwik Klinkosz – członkowie zarządu Chemii Polskiej, pełniący w różnych okresach funkcję prezesa zarządu spółki. Dodatkowo Klinkosz w interesującym nas okresie pełnił funkcję Przewodniczącego Stowarzyszenia.

      Łukasz Afeltowicz przedstawia niewyobrażalną skalę marnotrawstwa środków publicznych. Opisuje sytuację przerażającą, a polegającą na tym, że Skarb Państwa traci kontrolę nad firmami wartymi setki milionów złotych. Jednocześnie poza jakąkolwiek kontrolą dokonuje się stopniowy drenaż środków publicznych. Straty poniesione przez Rzeczpospolitą są ogromne, aktorzy afery, aby uzyskać relatywnie niewielkie korzyści musieli zmarnotrawić ich wielokrotność.

      Inicjatywę całego procederu przypisuje się Buchaczowi. Jednak w późniejszym okresie został on wykluczony z kręgu osób zaangażowanych w organizację całego przedsięwzięcia. Nie była to jedyna zmiana personalna; sama afera zainicjowana została przez ludzi z otoczenia premiera Pawlaka, natomiast kontynuowali ją ludzie związani z SLD. Pomimo zmian personalnych, nieformalna grupa interesu jako całość była w stanie funkcjonować dalej – przyjęła postać lineażu. Najbardziej widoczni w całym procederze byli Ludwik Klinkosz, Józef Kot i Jan Chaładaj. Przemieszczali się swobodnie pomiędzy instytucjami biznesowymi i politycznymi – raz pełnili funkcje urzędników państwowych, a innym razem zasiadali w radach nadzorczych spółek. Zajmowali stanowiska zarówno w ramach samego Trójkąta, jak i w spółkach zależnych.

      Warto zwrócić uwagę, że aktorzy afery nie byli związani z jedną opcją polityczną. Doszło do pewnego rodzaju porozumienia ponad podziałami – przedsięwzięcie zaczęli ludzie związani z PSL oraz premierem Pawlakiem, a kontynuowali członkowie oraz polityczne zaplecze SLD (zasadniczo jednak było to środowisko postkomunistyczne wywodzące się z korzeni PRL i partii tam funkcjonujących – PZPR i ZSL). Wydaje się, że aktorzy Trójkąta tworzyli dynamiczną strukturę sieciową, funkcjonującą dzięki pośrednikom. Sprawa do dziś nie została ostatecznie wyjaśniona, mimo zainteresowania mediów, prokuratury i kontroli NIK niewiele osób jeszcze o niej pamięta. Linia obrony zaangażowanych w działalność Trójkąta była taka, że domniemany drenaż środków publicznych w ręce prywatne stanowił zwykłe ryzyko rynkowe – były to po prostu „nieudane inwestycje”, które w zamierzeniu miały przynosić korzyści Skarbowi Państwa.

      Jak konkluduje autor opracowania, państwo nie dysponuje narzędziami prawnymi pozwalającymi skazać którąkolwiek z osób zaangażowanych w proceder. Co gorsza, pod względem formalnoprawnym, względnie łatwo jest zakwestionować nawet użycie sformułowania „afera polityczno-gospodarcza”.

      Autor opisuje pewnego rodzaju paradoks - nie ma tu bowiem w żadnym momencie ewidentnego łamania litery prawa, ani standardowo pojmowanej korupcji. Zasadne jest za to użycie określenia „przechwycenie”. Mamy tu przecież do czynienia z przechwyceniem spółek Skarbu Państwa i nadużyciem funkcji urzędniczych, które doprowadziły do zawłaszczenia publicznych źródeł zasobów i podporządkowania mechanizmów politycznych interesom wąskiej grupy aktorów. Podmiotem przechwytującym nie jest tu pojedyncza firma, tylko sieć aktorów działających na styku publicznych i prywatnych instytucji, które – chociażby na początku – miały wsparcie najwyższych instytucji państwa. Gracze wykorzystali istniejące słabe instytucje na swoją korzyść, zmieniając po prostu sposób ich funkcjonowania. Przy czym zmiana istniejących ram instytucjonalnych wymagała na pewno mniejszych nakładów niż tworzenie zupełnie nowych instytucji.

      Diagnoza badacza oparta na powyższym studium przypadku nie jest optymistyczna, ale pasuje doskonale do obserwowanych dziś patologii systemu. Wiedza na temat afery Trójkąta istnieje od dłuższego czasu, jednak cały proceder trwa nadal. Nawet jeżeli grupa dziennikarzy, prokuratorów lub pracowników NIK (czyli przedstawicieli instytucji, która w demokracji ma teoretycznie pełnić funkcje kontrolne) była w stanie zidentyfikować podmioty i mechanizmy afery, nie oznacza to, że udało im się wywrzeć istotny wpływ na przebieg tego procederu. Kolejnym rządom nie udało się do końca odzyskać kontroli nad Trójkątem. Osoby zaangażowane w Trójkąt Buchacza stworzyły szczelnie domknięte pole instytucjonalne, nad którego regułami przejęli pełną kontrolę. Z pola tego wykluczeni zostali wszyscy, którzy mogliby zaszkodzić przedsięwzięciu. Dokonała się autonomizacja nieformalnej grupy interesów i pola zasobów, którym dysponowała względem zewnętrznych instytucji i demokratycznych reguł gry.

      Pytanie z jak wieloma trójkątami i wielokątami mamy do czynienia obecnie, pozostaje otwarte.


Źródło: Łukasz Afeltowicz („Zawłaszczone państwa, sieci społeczne i wyobraźnia socjologiczna: krytyczna analiza koncepcji state capture”; Studia Socjologiczne 2010, 1 (196)),

/Magda/

Nasze blogi:






Komentarze
#1 | konstanty dnia 01.08.2012
ekonom- Wczoraj (23:01)


Zgłoś do usunięciaLinkPodziel się



Rządowe statystyki mówią, że średnia pensja w Polsce to ok. 3600 zł. To znaczy, że średnie składki emerytalne to 703,08 zł miesięcznie - procent Składki emerytalnej do ZUS jest stały, określony ustawowo. Liczba pracujących na koniec II kw. 2011 to 16.163 mln. Możecie te Dane sami zweryfikować przeglądając oficjalne strony rządowe, sięgając do oficjalnych statystyk GUS. Miłej zabawy. Ale co z Tego wynika?? BARDZO WIELE, a właściwie BARDZO DUŻO. Dużo czego?? PIENIĘDZY, oczywiście. Pomnóżcie urzędową i oficjalną liczbę zatrudnionych i oficjalną i bardzo urzędową średnią składkę emerytalną do ZUS. Powinno Wam wyjść miesięcznie 11.375.519.400 zł, czyli ponad jedenaście miliardów trzysta siedemdziesiąt pięć milionów. To gigantyczne pieniądze, a jest to Tylko składka emerytalna. Bawmy się dalej: pomnóżcie to razy 12 miesięcy, a wyjdzie na to, że w skali roku jest to 136.506.232.800 zł. Kończą się Wam okienka w kalkulatorze? Mnie też. Zatem powiem, że jest to słownie ponad 136 miliardów 506 milionów zł w roku. Mamy w Polsce około 5 mln emerytów, dokładnie - w marcu 2011 - było ich 4,979 mln. To znowu wg oficjalnych, rządowych i jedynie słusznych i poprawnych statystyk. Rencistów nie liczę, Bo już na pewno nie zmieszczą mi się w kalkulatorze, a poza tym - na nich jest OSOBNA składka!!!. Wychodzi mi zatem na to, że rocznie jest to średnio 27.301 zł na emeryta, czyli miesięczna emerytura średnio powinna wynosić 2.275,00 zł. Tymczasem średnia emerytura - znowu wg rządowych, oficjalnych i jedynie słusznych i poprawnych statystyk wynosiła w tymże marcu 2011 zaledwie 1721,00 zł. Czyli o 554 mniej niż wynika ze składek wyliczonych na podstawie danych statystycznych rządu RP, GUS, ZUS, KRUS i każdy inny SRUS. Jak policzycie dalej, to wyjdzie Wam NADWYŻKA rzędu 32% w stosunku do wydatków na Emerytury (czyli średnio ZUS jest na plusie około 2,5 miliarda zł miesięcznie, czyli 30 miliardów Rocznie!!!). Tymczasem, rząd ubolewa, że budżet dopłaca ponoć do emerytur dziesiątki miliardów rocznie. Jesteście zdumieni?? To przeliczcie jeszcze raz. Też liczyłem, bo nie wierzyłem. Wniosek jest taki: ktoś z trójki: GUS, ZUS, Rząd RP łże. ŁŻE W BEZCZELNY SPOSÓB. Gorzej: dopuszczam możliwość, że łże więcej niż jeden, a nawet że łżą Wszystkie wymienione instytucje. Taki jest mój wniosek. Ale jest też PYTANIE: co dzieje się z nadwyżką??? I takie są wnioski wynikające z oficjalnych danych statystycznych. Chyba, że Rostowski przesłał sfałszowane dane do GUS, wszak to, używając eufemizmu, mistrz kreatywnej księgowości. Załóżmy jednak, że dane oficjalne są prawdziwe, a więc wnioski zeń wynikające także. Proszę sobie wyobrazić, jaka gigantyczna nadwyżka powstanie przy wydłużeniu czasu pracy potrzebnego do osiągnięcia wieku emerytalnego. Oczywiście, pracy tej i tak nie ma, a bezrobocie zamiast maleć wciąż rośnie, co również potwierdzają dane oficjalne. Na co ma pójść taka nadwyżka?? Na zrzutkę na Greków?? Włochów?? By żyło im się jeszcze lepiej?? Gdzie jest kasa ??? Jeśli tak jak ja, jesteś przeciw kłamstwom rządzących, to proszę skopiuj to na inne fora, aby Jak najwięcej osób mogło to przeczytać, zanim zostanie usunięte. Dodam od siebie że post został usunięty po 20 minutach od chwili pojawienia się go na w.p.


Ciekawe?5Zaglosuj plusZaglosuj minus0Odpowiedz
#2 | Artur dnia 31.07.2012
Porozumienie ponad podziałami Smile jak widać. Niestety jak pisał Ziemkiewicz - (cytuję z pamięci): chodzi o to by w system rurek swój gdzieś wkręcić kurek. Ostatnie pytanie uważam za krzywdzące dla brył. Po tylu latach to już na bank układy 3-D.
#3 | Kazia dnia 31.07.2012
Gdzie nie spojrzeć wystaje afera. Tą którą przypomniałaś zdołano skutecznie nie tylko zamieść ale chyba nawet zakopać na metr pod tym dywanem. W zasadzie już żyjemy w bananowej republice, smutne ale prawdziwe. Pozdrawiam.
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną