Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Wojciech Czuchnowski ekscytował się wczoraj w Gazecie Wyborczej nowo przeczytaną lekturą, tj. książką autorstwa Anatolija Golicyna pt. Nowe kłamstwa w miejsce starych. Komunistyczna strategia podstępu i dezinformacji. Wątpię co prawda żeby przeczytał całą, niemniej cieszy, że w końcu, po latach, dotarł do tej jakże ciekawej pozycji
15.07.2012r.


     Wojciech Czuchnowski ekscytował się wczoraj w Gazecie Wyborczej (Link) nowo przeczytaną lekturą, tj. książką autorstwa Anatolija Golicyna pt. "Nowe kłamstwa w miejsce starych. Komunistyczna strategia podstępu i dezinformacji". Wątpię co prawda żeby przeczytał całą, niemniej cieszy, że w końcu, po latach, dotarł do tej jakże ciekawej pozycji (mimo, że nie nastręcza to obecnie żadnych trudności) oraz zapewnił dodatkowo bezpłatną reklamę na łamach. Zrobił to, co prawda, na swój autorski histeryczny i załgany sposób, ale podziękowania za wkład w rozwój czytelnictwa targetu, do którego skierowana jest GW, bezsprzecznie się należą. Dziękuję. Klap-klap.

     W artykule „Biały kruk Macierewicza: Podręcznik byłego KGB-isty dla polskich służb specjalnych” Czuchnowski streszcza nam pokrótce treści, z którymi mieli okazję zapoznać się, w czasach mrocznych rządów PiS, „oficerowie Macierewicza”. Akcentuje tu znaczący udział tego ostatniego, bowiem jak zauważa, to za jego sprawą polskie wydanie miało szansę ukazać się w serii "Biblioteka Służby Kontrwywiadu Wojskowego".

     Przewodnią myśl książki definiuje Czuchnowski następująco:

     „Czego z książki Golicyna mieli dowiedzieć się funkcjonariusze? Jej główną tezę można streścić następująco: ruchy opozycyjne, które od lat 60. XX wieku powstawały w Związku Radzieckim i krajach od niego uzależnionych, były kreowane przez służby specjalne, a "prawdziwą" opozycję zwalczano. "Większa część wiadomości o ruchu dysydenckim jest uzyskiwana przez Zachód dzięki uprzejmości władz sowieckich" - pisze Golicyn, w innym miejscu stwierdzając, że "sam ruch dysydencki, jak i rzucające się w oczy prześladowania są w dużej mierze sztuczne i stanowią fragment zamierzonej inscenizacji, rozgrywanej na potrzeby dalekosiężnej polityki Bloku Sowieckiego".

     Gdyby Wyborcza zapewniała podkład muzyczny jako ilustrację do intelektualnych poszukiwań Czuchnowskiego, to widzę tu, w tym momencie, głośne uderzenie wysokich rejestrów skrzypiec, bardzo zbliżone do tego w sławetnej scenie prysznicowej u Hitchcocka. Towarzyszący im wrzask i szum spuszczanej wody dopełniłby całości. Z tytułu artykułu, wymowy i ogólnej maniery autora wywnioskować można, że czytelnika ma przejąć nagły strach, bo nie dość, że „podręcznik KGB-isty”, nie dość, że kondotier Macierewicz i jego „funkcjonariusze”, to jeszcze takie wywrotowe treści. Kiedy Czuchnowski przeczyta kolejną książkę i obwieści z emfazą całemu światu, że Ziemia nie jest płaska, ani nie spoczywa na grzbietach 4 słoni, stojących na grzbiecie żółwia, to będzie to zapewne tak doniosłe wydarzenie, że odpowiednie rangą będą już tylko dzwony rurowe Oldfielda. Ale dość o muzyce, niech leci spokojnie w tle podczas kolejnych „odkryć” publicysty. Przywołuje on słowa Macierewicza zawarte we wstępie do książki:

     „Macierewicz pisze o tym wprost: "Golicyn w 1984 r. przewidział powstanie rządu grubej kreski Tadeusza Mazowieckiego, porozumienie rosyjsko-niemieckie, powrót sojuszu chińsko-rosyjsko-irańskiego. Już chociażby z tego powodu książka ta powinna stać się obowiązkowym podręcznikiem polskich służb specjalnych". I dodaje: "Stworzenie nowych służb wojskowych, a zwłaszcza SKW, otwarło drogę do nowego systemu kształtowania kadr uniezależnionych wreszcie od wpływów sowieckich. Dla nich przygotowano to pierwsze polskie wydanie książki Anatolija Golicyna. Jej studiowanie pomoże lepiej rozumieć zagrożenia, jakie stoją przed Polską, a które służba kontrwywiadu ma obowiązek zwalczać".

     Żeby czytelnik – inteligent się nie przemęczył i nie spocił, Czuchnowski wskazuje także, które fragmenty (zdania) należy bezwzględnie przeczytać:

     „O Polsce jest jeden rozdział, opisujący powstanie "Solidarności" w sierpniu 1980 r. Zdaniem Golicyna dwa lata wcześniej odbyły się w tej sprawie "konsultacje pomiędzy przywódcami polskimi i sowieckimi, a głośne wydarzenia w Polsce w roku 1980, >>odnowa<<, była planowana z dużym wyprzedzeniem przez polską partię komunistyczną, przy współpracy z jej sowieckimi i blokowymi sojusznikami oraz przy zakreśleniu widoków na przyszłe szerzenie strategii komunistycznej dalej, na Europę".

I dalej:

     „Oficerowie Macierewicza mieli z książki Golicyna dowiedzieć się, że "celem powstania Solidarności było oszukać zachodnie rządy i opinię publiczną co do rzeczywistej natury współczesnego komunizmu w Polsce", a "nazwa >>Solidarność<< sama w sobie stanowi symbol i świetnie się do tych celów nadawała, co jest jaśniejsze do zrozumienia, gdy uwzględni się fakt sponsorowania przez państwo podróży Wałęsy do związków zawodowych we Francji, Włoszech i Japonii oraz jego wizyt w Watykanie". Według podręcznika "dążenia >>S<< do wzmacniania swoich międzynarodowych więzi były częścią szerszego wysiłku ze strony międzynarodowego ruchu komunistycznego, ukierunkowanego na upowszechnienie i umacnianie własnej strategii".”


     Muszę Wojciecha Czuchnowskiego rozczarować, po pierwsze „o Polsce” jest cała książka, nie tylko jeden rozdział, no chyba, że ktoś wciska ctrl+f i wyszukuje, mozolnie wpisanego pulchnymi paluszkami, hasła P-O-L-S-K-A, bo jest zbyt podekscytowany wizją tarmoszenia Macierewicza za nogawki, żeby w spokoju przeczytać 550 stron bez zawracania ludziom głowy. Gazeta Wyborcza rok w rok o tej samej porze odgrzewa tego zimnego kotleta (rok 2011:Link), zachęcałabym więc autora do przeglądania archiwum swojej gazety zanim się zacznie niezdrowo podniecać „rewolucyjnymi” newsami, inaczej to zakrawa na jakieś natręctwo. Skądinąd prześmieszne. Może to preludium do książki Czuchnowskiego pt. „Stare kłamstwa w miejsce starych”. Mało to ambitnie, ale target GW i tak się przecież nie zorientuje. Do boju!

      Po drugie „oficerowie Macierewicza”, jak i wszyscy inni, którzy posiedli umiejętność czytania ze zrozumieniem, mogą dowiedzieć się z książki znacznie więcej, niż to sugeruje czytelnikom GW mój ulubiony dziennikarz. Zasygnalizowane „wywrotowe” wątki poruszał wszak nie tylko Golicyn, ale i Władimir Bukowski czy Wasilij Mitrochin. To, o czym pisze Golicyn oparte jest na długoletniej analizie komunistycznej strategii i taktyki oraz pochodzi z bezpośredniej wiedzy jaką posiadł pracując w sowieckich służbach specjalnych. Jest przy tym o wiele bardziej od Czuchnowskiego wyważony w sądach. Ceniony za zdolności analityczne, umiejętność oddzielania faktów od spekulacji, metodyczność.

      Również Mitrochin, opisując w swoim „Archiwum” pięćdziesiąt lat sowieckiej infiltracji Zachodu, nie opiera się na przypuszczeniach wyssanych z palca. Także i ten „KGB-ista” postanowił pokazać światu ogrom zła, jaki dokonała sowiecka „piekielna machina". Pracując jako archiwista w centrali KGB, przez 10 kolejnych lat, aż do przejścia na emeryturę w 1985 roku, cierpliwie niczym skryba kopiował tajne dokumenty, które następnie chował w blaszanych pojemnikach w ogrodzie i pod podłogą swojego domu. Skopiował w ten sposób około 300 tys. dokumentów i spokojnie oczekiwał na okazję przedostania się na Zachód. MI6 nie pogardziło takim „podręcznikiem”. Gdzie pan był wtedy? Gdzie pana redakcyjna szczujność?

     Książka "Moskiewski proces" Władimira Bukowskiego została napisana na podstawie tajnych dokumentów KGB i Biura Politycznego KC PZPR, do których autor miał dostęp po upadku puczu Janajewa. Część z nich skopiował za pomocą przywiezionego ze sobą skanera, o czym opowiada szczegółowo np. w świetnym filmie Grzegorza Brauna pt. „Towarzysz Generał idzie na wojnę”. Dokumenty dotyczyły m.in. wspierania przez radziecki wywiad i partię komunistyczną akcji terrorystycznych za granicą, działalności partii komunistycznych w krajach kapitalistycznych, czy wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. Dokumenty pokazane w filmie Brauna czarno na białym obrazują, że wbrew powszechnemu przeświadczeniu osobą domagającą się sowieckiej interwencji w 1981 roku był nikt inny, tylko generał Wojciech Jaruzelski.

     "Był proces w Norymberdze, który dokonał rozliczenia z faszyzmem - nie było procesu w Moskwie, który dokonałby podobnego rozliczenia z komunizmem" – mawiał Władimir Bukowski. Słowa tego „KGB-isty” dedykuję dziś Czuchnowskiemu. Na makatkę.



Anatolij Golicyn „Nowe kłamstwa w miejsce starych”. Zapraszam do lektury (Link).

/Magda/

Nasze blogi:






Komentarze
#1 | Artur dnia 16.07.2012
Nic dodać nic ująć, a książkę chętnie przeczytam pozdrawiam z krainy żaru Smile
#2 | Kazia dnia 15.07.2012
@Magda, doskonale napisane, a ostania rada - uwiecznienia na makatce słów Bukowskiego - słuszna. Tym bardziej, że Czuchnowski potrafi dziergać misternie, nauczył się u swego pryncypała. Może jednak takie teksty jak Twój sprują ich pracowitą dłubaninę. Pozdrawiam.
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną