Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Jak wszyscy wielcy reporterzy Anna Politkowska prezentowała ludzką prawdę i na nowo pisała oficjalną historię. Będziemy ją nadal czytać i uczyć się od niej przez długie lata - pisał Salman Rushdie po zabójstwie tej odważnej kobiety. Skąd ten cytat? Dlaczego wracam do postaci Anny Politkowskiej? Co wspólnego może to mieć ze mną, z nami?
12.07.2012r.


      Jak wszyscy wielcy reporterzy Anna Politkowska prezentowała ludzką prawdę i na nowo pisała oficjalną historię. "Będziemy ją nadal czytać i uczyć się od niej przez długie lata" - pisał Salman Rushdie po zabójstwie tej odważnej kobiety. Skąd ten cytat? Dlaczego wracam do postaci Anny Politkowskiej? Co wspólnego może to mieć ze mną, z nami?

      Bardzo chciałabym powiedzieć, że nic albo że niewiele. Bardzo bym chciała... Chciałabym jak te Francuzki czy Angielki załamać ręce nad społeczeństwem Rosji, podpisać się pod kolejną petycją dotyczącą łamania praw człowieka przez reżim Putina, okazać współczucie, a potem wrócić do swego bezpiecznego łóżka w bezpiecznym domu, w bezpiecznym kraju. Marzenie, bajka dla grzecznych dzieci. Złudzenie płynące z ekranu telewizora. Kłamstwo.

      Wydarzenia z ostatniego czasu potwierdzają raz jeszcze smutną prawdę: analogicznie jak w Rosji, tak i w Polsce powstała kasta oligarchów stojących ponad prawem, posługujących się prawem według własnego uznania, z dużą bezczelnością przejmujących władzę w instytucjach publicznych, nieliczących się z tzw. opinią publiczną, ewentualnie nią umiejętnie manipulujących. Korzenie tej kasty też są takie same: to sowieckie służby specjalne i wojskowe, ludzie przez nich kupieni w taki czy inny sposób w krajach bloku sowieckiego traktowanych nadal przez Rosję jako własne dominium.

      Ciekawy jest przypadek prokuratora Jarosława Seja: 34 lata, major prokuratury wojskowej, na pewno bardzo zdolny, bo szybko pokonał ścieżkę awansu. Ojciec - wysoki urzędnik sowieckich służb informacyjnych, zwanych wywiadem wojskowym PRL, instytucji najszerzej kontrolowanej przez ZSRS wśród innych rozlicznych w PRL. Jak twierdzą koledzy, pracowity i uczciwy. Ale czy nie do czasu aż nie będzie potrzebny byłym mocodawcom jego ojca? A wtedy w stosunku do kogo okaże się lojalny: w stosunku do ojca czy w stosunku do Narodu? Właśnie dlatego w krajach szanujących obywateli i ich prawa taka sytuacja nie mogłaby mieć miejsca. Bo takiego człowieka bardzo łatwo jest szantażować. Jego koledzy prokuratorzy zamiast "ręczyć za niego", powinni okazać choć trochę ludzkich uczuć i pomóc wyjść z matni, odsuwając od śledztwa w sprawie tragedii smoleńskiej, w której to sprawie tkwią po uszy służby specjalne Rosji. Zostawmy analizę tych nader ciekawych "kominów" karier zawodowych w polskich organach sprawiedliwości i akceptowany przez polskie społeczeństwo karykaturalny wręcz nepotyzm (pytanie do socjologów: jak nazywa się takie społeczeństwo?).

      Prokurator Sej nadzorował osobiście wszystkie trzy dotychczas przeprowadzone badania sekcyjne ofiar ze Smoleńska. To on decydował o tym, jakie badania kryminalistyczne, jakich części i przez kogo będą przeprowadzone. To on zadecydował, że badań fizykochemicznych nie będzie przeprowadzał Instytut Ekspertyz Sądowych z Krakowa. Prokurator Sej w odpowiedzi na moją prośbę o wydanie mi, jako osobie pokrzywdzonej, kopii protokołów konkretnych akt śledczych wydał decyzje odmowne. W uzasadnieniu napisał, że posiadając dostęp do materiałów śledztwa, "utrudnię lub uniemożliwię pociągnięcie potencjalnych sprawców do odpowiedzialności karnej". Uzasadnienie to mnie po ludzku obraża.

      Dziś prokuratura w Polsce to państwo w państwie. Zażalenie na prokuratora można złożyć do... prokuratora. Nie ma gdzie się odwoływać, nie ma takiej instytucji w naszym kraju, która miałaby nad prokuraturą jakikolwiek legalny i formalny nadzór. To oczywiście wiąże się także z umorzeniem śledztwa w tzw. cywilnym wątku, w którym żadna z rodzin nie dostała statusu pokrzywdzonego. Nie, bo nie. Bo jeśli jakiś urzędnik zawinił i w związku z tym zginął mój mąż, to nie ma znaczenia. Zresztą, jak się właśnie okazało, nikt nie zginął na skutek zaniedbań urzędników. Czytając uzasadnienie prokuratury, tym razem powszechnej, odnoszę wrażenie, że w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku nikt nie zginął, a cała ta tragedia to zbiorowe urojenie. Prokuratura bowiem stwierdza ewidentne i świadome niedopełnienie obowiązków przez urzędników Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, ale jednocześnie stwierdza, że czyn ten nie zawiera znamion czynu zabronionego. Stwierdza, że urzędnicy nie działali na szkodę interesu publicznego. Co z tego wynika? Prokuratura sugeruje, że można świadomie działać źle, świadomie nie wypełniać obowiązków, będąc pracownikiem instytucji publicznej najwyższego szczebla, a jednak nie działać na szkodę interesu publicznego. To po co są te instytucje, skoro ich działalność nie ma znaczenia dla społeczeństwa? W uzasadnieniu czytamy: "w toku śledztwa stwierdzono dodatkowo poważne naruszenia przepisów z 2004 r. i Instrukcji HEAD z 2009 r. przez urzędników Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (...) wymienieni funkcjonariusze, mając pełną świadomość zakresu powierzonych im obowiązków w swoich działaniach w tym zakresie, co najmniej godzili się na ich wypełnianie niezgodnie z przepisami". To co? Tak można i nic? To jest bezkarne? I to nie było na szkodę interesu publicznego? To na czyją szkodę było? Dalej czytamy: "Niedopełnienie obowiązków wynikających z Instrukcji HEAD z 2009 r. i Porozumienia z 2004 r. nie miało wpływu na bezpieczeństwo wykonywania lotów". To po co są te instrukcje? Po co są w ogóle przepisy, zakresy obowiązków, jakieś normy prawne, skoro ich naruszenie nie ma żadnego znaczenia? To uzasadnienie wyprodukowane przez panów Gacka, Machniaka, Skórę powinno przejść do podręczników dla studentów prawa, nie tylko w Polsce, jako przykład tego, że wszystko można uzasadnić w zależności od intencji uzasadniającego. W Polsce jest dziś ogromne zapotrzebowanie na "ludzką prawdę", czyli po prostu przedstawianie rzeczywistości takiej, jaką ona jest, bez jej interpretacji. Oficjalną historię zaczęliśmy także, tak jak Anna Politkowska, pisać na nowo. Na pewno dotyczy to smoleńskiego śledztwa.

/Zuzanna Kurtyka/

Artykuł opublikowano 12.07.2012 w Naszym Dzienniku Link


Komentarze
#1 | Artur dnia 13.07.2012
Panie Michale - serdecznie witamy na naszym portalu i zapraszamy do dyskusji. Pozdrowienia
#2 | 453 dnia 12.07.2012
Trzeba mieć nadzieję, że wkrótce nieświadoma część społeczeństwa przejrzy na oczy i skończy się arogancja, nihilizm i nadużycia obecnej władzy. Pozdrawiam Serdecznie autorów i forumowiczów pomniksmolensk.pl
#3 | Kazia dnia 12.07.2012
Pani Zuzanno - coraz bardziej nasz kraj, nasza Polska upodabnia się w sferze struktur państwowych do Rosji. Już dziś możemy stwierdzić, że i u nas "jednostka niczym, jednostka zerem". Smutne, że nawet los najważniejszych osób w Państwie, dla doraźnych małostkowych interesów, jest tak właśnie traktowany. O czymże może to świadczyć jak nie o uwikłaniu obecnych władz w zatajenie strasznej tajemnicy o katastrofie smoleńskiej? Ale przecież prawda zawsze wyjdzie na jaw. I to pomimo wysiłków służących jej ukryciu, a nawet zazwyczaj wprost proporcjonalnie do zaangażowanych sił. Pozdrawiam bardzo serdecznie.
#4 | Artur dnia 12.07.2012
Przypomina mi się historia pewnej starszej pani, która pomyliła się podczas wypełniania PITu o 1 PLN... i jej poważne kłopoty z tego powodu. Można dojść do dziwnych wniosków analizując ten przypadek i porównując ze skutkami zaniedbań ws. Smoleńska. Ostatnio słyszałem w radiu dyskusję dziennikarzy w PR3, obaj panowie próbowali uzasadnić dlaczego urzędnicy nie powinni być ścigani za zaniedbana. Brzmiało to mniej więcej tak, że w zasadzie zaniedbania były zawsze, teraz po prostu skończyły się tragicznie, no ale trudno, urzędnicy robili od wielu lat tak samo i tak samo źle. Czyli recydywa mile widziana. Innym problemem jest serwowane nam w mediach, a również pojawiające się w tej dyskusji, łączenie lotu Tuska z lotem z 10.04. Zaniedbania rzekomo popełniane były podczas organizacji obu lotów. Taka synteza medialna obu lotów ma na celu ogłupianie ludzi i jest zabiegiem czysto PR-owym, mającym wpoić słuchaczom i telewidzom, że Tusk też był zagrożony. Nikt jednak nie mówi o wspomnianej w powyższym artykule roli sowieckich służb... Na kursie i na ścieżce - czy trzeba więcej cytatów? Pozdrawiam autorkę jak zawsze serdecznie.
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną