Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Wbrew ustaleniom śledczych oraz na przekór znanym publicznie dokumentom zgromadzonym w toku postępowania, potwierdzającym że Kancelaria Premiera wiedziała o planach Prezydenta już pod koniec stycznia, premier upiera się przy swoim, wskazując na dotykające go informacyjne embargo i arcytrudną współpracę z Kancelarią Prezydenta jako na przyczyny takiego stanu rzeczy.
08.07.2012r.


      Od wczoraj znamy fragmenty zeznań premiera Donalda Tuska, które złożył w śledztwie dotyczącym organizacji smoleńskich wizyt. Premier twardo idzie w zaparte, twierdząc, że o planach wylotu prezydenta Lecha Kaczyńskiego do Smoleńska dowiedział się za pośrednictwem mediów już po formalnym ogłoszeniu, że razem z Putinem weźmie 7 kwietnia 2010 udział w obchodach rocznicy zbrodni katyńskiej. Wbrew ustaleniom śledczych oraz na przekór znanym publicznie dokumentom zgromadzonym w toku postępowania, potwierdzającym że Kancelaria Premiera wiedziała o planach Prezydenta już pod koniec stycznia, premier upiera się przy swoim, wskazując na dotykające go informacyjne embargo i arcytrudną współpracę z Kancelarią Prezydenta jako na przyczyny takiego stanu rzeczy. Słyszymy więc kilkakrotnie, że „nie miał żadnej wiadomości”, „nie orientował się”, „nie pamięta”.

      Zakładając roboczo, że nie kłamie i dając wiarę w jego poczwórny mentalny toeloop negujący udokumentowane fakty, pozostaje do rozważenia jeszcze jedna alternatywna opcja. Warto się nad nią zastanowić, podążając chwilowo wzrokiem za tą figurową jazdą po sumieniu, cywilnej odwadze i przyzwoitości. Przynajmniej do momentu, aż będziemy świadkami ostatecznego poślizgu i bolesnego wyrżnięcia wiadomą częścią ciała o ziemię. Idąc tropem poddanym przez premiera w czasie przesłuchania, można dojść do wniosku, że dokumenty wysyłane z Kancelarii Prezydenta do Ministerstwa Spraw Zagranicznych musiały być przechwytywane i utajniane, a treści w nich zawarte nie miały nigdy dotrzeć do końcowego adresata. Mariusz Handzlik pisał więc 27 stycznia do ś.p. Andrzeja Kremera w MSZ, że "Lech Kaczyński planuje oddać hołd oficerom na Polskim Cmentarzu Wojennym w Katyniu w kwietniu br.". Niestety słowa swe kierował na Berdyczów, bowiem nikt - ani Kremer, ani Adam Rotfeld, do którego wiadomości pismo również zostało przesłane, nie przekazał informacji w nim zawartych szefowi rządu.

      Abstrahując od poziomu prawdopodobieństwa i absurdalności powyższej tezy, trzeba przyznać, że historia znała już przypadki świadomej blokady informacyjnej, nałożonej na przywódcę przez jego współpracowników. Stając więc dziś ofiarnie na straży cnoty premiera, jego dobrego imienia i prawdomówności dopuszczę się tej stanowiącej wyzwanie sztuki alpejskiej, jaką jest zakwestionowanie zawodowych kompetencji otaczających go dyplomatów. Wszak jeśli Donald Tusk nie kłamie, to właśnie wśród ich działań należy szukać przyczyn podjęcia ohydnej gry z byłym kagiebistą przeciwko prezydentowi własnego kraju. Broń Boże, nie było to spowodowane suwerenną decyzją szefa rządu, który przecież nie przehandlowałby racji stanu w zamian za skrzące się paciorki, jakimi są puste gesty Putina.

      Kto może wiedzieć, przed jakimi jeszcze informacjami zaufana przyboczna kasta chroni premiera, utrzymując go w świecie niewiedzy, jeśli nie urojeń? Czemu miałoby to służyć? Jak dobrze pamiętamy, nieinformowanie wodza o „sytuacji na froncie” było w dziejach po wielokroć zdroworozsądkowo umotywowane - głównie strategiczną troską o to, czy aby reagując impulsywnie i histerycznie nie pogorszy on swoimi decyzjami sytuacji i ostatecznie wszystkich nie pogrąży. Czyżby doradcy, obserwując na co dzień katastrofalne decyzje podejmowane przez swojego szefa, zdecydowali się ukryć przed nim informację zawartą w dokumencie? Cóż mógłby zrobić Tusk? Okazuje się, że posiadana wiedza, czy brak wiedzy nie miały tu większego znaczenia, premier zadeklarował otwarcie pod przysięgą, że nawet gdyby posiadał wcześniej świadomość, że Prezydent Lech Kaczyński chce jechać do Katynia w 70 rocznicę zbrodni, i tak przyjąłby zaproszenie Putina na wspólne obchody. Tak też się stało – po telefonicznej rozmowie z ówczesnym rosyjskim premierem, nie zakiełkowała w nim myśl, aby skontaktować się z Lechem Kaczyńskim, nie scedował też na swoich podwładnych zadania opracowania wspólnej strategii w sprawie wizyty w Katyniu. Nie reagując więc na zmieniające się okoliczności, realizował systematycznie niezmienny i z góry założony scenariusz, zadowalający przywódcę obcego mocarstwa. Przygotowania do uroczystości stały się spektaklem jednego aktora i można by tu sparafrazować wiele fragmentów z książki Richarda Overy’ego pt. „Why Allies Won” (naturalnie podmieniając „allies” na „commies”). Tu także kiepska intuicja zastąpiła racjonalne myślenie, a megalomania wyparła zdrowy rozsądek.

      Sytuacja wydaje się patowa – jeśli bowiem premier kłamie w zeznaniach, to ostatecznie się kompromituje, jeśli zaś nie był informowany przez swoich współpracowników o sytuacji, to oznacza, że jest na tyle słaby, nieprzewidywalny i niebezpieczny w swoich decyzjach, że koniecznością stało się umieszczenie go w informacyjnej bańce.

      Możecie Państwo wybrać scenariusz, możecie także, w ramach ćwiczenia w chwytaniu się prawą ręką za lewe ucho, wymyślić własny - niestety bez szczególnej satysfakcji, gdyż jak przeczuwam, każden jeden doprowadzi nas koniec końców do nieuchronnej klęski.

/Magda/

Nasze blogi:






Komentarze
#1 | Kazia dnia 08.07.2012
@skoro Premier "nie pamięta" tak istotnych spraw wagi państwowej, zadajmy sobie zatem pytanie, czy człowiek o tak słabej konstrukcji psychicznej, z zanikami pamięci, powinien stać na czele Państwa Polskiego? Przecież jego działania mogą spowodować, co tam, już powodują, nieoszacowane szkody.
#2 | Artur dnia 08.07.2012
Typowe zasłanianie się niepamięcią, klasyk nazwie to np. pomrocznością jasną. Śledztwo umorzone, o sprawie informuje się w środku sezonu - elektorat jest w czasie wielkiego grillowania... I co mi możecie zrobić? A co do tezy trudno się z nią zgodzić biorąc pod uwagę wszystkie świństwa sprzed 10.04. Warto wspomnieć wywiad Łukasza Warzechy z Lechem Kaczyńskim - takie zagrywki premier ma we krwi.
Ja zresztą nie znałem wtedy pana premiera w roli, w jaka wówczas wchodził. Sądziłem, że jego szacunek dla reguł konstytucyjnych jest nieco większy. Teraz jest oczywiste, że prawo było traktowane wyłącznie jako narzędzie w ręku grupy rządzącej. Jeśli to narzędzie okazuje się nieporęczne, to się go w ogóle nie używa, czyli prawo nie zobowiązuje. Na przykład często zdarza się, że nie dostaję odpowiedzi na moje pytania, zadawane w trybie artykułu 4a Ustawy o powszechnym obowiązku obrony, chociaż istnieje obowiązek udzielenia niezwłocznej odpowiedzi. http://pomniksmol...admore=400

Pozdrawiam
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną