Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Czteroosobowy zespół biegłych w swoim fachu lekarzy orzekł przedwczoraj jednogłośnie, że oskarżony w procesach ws. Grudnia 70 oraz stanu wojennego gen. Wojciech Jaruzelski jest trwale niezdolny do wzięcia w nich udziału. Stan zdrowia generała niestety nie pozwala na jego uczestnictwo – rozmaite schorzenia, wchodząc w złożoną interakcję z jego zaawansowanym wiekiem, nie rokują na razie poprawy. Sąd zaakceptował ekspertyzę i za sześć miesięcy zdecyduje, czy ponownie zwrócić się o wykonanie stosownych badań.
01.07.2012r.


      Czteroosobowy zespół biegłych w swoim fachu lekarzy orzekł przedwczoraj jednogłośnie, że oskarżony w procesach ws. Grudnia 70 oraz stanu wojennego gen. Wojciech Jaruzelski jest trwale niezdolny do wzięcia w nich udziału. Stan zdrowia generała niestety nie pozwala na jego uczestnictwo – rozmaite schorzenia, wchodząc w złożoną interakcję z jego zaawansowanym wiekiem, nie rokują na razie poprawy. Sąd zaakceptował ekspertyzę i za sześć miesięcy zdecyduje, czy ponownie zwrócić się o wykonanie stosownych badań.

      Powtarzalne działania sądów i lekarzy stanowią już stały składnik naszej społecznej rzeczywistości i tak jak życie chłopa na wsi porządkowane jest cyklicznością pór roku i poddaje się rytmowi natury, tak życie obserwatorów tego kuriozum – systematyzowane jest corocznie przewidywalną decyzją biegłych. Decyzja z lata 2011 nie zaskoczyła mnie szczególnie, tym bardziej dziś nie uważam, żeby było się czym ekscytować. Zdrowie podsądnego nie szokuje nas spektakularnymi zmianami, choć wzmożona praca nad kolejną książką, do tego dość wymagającą, bo kreującą alternatywną wizję historii wbrew szeroko znanym faktom (co nie należy na pewno do rzeczy łatwych) stanowiła przesłankę do wyciągnięcia wniosku o poprawie kondycji generała. Był to jednak wniosek przedwczesny – zafrasowany Jaruzelski zapowiedział, że to jego ostatnia książka.

      Żeby obraz był pełny należy dodać, że kilka dni temu ten sam sąd na podstawie opinii lekarzy uznał, iż gen. Czesław Kiszczak jest bezterminowo niezdolny do udziału w procesie za przyczynienie się do śmierci górników z kopalni "Wujek" w grudniu 1981 r. Jego proces, w którym po raz piąty miał być sądzony za przyczynienie się do śmierci górników, także zostanie zawieszony.

      Na wczorajszej konferencji prasowej w Brukseli poproszono premiera Donalda Tuska o komentarz do decyzji zespołu biegłych nt. Jaruzelskiego. Oskarżenie o kierowanie zbrojnym związkiem przestępczym, który bezprawnie wprowadził w Polsce stan wojenny, oraz zarzut kierowania masakrą robotników na Wybrzeżu w grudniu 1970 r. mają wszak swoją wagę. Premier był jak zwykle bardzo stanowczy:

- W mojej ocenie nikt i nic nie zdejmie odpowiedzialności moralnej i politycznej z Wojciecha Jaruzelskiego i jego współtowarzyszy za zbrodnie z grudnia 1970 roku. Stan wojenny przez Polaków, historyków, polityków będzie oceniany jako trudniejszy do jednoznacznego zdefiniowania, ale co do grudnia 1970 roku nikt nie może mieć wątpliwości, że była to okrutna zbrodnia, kompletnie bez sensu, za którą powinni odpowiadać jej sprawcy.
- Szczególnie w sprawie wydarzeń grudniowych ocena historii, wszystkich Polaków, będzie jednoznaczna - to jest może najcięższy wyrok dla Wojciecha Jaruzelskiego, nie ma usprawiedliwienia dla postępowania ówczesnej ekipy, dla strzelania do niewinnych ludzi w grudniu 1970 roku
- dodał premier . Nie ukrywał przy tym, z widocznie odczuwaną przykrością, że prawdopodobnie nie doczeka sprawiedliwości w wymiarze doczesnym.

Jakkolwiek razi mnie kolokwializm sformułowania „kompletnie bez sensu” użyte do opisu masakry robotników, to uwagę przyciąga przede wszystkim „odpowiedzialność moralna oraz polityczna”. W intuicyjnym odbiorze jest to zapowiedź poniesienia kary dotkliwej i bolesnej, tym bardziej, że przecież „nikt i nic”, a już na pewno żaden miłosierny lekarz, nie jest w stanie jej uchylić. W ramach ogólnopolskiej akcji przywracania pojęciom ich właściwych znaczeń pochylę się na chwilę z troską nad tymi pojęciami, bo warto sprawdzić, czy człowiek trwale niezdolny do uczestnictwa w procesie będzie w ogóle w stanie znieść taki cios, jaki wieszczy mu premier. Czy nie będzie to aby zbyt okrutny pogrom? Czy przy okazji tego precedensu nie obudzą się jakieś demony, czy nie dojdzie do seryjnych samobójstw komunistycznych aparatczyków jak Polska długa i szeroka?

      Na początku słowo o odpowiedzialności. Jak mówią mądre słowniki i encyklopedie, jest to obowiązek moralny lub prawny, zgodnie z którym każdy odpowiada za swoje czyny i ponosi za nie określone konsekwencje. Przy czym odpowiedzialność moralna wynika z uznawanych norm i wartości przyjętych w danym społeczeństwie. Natomiast odpowiedzialność prawna jest obowiązkiem ponoszenia konsekwencji za własne lub innych osób zachowanie na mocy przepisów prawnych. Tutaj wyróżniamy np. odpowiedzialność karną, odpowiedzialność konstytucyjną, czy wspomnianą przez premiera odpowiedzialność polityczną. Ta ostatnia stanowi prawną lub obyczajową zasadę, zgodnie z którą parlament może odwołać szefa rządu wraz z całym gabinetem, bądź poszczególnych ministrów, jeżeli utracą oni jego zaufanie albo negatywnie zostanie oceniona prowadzona przez nich polityka. W systemie parlamentarno-gabinetowym formą wyrażenia przez parlament niezadowolenia jest instytucja wotum nieufności, jako mechanizm realizacji tej odpowiedzialności. Odpowiedzialność polityczna nie musi być związana z naruszeniem prawa, stąd też nie stwierdza się winy danego rządu, a podaje się jedynie negatywnej ocenie jego działalność lub poszczególnych ministrów.

      Co to ma wspólnego z generałem Jaruzelskim, który ministrem ani szefem rządu nie jest – nie wiem. Spróbujmy podejść do tego bardziej umownie, ale nie rzucając, jak premier, słów na wiatr. Rozpatrując powyższe słowa w definicyjnym rozumieniu, wyda się wówczas, że odpowiedzialność polityczną „zdjął” już z Jaruzelskiego choćby „nikt” w postaci Bronisława Komorowskiego, proponując mu „nic” jakim była rehabilitacja generała poprzez włączenie go w główny nurt życia politycznego, czyli obrady Rady Bezpieczeństwa Narodowego. A to tylko jeden mały symboliczny przykład.

      Problem odpowiedzialności moralnej jest jeszcze ciekawszy, przynajmniej dla kogoś, kto został zaszczepiony na pustą nowomowę premiera jeszcze we wczesnym dzieciństwie. Choćby takim conradowskim „Lordem Jimem”. Jak pamiętamy, główny bohater jako jedyny spośród załogi zatoniętego okrętu zeznawał na procesie, przeżywał głęboko swój czyn, jako jedyny też próbował zrehabilitować się i odkupić dalszym (zmienionym) życiem brak moralnej odpowiedzialności w krytycznej chwili próby. Zgodnie z definicją, wymiaru moralnego nie nabierają czyny same w sobie lecz w odniesieniu do osoby, która jest ich sprawcą. Aby więc ocenić moralną odpowiedzialność danego człowieka za dany czyn, nie wystarczy, że wiemy jaki to jest czyn. Wymiaru moralnego nabiera on dopiero w odniesieniu do stopnia jego świadomości i wolności przy dokonywaniu określonego czynu. Odpowiedzialność moralna pojawia się zatem wszędzie tam, gdzie człowiek podejmuje swoje działania w sposób świadomy i dobrowolny. Tam, gdzie świadomość i dobrowolność jest pełna, tam pełna jest również odpowiedzialność moralna danego człowieka za jego zachowanie. W sytuacjach, w których człowiek z jakichś powodów nie posiada wolności lub świadomości działania, wyrządzone przez niego zło pozostaje cały czas złem, od którego powinien się odwrócić i za które jest zobowiązany zadośćuczynić zaraz, gdy tylko odzyska wolność i świadomość działania.

      Podsumowując, odpowiedzialność moralna to świadome i dobrowolne podejmowanie czynów, zgodnych z zasadami i normami moralnymi, przy czym niespełnienie tych warunków pociąga za sobą, (uwaga!) nieuniknione sankcje moralne w postaci: wyrzutów sumienia, poczucia winy, wstydu, przeżywania wobec siebie głębokiego rozżalenia i rozgoryczenia.

      Tu muszę zgodzić się z premierem. Nikt nie zdejmie odpowiedzialności moralnej z generała. Z jednego prostego powodu - karkołomnym przedsięwzięciem jest zdjęcie czegoś, co nie istnieje. Przynajmniej do momentu, zanim podsądny zaprzestanie porównywać się do Józefa Piłsudskiego i uczciwie rozliczy z kłamliwym mitem „mniejszego zła” oraz „generała bohatera”, który ratuje kraj przed sowiecką interwencją. Biorąc pod uwagę, że w odpowiedzialności moralnej oceniany jest zamysł i działanie, to czarno widzę realizację srogich zapowiedzi premiera.

      Nie chcę być złym prorokiem, ale odpowiedzialności w przypadku gen. Jaruzelskiego nie ma i nie będzie. Ani tej moralnej, ani tej politycznej. Ani karnej.

      Ale przecież nie o to chodziło, nikt trzeźwo myślący nie bierze już chyba tych pojęć-wydmuszek na serio.

/Magda/

Nasze blogi:






Komentarze
#1 | Artur dnia 01.07.2012
Dobry tekst. Chyba ta trwała niezdolność nie jest wynikiem porozumień okrągłego stołu? Kazia - masz rację, każdy potrafi odróżnić dobro od zła więc tutaj raczej chodzi o zakrzyczenie sumienia. Pozdrawiam
#2 | Kazia dnia 01.07.2012
pozory, to tylko pozory.... Pfft
#3 | Magda dnia 01.07.2012
Przeklęty los, znowu wyszło, że spijamy sobie z dziubków Wink
#4 | Kazia dnia 01.07.2012
@Magda - zatem obie zgadzamy się, że Jaruzelski jak na razie pozostaje zupełnie bezkarny. Niestety. Choć etycy uważają, że nawet bardzo skrzywione sumienie od czasu do czasu daje jednak nieźle popalić jego właścicielowi. Sadzę że u omawianego przez Ciebie przypadku zapewne podczas demonstracji każdego 13 grudnia.
Cool
#5 | Magda dnia 01.07.2012
Kaziu, myślę, że Twój komentarz jest tożsamy z moim:

Podsumowując, odpowiedzialność moralna to świadome i dobrowolne podejmowanie czynów, zgodnych z zasadami i normami moralnymi, przy czym niespełnienie tych warunków pociąga za sobą, (uwaga!) nieuniknione sankcje moralne w postaci: wyrzutów sumienia, poczucia winy, wstydu, przeżywania wobec siebie głębokiego rozżalenia i rozgoryczenia.

Tu muszę zgodzić się z premierem. Nikt nie zdejmie odpowiedzialności moralnej z generała. Z jednego prostego powodu - karkołomnym przedsięwzięciem jest zdjęcie czegoś, co nie istnieje. Przynajmniej do momentu, zanim podsądny zaprzestanie porównywać się do Józefa Piłsudskiego i uczciwie rozliczy z kłamliwym mitem „mniejszego zła” oraz „generała bohatera”, który ratuje kraj przed sowiecką interwencją.


Tak jak napisałam, poniesienie odpowiedzialności moralnej uwarunkowane jest warunkiem niezbywalnym, jakim są choćby najmniejsze wyrzuty sumienia. Tu ich brak, więc mamy pat.
Nowa książka pana Wojciecha J. (brawa za próbę sprawdzenia się w nowym gatunku jakim jest S-F!) tylko to potwierdza.

Pozdrawiam Cię serdecznie
#6 | Kazia dnia 01.07.2012
@Magda, świetny tekst, jeden Twoich najlepszych. Jedna uwaga i polemiczne słówko: ponoszenie odpowiedzialności moralnej za swoje czyny jest możliwe tylko w przypadku albo aż w przypadku posiadania prawidłowo ukształtowanego sumienia. A sumienie jest subiektywne, to wartościujący, imperatywny, wewnętrzny osąd każdego człowieka uformowany na podstawie wyznawanych ideałów i norm moralnych. Zatem jeśli ktoś, w tym przypadku Jaruzelski ma sumienie szerokie, albo nawet skrzywione, to niestety - odpowiedzialność moralna go w ogóle nie dotknie. Nadzieja tylko w tym, że ogół społeczeństwa, z zewnątrz, powiadamia Generała, iż to co robił było złe, w ten sposób prostując jego wybrakowane sumienie. Niemniej to on sam pozostaje swoim sędzią. A wszystko wskazuje że jego samo-osądy są bardzo łagodne. Pozdrawiam.
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną