Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

To ostrzeżenie próbujmy potraktować nie jako ostrzeżenie przed innymi osobami, ale w sobie sprawdzajmy, czy nie pojawia się pies kąsający wszystkich, którzy próbują mówić mi prawdę i czy we mnie nie pojawia się wieprzek, który gardzi prawdą, który nie chce jej szukać, który nie widzi jej piękna i wartości i woli niekiedy być przywiązany do swojego małego korytka, do swojego małego światka, swoich mniemań i nie pragnie już być wyprowadzony na światło - na światło prawdy, która wciąż się objawia”.
01.07.2012r.


„I wyśmiewali Go”.

      Robią to do dziś. Nie zamierzałem w swoich rozważaniach, po ubiegłotygodniowym tekście, wracać do tematyki kończącego się dzisiaj Euro 2012, ale ostatnie „wyczyny” dwóch wybitnych i wręcz „nadwornych satyryków III RP” spowodowały, iż muszę się jakoś do nich odnieść, zważywszy na fakt, że w mediach mówi się i pisze o tym niezwykle skąpo. Co prawda, to prawda: chwalić nie ma się czym i kim, choć mimo wszystko jestem przekonany, że w przypadku podobnych wystąpień innych – niepoprawnych politycznie – osób publicznych wrzask medialny byłby nie do zniesienia. Natomiast ci dwaj panowie, wszelkimi sposobami silący się na to, by zaistnieć (w tym wypadku na falach jednej z niezbyt chyba popularnych radiowych rozgłośni) przekroczyli wszelkie możliwe granice ludzkiej przyzwoitości. Nie tylko drwili z tradycyjnej, polskiej religijności (wydaje im się, że są prekursorami takich zachowań, ale gdyby zajrzeli do dzisiejszej Ewangelii, wiedzieliby, że już 2000 lat temu Chrystusa „wyśmiewali”), ale również poniżyli naród ukraiński (książkowy niemal przykład ksenofobii) i podeptali godność kobiety. Ciekaw jestem ile osób – poza im podobnymi – śmiało się z ich specyficznego „poczucia humoru”, czym zresztą usiłują się tłumaczyć, podkreślając, że: „Wkraczając w świat satyry z cenzorskimi zapędami, ośmieszacie się sami. (…) Wszystkich speców od przerabiania żartobliwych słów na zbiorową nienawiść zapraszam do dalszej współpracy”. Dziękuję za zaproszenie, ale ja – chociaż przeciwny jestem najdrobniejszym nawet przejawom nienawiści – nie zamierzam współpracować z kimś, kto uważając, że jesteśmy do tego stopnia idiotami, iż nie potrafimy rozróżnić prawdziwej i skądinąd bardzo potrzebnej („I śmiech niekiedy może być nauką…” – Krasicki) satyry od najbardziej wyszukanego, pospolitego chamstwa i obrzydliwej wulgarności. Nie jesteśmy aż takimi kretynami za jakich ów pan nas uważa, dlatego nie możemy się zgodzić, iż występując w obronie kobiety, jakiejś konkretnej nacji czy wyznania „przerabiamy słowa na zbiorową nienawiść”. Jestem bowiem chrześcijaninem i wiem co powiedział w tym względzie nasz Pan: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół” (Mt 5,38). I pewnie tylko to sprawia, że nie rzucam się na autorów takiej „satyry” z pięściami. Pamiętam jednak też, że na innym miejscu Chrystus powiedział: „Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, was nie poszarpały” (Mt 7,6). Trzeba tutaj od razu dodać, że określenia: „pies”, „świnia” (a w niektórych tłumaczeniach nawet „wieprz”), dotyczą nie tyle utożsamiania z osobami, co z pewnymi rodzajami zachowań. Wspaniałą egzegezę tego fragmentu ewangelicznego podaje o. Wojciech Jędrzejewski OP: „Bardzo ciekawie interpretuje słowa Ewangelii święty Jan Chryzostom mówiąc tak, że: psy to są ci, którzy zwalczają prawdę, natomiast wieprze to są ci, którzy pogardzają prawdą. Jezus ostrzega nas: nie rzucajcie swych pereł przed wieprze; nie dawajcie psom tego, co święte. Te słowa brzmią bardzo ostro, ponieważ tak bylibyśmy skłonni myśleć, że Jezus jakichś ludzi oskarża o to, że są psami czy wieprzami. Syn Boży zbyt wielką miłością i szacunkiem darzy każdego człowieka, żeby pewne konkretne grupy ludzi czy konkretne osoby tak charakteryzować. Natomiast w każdym z nas i w spotykanych ludziach potrafi zadomowić się właśnie taki pies, który kąsa, który nie chce słuchać prawdy, który nie chce słuchać - dlatego ją zwalcza. Nie chce słuchać prawdy o sobie, nie chce słuchać innego opisu rzeczywistości, sytuacji niż jego własna, ponieważ to jest mu niewygodne. I w każdym z nas mieszka wieprzek, który pogardza prawdą, który daje jej ochłapy swojego czasu. Pewną formą pogardy na przykład, pogardy wobec prawdy objawionej jest poczucie, że: ja już wszystko wiem, ja już nie potrzebuję z pokorą przychodzić i uczyć się na nowo Ewangelii, uczyć się tego wszystkiego, co Bóg ma do powiedzenia - o mnie, o świecie, o Nim samym. To ostrzeżenie próbujmy potraktować nie jako ostrzeżenie przed innymi osobami, ale w sobie sprawdzajmy, czy nie pojawia się pies kąsający wszystkich, którzy próbują mówić mi prawdę i czy we mnie nie pojawia się wieprzek, który gardzi prawdą, który nie chce jej szukać, który nie widzi jej piękna i wartości i woli niekiedy być przywiązany do swojego małego korytka, do swojego małego światka, swoich mniemań i nie pragnie już być wyprowadzony na światło - na światło prawdy, która wciąż się objawia”.

      Jaka szkoda, że owych „satyryków” nie stać na chwilę refleksji i przemyślenia np. powyższych słów wspomnianego ojca dominikanina. Trzeba podkreślić jeszcze fakt, iż jeden z owych panów był „twarzą" (czyżby?) „programu kulturalnego” z okazji rozpoczęcia polskiej prezydencji w UE. Drugi pełnił rolę konferansjera na Stadionie Narodowym; zagrzewał i „bawił” kibiców swoją – wątpliwej wartości – konferansjerką. Nie można też inaczej jak hipokryzją nazwać słowa przeprosin jednego z nich: „Kocham naród ukraiński, mam tam rodzinę". Zaiste swoisty sposób wyrażania uczuć. Czyżby swoim najbliższym, niekoniecznie ukraińskiego pochodzenia, zapewne Bogu ducha winnym istotom, też w taki sposób wyznawał miłość?

      Nie można w tym miejscu pominąć jeszcze jednego wydarzenia medialnego. Otóż dużo się mówiło o pokazanym przez BBC w reportażu o Polsce i Ukrainie, w którym przestrzegano angielskich kibiców przed przyjazdem do tych krajów na Euro 2012, bo (…) można wrócić w trumnie”. O dziwo, pomimo tego, iż te słowa oficjalnie skrytykowano, to „gwiazda polskiego dziennikarstwa”, którą długo zastanawiała się „co z Tą Polską?”; która jest zawsze „live” i którą już cytowałem w moich rozważaniach, tak oto skomentowała „rewelacje” angielskiej prasy: „Może więc czas przyjąć do wiadomości, że antysemityzm i rasizm są w Polsce plagą. Nie jesteśmy w stanie sobie z nimi poradzić właśnie dlatego, że nie wykazujemy się na co dzień słuchem i wzrokiem, które tak świetnie działają, gdy ktoś pokazuje prawdę o nas”. Zaznacza, iż bywając po wielokroć na meczach piłkarskich w całej Europie nie widział nigdzie „(…)takiego bydła, jakie standardem jest w Warszawie czy w Łodzi”. Dlatego jego zdaniem krytykujący materiał BBC powinni chronić nasze społeczeństwo przed „(…) swołoczą, mętami, karkami, którzy sprawiają, że ojcowie z matkami i z dziećmi na stadiony nie chodzą”. Przestrzega na koniec: „Dopilnujmy, by nikt nam nie zepsuł święta. Na stadionach będą wspaniali polscy kibice. Ale nie bądźmy ślepi na to, że bandy bandziorów mogą nam święto zepsuć. Co z nimi zrobić? Trzeba zrobić to, co oni lubią robić najbardziej. Spuścić im manto".

      Święte słowa panie redaktorze! Proponuję rozpocząć tę swoistą kurację od pańskich kolegów po fachu (też mienią się być „dziennikarzami”), bo oni chyba najbardziej potrzebują, jak się wydaje – obok niewątpliwie natychmiastowej reakcji psychiatry i egzorcysty – tego rodzaju „zabiegów rekonwalescencyjnych”. Zwłaszcza teraz, gdy – jak się zanosi – będą chyba mieli nieco więcej czasu, ale – co daj Boże – nie antenowego. Zapewne nam wszystkim wyjdzie to na zdrowie. A dotyczącym w szczególności. Czego im i sobie życzę.

/ks. Wiesław Multan/

Nasze blogi:






Komentarze
#1 | Artur dnia 01.07.2012
Bardzo ciekawa jest wypowiedź jednego z pajaców, który stwierdził że jak długo szydzili z Kaczyńskiego było OK a teraz jak zaczęli z Euro to mają problemy... Przecież w Polsce jest demokracja czyż nie? Gratuluję dwudziestej notki. Bardzo ważny fragment o zachowaniu w stylu psa - jakże przydałoby się żeby przeczytali go wszyscy kąsający bez opamiętania. Pozdrawiam serdecznie
#2 | Kazia dnia 01.07.2012
@XWM
Z ogromną uwagą przeczytałam kolejne rozważania Księdza i przypomniał mi się jeszcze jeden obraz - stado świń, w które Jezus skierował złe duchy, dręczące mieszkańca Gadary. Wpadły w popłoch, ruszyły przed siebie i rzuciły się z urwiska w dół. Oby nie był to los większości nieszczęsnych "lemingów".
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną