Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Kilka dni temu, przed Parlamentem Europejskim w Brukseli, miała miejsce demonstracja w obronie katolickiej telewizji, a w samym Parlamencie zorganizowano publiczne wysłuchanie w tej sprawie. Może ktoś zapytać: Dlaczego w Brukseli? No właśnie...
10.06.2012r.


„Jeśli jakieś królestwo wewnętrznie jest skłócone, takie królestwo nie może się ostać”.

      Przekonały się o tym różne nacje. Jakoś jednak nie uczą się na błędach, które historia skrzętnie wynotowała. Brak zgody i zdrowej atmosfery w społeczeństwie, zakładzie pracy, rodzinie, itp. powoduje, że się w nich – pisząc delikatnie – nie najlepiej czujemy. I nic dziwnego, bo pogarda, zazdrość, wzajemne ranienie się, drwina, niezdrowa rywalizacja, powodują, że w takiej społeczności nie będzie się dobrze działo. Jakże można żyć w takiej atmosferze? Wcześniej czy później wszystko się zawali. I stąd tak bardzo obezwładniająca jest bierność nas wszystkich, ale szczególnie tych, którzy są u sterów życia publicznego. Pojawiają się, co prawda, tu i tam głosy, by coś zmienić, udoskonalić, naprawić itd. Radujemy się, gdy słyszymy o jakiejś jutrzence przemiany. Są to zwykle jednak tylko chwilowe wzloty ducha. Przypomnijmy sobie jak „pałały nasze serca”, gdy potrafiliśmy – jako naród, społeczeństwo, nawet ugrupowania społeczno-polityczne – jednoczyć się po śmierci, dziś już błogosławionego, Jana Pawła II lub po smoleńskiej tragedii. Trwało to jednak krótko; zbyt krótko. Pytamy: Dlaczego? Próbuje się nam tłumaczyć, że taka nasza słowiańska i polska dusza, słomiany zapał. Poniekąd może to i prawda, ale chyba nie do końca. Śmiem twierdzić, że powodów jest więcej. Zapominamy o realnym istnieniu i oddziaływaniu sił Zła. Inaczej nie da się wytłumaczyć szczególnej nagonki na wszystko, co mogłoby obudzić w nas wartości nadprzyrodzone. Nie mogli niektórzy patrzeć na to, jak jesteśmy razem, stanowimy jedność. Taki widok był dla nich nie do zaakceptowania. Naród skłócony – to jest to. Łatwiej nim manipulować.

      Kilka dni temu, przed Parlamentem Europejskim w Brukseli, miała miejsce demonstracja w obronie katolickiej telewizji, a w samym Parlamencie zorganizowano publiczne wysłuchanie w tej sprawie. Może ktoś zapytać: Dlaczego w Brukseli? No właśnie. Odpowiedź dał pośrednio O. Tadeusz Rydzyk, który wyjaśnił: „W gazetach co najmniej rocznie 3 tysiące artykułów przeciwko nam. Wszystkie się nadają do sądu. Co my robimy złego w Polsce, Radio Maryja, Telewizja Trwam? Dlaczego ta nagonka cały czas, dlaczego to kłócenie Polaków? My służymy Polsce”. I rzeczywiście służą. Zaś skomasowany atak na te media musi boleć, zwłaszcza, że na co dzień – zarówno w stacjach komercyjnych jak i w publicznych – bombarduje się nas dość wyrafinowanym „językiem miłości”. Z miłością jednak niewiele ma on wspólnego. Jakże dobitnie brzmią w tym kontekście słowa ks. kard. Dziwisza, wypowiedziane w ostatni czwartek, które przyjęliśmy z ogromną wdzięcznością: „Niepokoi nas swoista dyskryminacja katolickich środków przekazu, w szczególności zasłużonej Telewizji , dla której nie znalazło się miejsce na cyfrowym multipleksie, rzekomo z powodu niespełnienia niezbędnych warunków formalnoprawnych. Wzniosłe hasła o wolności słowa dla wszystkich nie znajdują odzwierciedlenia w rzeczywistości. A przecież Telewizja przekazuje treści służące prawdziwemu dobru człowieka i narodu. Prowadzi wielkie dzieło ewangelizacji, uczy wierności Bogu i Ojczyźnie, szacunku dla ludzi inaczej myślących. Warto podkreślić, że z tym przesłaniem dociera do szerokich rzesz naszych rodaków żyjących za granicą”.

      Nasuwa się nieodparcie porównanie do czasów współczesnych Chrystusowi, gdy czytamy – często pozbawione elementarnego poczucia dobrego smaku – wpisy na forach internetowych, zwłaszcza jak jest mowa o dziele toruńskiego redemptorysty. Aż kipi tam od nienawiści. O Jezusie też mówiono: „Ma ducha nieczystego”. Istniał bowiem – jak byśmy to dzisiaj nazwali - establishment, dla którego nauka Pana była wyjątkowo niewygodna. Cóż za przejmująca analogia. Też istnieją ekskluzywne i uprzywilejowane grupy, dla których niewygodna jest działalność zakonnika z Torunia. Bardziej jednak przykre jest to, że udaje się im narzucić – krytycznemu skądinąd – społeczeństwu, swoje nienawistne spojrzenie na rzeczywistość. Czyżby jakaś zbiorowa bezmyślność Rodaków? Nie sądzę. To raczej wojna o ludzkie dusze; wojna, w której wszystkie chwyty są dozwolone, w której nie ma zasad ani prawideł. Dlatego to, co polskie i chrześcijańskie się perfidnie ośmiesza, a religię zrównuje z bajkami i mitami nazywając ją zabobonem. Smutne to, zwłaszcza w czasie, przeżywanej aktualnie, tak bardzo bliskiej naszej polskiej tradycji, Oktawie Bożego Ciała. Piszę o niej również dlatego, że kilka dni temu zapytał mnie Przyjaciel (nota bene – jeden z bardzo aktywnych Współtwórców tegoż Portalu), czy wspomnę coś o tym Święcie. Miał rację – nie sposób tego pominąć. Przecież Chrystus „zagrody nasze widzieć przychodzi i jak się Jego dzieciom powodzi”. No cóż… Obawiam się, że nie mamy się bardzo czym chwalić. Nie chciałbym jednak, by brzmiało to jakoś specjalnie pesymistycznie. Przecież chrześcijaństwo jest przepojone optymizmem, wynikającym ze zwycięstwa jego Założyciela. To winno dodawać duchowej mocy oraz inspirować do walki z wewnętrznym i zewnętrznym wrogiem. Na naszych oczach skompromitowało się „dobrodziejstwo” komunizmu czy liberalizmu zachodniego. Heraklitowe „panta rhei” jest wciąż aktualne. A Kościół trwa, chociaż modne stało się jego opuszczanie. Nic nowego. Julian Apostata tę „modę” wprowadzał (nawet mieczem) już w IV w. W chwili śmierci, jak czytamy w apokryfach, przyznał: „Galilaee vicisti” (Galilejczyku zwyciężyłeś). I zwycięża ten Galilejczyk, wbrew pozorom, także w XXI w. Podobnie i Jego wyznawcy, a wśród nich, jak ufam, Ty i ja. Trzeba tylko podjąć dynamiczną walkę z tym wewnętrznym i zewnętrznym zagrożeniem. Inspiracją niech będą słowa z Księgi Powtórzonego Prawa (20,3-4): "Zaczynacie dzisiaj walkę przeciw wrogom waszym, niech trwoga przed nimi was nie ogarnia! Niech serce wam nie drży! Nie bójcie się, nie lękajcie się! Gdyż z wami wyrusza Pan, Bóg wasz, by walczyć przeciw wrogom waszym i dać wam zwycięstwo"

/Ks. Wiesław Multan/

Nasze blogi:






Komentarze
#1 | XWM dnia 11.06.2012
Nie ukrywam, że z jednej strony wpisy P.T. Państwa bardzo mnie cieszą i wewnętrznie podbudowują, ale z drugiej onieśmielają, jeśli nawet nie krępują, bo przecież nie jestem jakąś szczególną "gwiazdą pióra" (dzisiaj pewnie by trzeba było napisać: komputera). Cokolwiek by nie pisać, bardzo Państwu dziękuję za dobre słowa. Są one dla mnie szczególnie ważne i bardzo je sobie cenię. Serdecznie pozdrawiam. Ks. WM
#2 | Artur dnia 10.06.2012
O demonstracji u nas dzisiaj - relacja foto, wkrótce wideo i inne zdjęcia. Dziękuję ks. Wiesławie, w szczególności za systematyczność w pisaniu bloga i doskonałe homilie. Pozdrawiam
#3 | Kazia dnia 10.06.2012
Proszę Księdza, dziękuję za słowa otuchy, dobro zwycięża zawsze, tylko zło jest bardziej krzykliwe. Pozdrawiam Smile
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną