Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Nie można bowiem inaczej, jak mianem „piekła” nazwać niebywałe wręcz chamstwo, jakie tam miało miejsce. Cywilizowany język nie zna dostatecznie adekwatnych określeń na zobrazowanie pewnych bulwersujących zachowań. Chodzi np. o nieposzanowanie pamięci Zmarłych, nieliczenie się z opinią społeczną, zakrywanie przed społeczeństwem tego, co najważniejsze itp. To tylko wybrane elementy tego bezprzykładnego łajdactwa, z którym mieliśmy do czynienia. Znów zafundowano nam haniebne igrzyska, traktując nas przy okazji jak bezmyślnych cyborgów, którym można wcisnąć każdy „bałach”.
20.05.2012r.


„Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?”

      W dzisiejszym rozważaniu nawiązuję do słów zapisanych w Dziejach Apostolskich (I czytanie mszalne). Trudno się dziwić, że w chwili Wniebowstąpienia Pana uczniowie „(…)uporczywie wpatrywali się w Niego”. Wiedzieli, że muszą odtąd sami sobie radzić w tym, jak to przed tygodniem napisałem „piekiełku”, chociaż to zdrobnienie po ostatnich wydarzeniach, choćby tylko przy warszawskiej ul. Wiejskiej, pewnie jest zbyt delikatne. Nie można bowiem inaczej, jak mianem „piekła” nazwać niebywałe wręcz chamstwo, jakie tam miało miejsce. Cywilizowany język nie zna dostatecznie adekwatnych określeń na zobrazowanie pewnych bulwersujących zachowań. Chodzi np. o nieposzanowanie pamięci Zmarłych, nieliczenie się z opinią społeczną, zakrywanie przed społeczeństwem tego, co najważniejsze itp. To tylko wybrane elementy tego bezprzykładnego łajdactwa, z którym mieliśmy do czynienia. Znów zafundowano nam haniebne igrzyska, traktując nas przy okazji jak bezmyślnych cyborgów, którym można wcisnąć każdy „bałach”. O innych wydarzeniach tego „czarnego piątku” (takim zapewne pozostanie ten dzień w historii polskiego parlamentaryzmu) nie zamierzam pisać, bo nie taka moja rola. Poza tym, bez używania nieparlamentarnych słów, nie byłbym w stanie wszystkiego dosłownie przytoczyć. Tego zaś nie zamierzam czynić.

      Apostołowie też nie mieli łatwo. Wiedzieli, że ich Mistrz pozostawia ich w niemniej trudnej, a pewnie w o wiele gorszej sytuacji. Jakby tego było mało nakazuje dodatkowo: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię”. My również, podobnie jak oni, jesteśmy ulokowani pomiędzy jedną a drugą awanturą (niezależnie czy z naszym, czy też bez naszego udziału); zawieszeni między jedną a drugą, mniej czy bardziej owocną dyskusją, postawieni między jednym a drugim trudnym wyborem… . No właśnie... zawsze „pomiędzy”. Zawieszeni jesteśmy jakby w próżni. Dlatego tak naprawdę nie jesteśmy sobą. Nie jest łatwo wciąż być „pomiędzy”. Trudno jest o normalną egzystencję, gdy brakuje już cierpliwości, widząc to współczesne barbarzyństwo, któremu z upodobaniem oddają się ci, którzy winni być jego zaprzeczeniem, którzy winni nas wysłuchać, zrozumieć, pomóc. A my musimy krzyczeć, by ktoś nas usłyszał, a ten czy ów „wybraniec ludu” i tak nie usłyszy, bo najczęściej nie ma na to ochoty. A nam wciąż brakuje już czasu, by się nie spieszyć. Najczęściej zadajemy retoryczne pytanie: Dlaczego? Szukamy wsparcia, choć z góry wiemy, że to daremne szukanie. I zazwyczaj pozostają tylko łzy żalu i bezsilności. Pozostaje nam duchowa agonia. Powtarzamy pewnie wtedy za Hiobem: 'Niech przepadnie dzień mego urodzenia (…). Niech dzień ten zamieni się w ciemność”. Ale to akurat nic nie zmienia, bo duchowe cierpienie i osamotnienie pozostają, raniąc jeszcze dotkliwiej.

      A czy w takiej chwili nie byłoby dobrze wspomnieć sobie Wniebowstąpienie Pańskie, czyli, innymi słowy, zakończenie dziejów widzialnej obecności Jezusa Chrystusa na ziemi? Bo my raczej tylko od czasu do czasu, jakby podświadomie, uporczywie „wpatrujemy się w Niebo”. Chociaż tak naprawdę pewnie coraz rzadziej, nie bardzo wierząc, że tylko stamtąd możemy oczekiwać prawdziwego wsparcia, gdyż nie potrafimy sami zmienić ludzkiego losu. Jeśli zabraknie tego „wpatrywania się w Niebo”, to ta straszliwa udręka (niezależnie czy zawiniona czy też nie) będzie nas wciąż paraliżować, zwłaszcza wtedy, gdy będzie spotęgowana świadomością bezsilności wobec tego, co się wokół dzieje. A z upływem lat ilość tych traumatycznych doznań będzie rosła, odbierając radość czy nawet chęć do życia. I tak, gdy rozejrzymy się wokoło, to dostrzegamy – nawet młodych wiekiem – umierających na duchu, pełnych bólu, zgorzknienia i żalu. Przeżywamy duchowe konanie, gdy patrzymy na otaczającą nas rzeczywistość (choćby tę, o której mowa była na początku). I niejednego(ą) z nas wysyłano już pewnie z tego powodu do psychologa, psychoanalityka, psychiatry, albo mówiono, że jesteśmy histerykami, hipochondrykami, ludźmi o słabej psychice… . Czy naprawdę jesteśmy słabi? A może wrażliwi! Bardziej wrażliwi niż te gruboskórne łotry, którzy mienią się być naszymi sędziami, którzy specyficznie nas diagnozują, którzy wzrokiem bliskim obłędu najchętniej by nas zasztyletowali, którzy nie dostrzegają, że ich zachowania powodują naszą wewnętrzną agonię. Może zamiast zapewniać jak to jest wyjątkowo pięknie i wspaniale w tym naszym „raju”, niech się zaczną uczyć tej prawdziwej, Chrystusowej wrażliwości; wrażliwości, która inspirowała Jego uczniów, by „(…)uporczywie wpatrywali się w Niego”, jak też, by „szli na cały świat i głosili Ewangelię”.

      To wezwanie dotyczy wszystkich wyznawców Chrystusa. Aby go zrealizować trzeba – choćby na chwilę – oderwać się od codzienności i „zapatrzyć się w Niebo”.

/Ks. Wiesław Multan/



Komentarze
#1 | Niedzwiadek dnia 20.05.2012
Bardzo mocne slowa Ks. Wieslawie.Ale tak sobie mysle, ze Pan Jezus ,gdy wypedzal kupcow ze Swiatyni Jerozolimskiej ,tez nie byl lagodny.A przeciez On jest doskonaly i pelen milosci.Sa zatem takie sprawy,ze trzeba byc lwem.Ostatnio czytalem ksiazke ,,Sprawa honoru" ,autorow amerykanskich o dywizjonie 303.Mestwo uwczesnych Polakow bylo niesamowite.Niektorzy dowodcy angielscy oceniali,ze jeden Polak jest warty dziesieciu Francuzow.Jest tam opisana tez wielka zdrada aliantow.O tym jako Polacy musimy krzyczec bo wszyscy milcza.Historia musi byc odklamana,aby nasz narod wyprostowal dumnie swoj kregoslop.Zaplacilismy taka danine krwi jak nikt i tak samo jak nikt nie zostalismy zdradzeni przez wszystkich.Obecnie nasi oprawcy dozynaja watachy ,ktore mysla po polsku i maja bialo-czerwone serca.Jesli duch naszego narodu sie obudzi to im sie nie uda.Krucjata Rozancowa jest ta droga.Pokazali nam Wegrzy,ktoredy isc .,,Tam gdzie dwoch modli sie w imie Moje tam i Ja jestem",czy nie widzicie nadziei w tych slowach.Tylko w Bogu i jego nieskonczonym milosierdziu jest nasz ratunek.I ci co sie teraz tak ciesza odbiora zaplate za swoje cyganstwa i zdrade.A ci co tak mocno sie smuca zostana pocieszeni.Jezus powiedzial ,ze Polske szczegolnie umilowal a jesli bedzie posluszna to ja wywyzszy.Nie wiem co to oznacza,ale mysle ,ze bardzo nam po ludzku oplaca sie byc po tej stronie.Musimy wytrwac i nie dac sie zgnoic.A zlo dobrem musimy zwyciezac.Matka Boza tez nie bez przyczyny sama w 1608 roku w Neapolu oglosila sie Krolowa Polski.Jestesmy bodajze jedynym narodem ,ktory ma taki zaszczyt.To jest wielkie wyroznienie,ale i wielki obowiazek.Wladze III RP nie sa polskie ani z ducha ani narodowosci.Ciagle otumaniony narod zastanawia sie dlaczego tak zle jest? A jak ma byc jak synagoga szatana sprawuje wladze w tym kraju.Czas ,aby odeszli do histori !!!Angry
#2 | Kazia dnia 20.05.2012
"Zapatrzyć w Niebo". Akurat za sprawą Księdza mamy szansę popatrzeć w ten, najważniejszy, kierunek, bo według mnie istotna jest też osoba, która wskazuje, gdzie jest to "Niebo".
Pozdrawiam serdecznie.
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną