Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Oszczerstwo. To już, w naszej polskiej rzeczywistości, stało się wręcz sztuką. Wielu oszczerców ma niezwykły talent, co sprawia, że są niemal doskonałymi w swoim „fachu”. Im przyznaje się najlepszy czas antenowy w telewizji i pierwsze strony w gazetach. Ale ta skuteczność zależy też od nas. Jeśli potrafimy rozszyfrować oszczercę, to choćby był wirtuozem, robi się bezradny jak dziecko. Bezradne jest kłamstwo, oszczerstwo, jeżeli spotyka na opór człowieka, który MYŚLI. Bądźmy więc ludźmi MYŚLĄCYMI, wbrew i na przekór tym, którzy chcieliby nas tego myślenia oduczyć.
10.04.2012r.


      Napisano już o tej „katastrofie” (używając właśnie takiego określenia) bardzo wiele. Dla niektórych zbyt wiele, dlatego właśnie ci niezadowoleni robią wszystko, by tę tragedię – co nieprawdopodobne i haniebne – wyśmiać, wydrwić, wyszydzić, zdając sobie doskonale sprawę, że ironia jest najlepszą bronią. Jeszcze inni dostają wprost ataków szału na samo wspomnienie o Smoleńsku. Wystarczy posłuchać np. wypowiedzi jednego z najlepszych znawców tematyki lotniczej, który z zawodu jest profesorem od muszek i innych żuczków (w tym również tzw. geotrupes stercorosus, który – czego nie można wykluczyć – jest mu szczególnie znany). Nasuwają się w tym miejscu słowa psalmu 64:
„Boże, słuchaj głosu mego, gdy się żalę;
zachowaj me życie od strachu przed wrogiem.
Chroń mnie przed gromadą złoczyńców
i przed zgrają źle postępujących.
Oni ostrzą jak miecz swe języki,
a gorzkie słowa kierują jak strzały,
by ugodzić niewinnego z ukrycia,
znienacka strzelają, wcale się nie boją.
Umacniają się w złym zamiarze,
zamyślają potajemnie zastawić sidła
i mówią sobie: i zgłębi nasze tajemnice?>
Zamach został obmyślony,
ale wnętrze człowieka - serce jest niezgłębione.
Lecz Bóg strzałami w nich godzi,
nagle odnoszą rany, własny język im gotuje upadek:
wszyscy, co ich widzą, potrząsają głowami (…). Sprawiedliwy weseli się w Panu,
do Niego się ucieka,
a wszyscy prawego serca się chlubią”.

      A przecież nam, (proszę wybaczyć określenie) „szeregowym” obywatelom naszej udręczonej Ojczyzny, nie tyle idzie o odwet, czy – nie daj Boże – nienawiść (to uczucie chrześcijanom winno być obce), co o PRAWDĘ. Niedawno na tym portalu napisałem artykuł zatytułowany: „Prawda was wyzwoli”, a dotyczył on spotkania p. dr Zuzanny Kurtyki ze społecznością Mikluszowic. Co charakterystyczne – o Tragedii Smoleńskiej powiedziała ona zaledwie jedno zdanie i to w zasadzie pośrednio jej dotyczące. Nie znaczy to przecież wcale, że ta – skądinąd wyjątkowa kobieta – nie jest „w temacie”, czy też on ją nie interesuje. Z pewnością, ze względu na fakt, że straciła męża i ojca swych dzieci, sprawia, że zainteresowanie w tym względzie winna mieć szczególne. I ma, o czym miałem okazję wielokroć osobiście się przekonać. Zresztą wciąż przekonujemy się wszyscy. Wystarczy wspomnieć jej ogromne zaangażowanie w kontynuowanie misji swego męża, a z ostatnich dni – niezwykle treściwe i szalenie odważne wystąpienie w Brukseli. Patrząc na tę działalność, mam nieodparte wrażenie, że p. Zuzanna – jak to już powiedziałem w mikluszowickim kościele – służy PRAWDZIE. W tym miejscu znów zajrzyjmy na karty Pisma św. Dziedziniec Piłata i jego – w zasadzie nie bardzo wiadomo do kogo skierowane – pytanie: „Cóż to jest prawda?” No właśnie - prawda. Namiestnik należał do świata władzy i zdawał sobie sprawę, że słowo „prawda” może mieć wiele znaczeń. Jest prawda krzywdzących i krzywdzonych. Jest prawda bijących i bitych. Jest prawda oszukujących i oszukiwanych. Jest prawda zadających cierpienie i cierpiących. Jest wreszcie prawda władzy, o której nie można dyskutować. Władza ma zawsze rację. Tak jest i tak być musi. A komu się to nie podoba, to… Dalszy ciąg tego zdania zależy od tego, o jakiej władzy mówimy. Konsekwencje nieprzyjmowania „prawdy” jakiejś konkretnej władzy bywają bowiem przeróżne.

      Dzisiejszy świat ciężko choruje na brak prawdy. I to wcale nie ten daleki, egzotyczny, jakiś mglisty świat. Popatrzmy dookoła siebie. Ludzie ze słabości we wszystkich epokach, mniej lub więcej kłamali, ale przynajmniej się tego wstydzili. Coś, podobnie, jak z nami. Gdy jest się dzieckiem, to się z reguły rumieni ze wstydu, gdy zdarzy się skłamać i rodzice czy wychowawcy bez trudu orientują się w sytuacji. Natomiast, gdy człowiek wydorośleje, już się nie czerwieni, bo właściwie ciągle jego twarz musiałaby pąsowieć. Wielu bowiem ciągle kłamie. I kto się dzisiaj wstydzi kłamstwa? Ono wręcz święci tryumfy. Kłamca często staje się bohaterem, którego każe się nam podziwiać. Za kłamstwo jest się nawet nagradzanym (vide: przypadki osób, których słowa – pisząc delikatnie – mijały się z faktami, jakie miały miejsce w Smoleńsku). Kłamie się wręcz z premedytacją, na potęgę, wiedząc dobrze, jakie są tego efekty. Czyż nie można nazwać kłamcą człowieka medialnego, który przybiera pozę idioty i na koszulce ma podpisane „To ten cham”. Trzeba docenić, że ładnie się przedstawia; nas to może bawi. I zapominamy, że mając takich idoli oszukujemy samych siebie. W końcu ludzie zapomną łajdactwa (np. bezczeszczenie narodowej flagi) i uwierzą jak to jest wspaniale. Krótką mamy pamięć. I nie chodzi tu wcale o fakt potępiania człowieka, który przecież jest słaby. Wszyscy podlegamy słabościom. Najbardziej przerażające jest to, że ktoś kłamie, by uczynić z siebie bohatera. I taki ma tupet, że nawet się nie zająknie udając idiotę i usiłując nas tym zarazić.

      Ciągle oddychamy atmosferą kłamstwa. W tej atmosferze ludzie zabrnęli tak daleko, że kłamstwo uważają po prostu za rzecz normalną. Dziennikarz mówi: „Muszę kłamać, chociaż nie wierzę w to, co piszę. Taka jest sytuacja”. Podobnie mówi dyrektor, robotnik, nauczyciel, uczeń. Jak jest na co dzień? Kłamie się, przychlebia, aby tym sposobem zyskać poparcie zwierzchnika; kłamie, aby wprowadzić drugiego w błąd, by coś z niego wyciągnąć, podstępnie wyprowadzić go w pole. Narastają warstwy fałszu i niedomówień. I tak społeczeństwo robaczywieje, by nie powiedzieć – gnije. Może to i mocne słowa, ale chyba dobrze oddają otaczającą nas rzeczywistość. Tak modna jest obecnie ekologia, ochrona środowiska. O Dolinie Rospudy słyszano chyba nawet w Azji. Pragniemy czystego powietrza, wody; pragniemy ciszy, bo brak tego wszystkiego najzwyczajniej zagraża biologicznemu życiu człowieka. Natomiast nie pisze się ani się nie mówi o tym, że człowiek obok czystego powietrza i czystej wody, ciszy, potrzebuje do swojej egzystencji, do normalnego życia – prawdy. Kłamstwo staje sie trucizną, która całe nasze życie niszczy i rozbija. Kłamstwo nie łączy, ale podkopuje egzystencję pojedynczego człowieka, rodziny, całej społeczności. Nie dziwmy się, jeżeli pewnego dnia staniemy się społeczeństwem, jeśli już nie jesteśmy, w którym nikt nikomu nie będzie wierzył, ale każdy będzie się podejrzliwie zastanawiał ciągle nad tym, o ile i w jaki sposób ktoś inny wyprowadzi nas w pole. To niestety jest już społeczność ludzi chorych – nieuleczalnie chorych na kłamstwo. Dlatego nie wolno nam się poddawać. Dobrze wiemy, że Tragedia Smoleńska, zarówno w oficjalnych przekazach medialnych, jak i w wielu międzyludzkich relacjach jest topiona w bagnie kłamliwej propagandy. Może wielu i wiele z nas w tę propagandę nie wierzy, ale nie mamy już siły, by walczyć z tym kłamstwem. Chwilami machamy ręką z rezygnacją, że i tak nie przekrzyczymy tych łajdaków, którym zależy na tym, by oszukać Naród i świat. Ale nie wszyscy. I Bogu dziękować za to, że są tacy ludzie jak choćby P.T. Panie: Kurtyka, Merta, Błasik, Wassermann, Kochanowska, Gosiewska; P.T. Panowie: Melak, Fedorowicz, Macierewicz itp.,; ale też Ci, którzy pojawiają się na niniejszym portalu lub go tworzą (p. Artur, p. Jacek, „Cyranka”, „Kazia” itd.), którzy nie mają zamiaru rezygnować z prawdy. I bardzo dobrze, że są. Chwała im za to. Bardzo Was, Kochani podziwiamy i jesteśmy Wam szczególnie wdzięczni. Od Was i od nas zależy, czy uchronimy prawdę. Przynajmniej w sobie. Zwróćmy uwagę na coś, z czym spotykamy się codziennie.

      Oszczerstwo. To już, w naszej polskiej rzeczywistości, stało się wręcz sztuką. Wielu oszczerców ma niezwykły talent, co sprawia, że są niemal doskonałymi w swoim „fachu”. Im przyznaje się najlepszy czas antenowy w telewizji i pierwsze strony w gazetach. Ale ta skuteczność zależy też od nas. Jeśli potrafimy rozszyfrować oszczercę, to choćby był wirtuozem, robi się bezradny jak dziecko. Bezradne jest kłamstwo, oszczerstwo, jeżeli spotyka na opór człowieka, który MYŚLI. Bądźmy więc ludźmi MYŚLĄCYMI, wbrew i na przekór tym, którzy chcieliby nas tego myślenia oduczyć.

      Przypomnijmy sobie słowa bł. Jana Pawła II: „Miłość jest uzależniona od prawdy. Prawda jest mocą miłości. Wzajemnie też miłość jest mocą prawdy. Można stwierdzić, że tylko w tym powiązaniu człowiek może prawdziwie żyć jako człowiek i rozwijać się jako człowiek.”

      Przypomniał nam, ten – jak Go nazywamy – największy z Rodu Słowian, jaka jest rola prawdy w życiu jednostki i każdej społeczności; począwszy od tej podstawowej jaką jest rodzina, a skończywszy na Narodzie. I przypomniał też, że Chrystus jest Nauczycielem i Wychowawcą całej prawdy o człowieku. Tak, na szczęście jest ciągle On, który jest światłością – Prawdą. On, który mówił: „Tak, tak. Nie, nie”.

      Czasem może sobie tylko wmawiamy, aby się uspokoić, że taka już jest obecnie sytuacja. Takie czasy. Konieczność dziejowa. Otóż nie. Kłamstwo może nas zalewać na zewnątrz, ale od nas zależy, czy zatruje nasze wnętrze. Chrystus udowadnia, że mimo ciemności może istnieć światło. I to światło może stać się Twoją i moją jasnością. Ale to zależy od nas. Co wybierzemy? Ciemność czy światłość? Od tego tak dużo zależy. Nie ma w tym żadnej przesady, że od tego zależy los i przyszłość naszego Narodu.

/Ks. Wiesław Multan/



Komentarze
#1 | Artur dnia 10.04.2012
Czytam bloga i podziwiam ks. za umiejętność bardzo klarownego przekazywania myśli. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję.
#2 | Kazia dnia 10.04.2012
Prawda. Dziś słowo odmieniane przez wszystkie przypadki. Bardzo potrzebna. Na szczęście na naszym portalu występuje ona we właściwej, dużej, obfitej ilości.
I bardzo Księdzu dziękuję za, zupełnie niezałużoną, pochwałę.
Pozdrawiam Smile
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną