Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Tym mocniej trzeba więc powiedzieć, że Pani Anna Walentynowicz pozostaje symbolem oporu wobec komunizmu i niesprawiedliwości, która również dzisiaj wyklucza rzesze Polaków poza nawias społeczny.
07.03.2012r.


Laudacja dla Anny Walentynowicz laureatki nagrody im. Pawła Włodkowica

      W losach Pani Anny Walentynowicz – tegorocznej Laureatki Nagrody Rzecznika Praw Obywatelskich imienia Pawła Włodkowica za odwagę w występowaniu w obronie podstawowych wartości i praw nawet wbrew zdaniu większości – streszcza się najboleśniejsza część dwudziestowiecznej historii Polski. Inaczej jednak niż w skomplikowanych losach wielu Polaków, w życiu Laureatki odbija się ta część polskiej historii, z której najbardziej powinniśmy być dumni. Historia, w której jest miejsce na heroizm bez błysku fleszy, na troskę o ludzkie prawa tych, którzy znajdują się poza głównym nurtem dziejów, na postępowanie zgodne z własnym sumieniem. Życie Pani Anny Walentynowicz to ciężka praca, poświęcenie dla innych, historyczne miejsce w trójmiejskim i ogólnokrajowym ruchu antykomunistycznym.

      A przecież PRL miała w zamyśle jej ideologów oraz ich sowieckich mocodawców opierać się na ludziach takich jak Pani Walentynowicz, ofiarach przedwojennego ucisku i podziału na posiadaczy i wyzyskiwanych. Osoba, którą dziś nagradzamy doświadczyła cierpienia zarówno od swoich, jak i od obcych.

      We wrześniu 1939 r. straciła rodziców, a jedynego brata Sowieci wywieźli na zawsze na Wschód. Szkoła została zamknięta i jej edukacja musiała zakończyć się na pięciu klasach szkoły powszechnej. Opieka kresowych ziemian wprawdzie uratowała jej życie, ale zarazem pozwoliła jej poznać smak odrzucenia i wykluczenia. W listopadzie 1950 r. podjęła ryzykowną i ciężką pracę spawacza w Stoczni Gdańskiej, a wkrótce doświadczyła trudów samotnego macierzyństwa. Już wówczas broniła nie tylko własnego prawa do godnego życia. Stawała zwłaszcza w obronie kobiet, a jej gorliwość w piętnowaniu niesprawiedliwości sprawiła, że w 1953 r. po raz pierwszy zainteresował się nią Urząd Bezpieczeństwa, by do końca swego istnienia zainteresowania tego nie stracić.

      W Grudnia 1970 roku uczestniczyła w demonstracjach pod Komitetem Wojewódzkim PZPR, pod siedzibą Polskiego Radia, brała udział w strajku w stoczni, gdzie zajęła się pracą w kuchni i żywieniem załogi. Po grudniowej pacyfikacji ponownie znalazła się na celowniku SB. W tym czasie na Panią Walentynowicz spadły kolejne cierpienia, tym razem zdrowotne oraz strata męża. Od tej pory całkowicie poświęciła się służbie dla innych, dla potrzebujących, których aktywnie poszukiwała zgodnie ze swym samarytańskim credo. Legło ono także u podstaw jej przystąpienia do powstałych wiosną 1978 r. Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża. Anna Walentynowicz była kolporterką prasy niezależnej, pisywała do „Robotnika Wybrzeża”, udostępniała swoje mieszkanie, przez które przewinęła się czołówka opozycjonistów PRL, na działalność antykomunistyczną.

      Po raz pierwszy zatrzymana i osadzona w areszcie została w 1978 r., a następnie stała się ofiarą szykan w pracy, z której wszelkimi sposobami próbowano ją usunąć. Ostatecznie, pod pretekstem niepodjęcia pracy na nowo wyznaczonym stanowisku, 7 sierpnia 1980 r. została zwolniona ze Stoczni Gdańskiej. Na wieść o tym przyjaciele z Wolnych Związków wezwali pracowników stoczni do obrony wyrzuconej z pracy koleżanki. W czwartek 14 sierpnia 1980 r. proklamowano strajk. Anna Walentynowicz domagała się kontynuowania protestu do czasu realizacji wszystkich postulatów zgłoszonych również przez inne zakłady pracy. W ten sposób narodził się strajk solidarnościowy, a wraz z nim idea i ruch „Solidarności”.

      Paradoksalnie, także wówczas bezkompromisowość Pani Walentynowicz doprowadziła do postawienia jej przed komisją dyscyplinarną NSZZ „Solidarność” Stoczni Gdańskiej. W jej obronie stanęły wówczas różne struktury związku. Dziś wiadomo z dokumentów, że przynajmniej za częścią tych upokarzających i gorszących działań kryła się bezpieka i jej ludzie. 13 grudnia 1981 r. zastał Annę Walentynowicz w podróży, dzięki czemu uniknęła internowania. Przedostała się do Stoczni Gdańskiej i uczestniczyła w strajku okupacyjnym. Dopiero po pacyfikacji zakładu została zatrzymana i osadzona w obozie internowanych kobiet w Gołdapi. Zwolniono ją w lipcu 1982 r., by miesiąc później ponownie ją aresztować. Wyszła z więzienia w marcu 1983 r., ale w grudniu tego roku aresztowano ją po raz trzeci. Opuściła więzienie w kwietniu 1984 r. Później była wielokrotnie zatrzymywana przez SB i osadzana w aresztach na terenie całego kraju. Nie zaniechała jednak działalności. Podróżowała po kraju, brała udział w licznych uroczystościach, manifestacjach i protestach.

      Zaprzyjaźniła się z ks. Jerzym Popiełuszką. Kiedy w 1989 roku większość Polaków świętowała wolność, ona samotnie i często bez zrozumienia walczyła dalej, a jej bezkompromisowość i sprzeciw bywały trywializowane i dopiero niedawno jej bohaterstwo zostało docenione w świecie i w Polsce. W 2005 r. powołana przez amerykański Kongres Fundacja Ofiar Komunizmu przyznała jej Medal Wolności Trumana-Reagana, a rok później odznaczona została Orderem Orła Białego. Tym mocniej trzeba więc powiedzieć, że Pani Anna Walentynowicz pozostaje symbolem oporu wobec komunizmu i niesprawiedliwości, która również dzisiaj wyklucza rzesze Polaków poza nawias społeczny. I tym większym przywilejem jest dla mnie możliwość uhonorowania Pani Anny Walentynowicz Nagrodą Rzecznika Praw Obywatelskich imienia Pawła Włodkowica za odwagę w występowaniu w obronie podstawowych wartości i praw nawet wbrew zdaniu większości.

Tekst laudacji wygłoszonej przez RPO dziś na Zamku Królewskim podczas ceremonii wręczenia nagrody. Relacja z obchodów Międzynarodowego Dnia Praw Człowieka wkrótce - tu i na polityczni.pl.
Warszawa 10 grudnia 2009 roku.


/Andrzej Brzezik/



Komentarze
#1 | Wincenty Koman dnia 10.03.2012
Pani Anna Walentynowicz zadbała o świadectwo, które nam zostawiła wykorzystajmy to a będziemy w innej Polsce!
#2 | Kazia dnia 08.03.2012
Szkoda, że nie ma jej między nami...
Dopiero jak odeszła wielu zauważyło, jak wiele straciliśmy.
#3 | Wincenty Koman dnia 07.03.2012
Wielkie dzięki, Panie Andrzeju! Dlaczego współczesna władza jeszcze nie widzi tych walorów Pani Anny Walentynowicz?
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną