Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Fenomen „Ognia” polega na tym, że potrafił zgromadzić wokół siebie tak wielu ludzi. Szli do niego młodzi chłopcy w czasie, gdy komuna ofiarowała im, nie burżujom, tylko synom małorolnych chłopów, taki „piękny ” nowy świat, świat, w którym władza jest w rękach „ludu pracującego miast i wsi”. Skąd wiedzieli, że to kłamstwo?
02.03.2012r.


Tekst z Naszego Dziennika z 29.02.2012

      Sobota, 25.02.2012 r., jadę do Waksmundu na obchody 65. rocznicy śmierci Józefa Kurasia "Ognia". Od pewnego czasu towarzyszy mi jego postać, wciąga w swoje życie. Budzi ciekawość i podziw. "Ogień" był zwykłym człowiekiem, popełniał błędy. Co w tym wielkiego? Wielka była sprawa, o którą walczył, której na imię wolna Ojczyzna. Wielka była też w tej walce jego samotność. Od samego początku był sam i w miarę upływu czasu coraz bardziej sam. Zabijano mu systematycznie rodzinę, zabijano mu nielicznych przyjaciół, a on walczył. Samotny wilk nigdy nie przetrwa w świecie, na którym zapanowała wieczna zima - wieczna zdrada. Zginął przez zdradę, zginął zdradzony przez przyjaciela, przez sąsiada. Jak zawsze, jak zwykle od wieków. Począwszy od początków naszej ery i Chrystusa.


Syn Podhala

      Fenomen "Ognia" polega na tym, że potrafił zgromadzić wokół siebie tak wielu ludzi. Szli do niego młodzi chłopcy w czasie, gdy komuna ofiarowała im, nie burżujom, tylko synom małorolnych chłopów, taki "piękny" nowy świat, świat, w którym władza jest w rękach "ludu pracującego miast i wsi". Skąd wiedzieli, że to kłamstwo? Kto ich nauczył od dziecka, że to tylko pułapka zastawiona dla głupich i naiwnych, prostych ludzi przez sowiecki aparat bezpieki poszerzany szybko o podobne duchem szeregi Polaków. Nabrał się nawet "Ogień", wstąpił do Milicji Obywatelskiej, chciał budować tę swoją Ludową Polskę, o której zawsze marzył. Co zobaczył w Lublinie, a potem w Warszawie, gdzie wyruszył na poszukiwanie nowego, "polskiego" rządu? Co zobaczył, że wrócił odmieniony, odrzucił tę propozycję spokojnego i łatwego życia po zakończonej wojnie i ruszył w lasy Podhala? I ruszył do walki z władzą marionetkowego państwa zwanego PRL? Bardzo chciałabym, by mógł odpowiedzieć mi na to pytanie. Przecież inni, bardziej wykształceni, doświadczeni, mądrzejsi, na tę współpracę z sowieckim reżimem instalowanym w Polsce rękami Polaków poszli. Gdyby ich nie było, Sowieci nie mogliby zalegalizować PRL na świecie. Skąd u Józefa Kurasia wzięła się umiejętność odróżnienia prawdy od kłamstw, zrozumienia, że nowy ustrój niesie za sobą zburzenie tak ważnych dla życia punktów odniesienia, jak własny kraj, naród, suwerenność narodu, jego przodkowie, przeszłość i pamięć, rodzina, ojciec i matka, wiara w Boga?
Gdy patrzę na pokryte śniegiem, mijane po drodze do Waksmundu góry, smreki leśne pochylane prawie do ziemi podmuchami porywistego wiatru, majestat wyłaniających się po prawej stronie drogi Tatr, myślę w pierwszej chwili, że może to ziemia Podhala potrafi rodzić takich ludzi jak "Ogień" i jego żołnierze. Może rodzina Kurasiów, dom rodzinny ukształtowały tak mocno "Ognia", że do końca pozostał wierny dwóm sprawom: patriotyzmowi i idei ludowej. Kuraś pisał w ulotce: "Szczęśliwy i zadowolony naród polski odetchnął wreszcie pełną piersią. Wojna skończona. Każdy wraca do swej ojczyzny. Zwycięzcy i oswobodziciele zatknęli swoje zwycięskie sztandary na polskich ziemiach. Radość trwała godzinę. (...) Aresztowania, bicia naszych braci prowadzi słynne NKWD. Wybawili nas, dali pomoc (...) otrzymaliśmy zapłatę za swoją kilkuletnią pracę z okupantem niemieckim. Więzienia w przeciągu kilku miesięcy zostały przepełnione starymi wojownikami". A to był dopiero początek wynaradawiania Polaków. Przeżyć miał tylko ten, kto ugiął kark i kolana przed Sowietami. Hyrny góral nigdy tego nie mógł zrobić i nie zrobił. I tak narasta jego legenda. Niszczono ją i nadal próbuje się niszczyć. I... nic. Próbowano różnych sposobów, by zabić legendę "Ognia". Pisano o nim jako o pospolitym przestępcy, bandycie. "Dziennik Polski" z 27.02.1947 r. po jego śmierci napisał: "Spokój zapanował na Podhalu". Spokój tak, ale za jaką cenę? Za cenę wynarodowienia społeczeństwa, za cenę zgody na nowy rodzaj niewolnictwa zaprowadzony na ziemiach podbitych przez sowiecką Rosję. O sytuacji w Waksmundzie po śmierci "Ognia" Wojciech Kuraś pisał: "We wsi odżyli wszyscy, którzy współpracowali z Niemcami. Wszystkich aresztowanych czy więzionych po wyzwoleniu, obojętnie, czy był winien czy nie, nazywano bandytami, bandziorami i okazją do zaczepki była każda zabawa, każde chrzciny. Nie uszanowano nawet wieku, siwych włosów i nieraz dzieci uczono, aby głośno przezywały ludzi idących drogą, których rodzice uważali za wyjętych spod prawa". System sowiecki generował i podtrzymywał te nastroje potrzebne, by instrumentalnie kierować ludźmi. Podjudzano do nienawiści, do pogardy. Za nie nagradzano. Skąd my to znamy?

Rozmowy o Polsce

      Wieś Waksmund zaczyna się zaraz za Nowym Targiem, teraz to właściwie prawie przedmieścia. Niestety, pozbawione całkiem uroku czy choćby jakiejś architektonicznej harmonii. Ot, taka postkomunistyczna bylejakość. Tylko świat wokół piękny. Zastanawiam się, ilu spośród jego mieszkańców podpisałoby się pod zdaniem: "Patriam amamus, non quia magna, sed quia nostra" (Ojczyznę kochamy nie dlatego, że jest wielka, ale że jest nasza).
Uroczystość rozpoczyna spektakl słowno-muzyczny przygotowany przez młodzież ze szkoły w Waksmundzie. Zdanie napisane przeze mnie powyżej mogłoby być jego mottem. Na uroczystości obecny był drobny staruszek pan Kazimierz Paulo "Skała". W 1947 roku miał 22 lata... Był dowódcą 5. kompanii u "Ognia". Dziś z dużą swadą opowiada wszystkim o swoich losach, o lasach innych żołnierzy i o Polsce. Wiele osób dziś mówi publicznie z dumą: mój brat był u "ogniowców", mój wuj walczył razem z "Ogniem", mój dziadek, umierając, płakał, gdy mówił o Polsce. Są rzeczy, dla których nawet warto zginąć.
W kościele jest pełno młodych chłopaków, właściwie młodych mężczyzn. To oni poniosą sztandar "Ognia" przez następne dziesięciolecia. Dla nich, dla młodych ludzi, czar legendy Józefa Kurasia, odważnego, niezależnego, najbardziej znienawidzonego przez pachołków Rosji dowódcy Podhala, jest zbyt mocny, by się mu zdołali oprzeć. Wartości, którym się poświęcił, są zbyt stare, jak stare złoto, czyste i sprawdzone przez minione pokolenia, by nie przyciągały młodych, niezdeprawowanych jeszcze umysłów do siebie. W czasie Mszy św. modlitwę wiernych przygotował i wygłasza pan Sławomir Hajos. Padają prośby o modlitwę przeplatane fragmentami wierszy, tak poruszające i wymowne, że warto byłoby przytoczyć je w całości:
Gdy orzeł wreszcie odzyskał koronę,
zastał już barki wiekiem pochylone i siwe głowy.
Gehenną przewlekłą,
życie jak struga przez palce przeciekło.
Módlmy się! Za naszych - jakże bliskich sercu - kombatantów, za więźniów politycznych okresu stalinowskiego, za wszystkie osoby represjonowane. Bóg pozwolił im przeżyć ciemną noc okupacji hitlerowskiej i sowieckiej. Przez lata oczerniani, prześladowani, nazywani bandytami, często odsunięci na margines życia społecznego za wierność ideałom i przekonaniom, za wierność Polsce. Niech cieszą się nadal dobrym zdrowiem, niech nie brakuje im sił i zapału, by dawać młodemu pokoleniu świadectwo o tamtych trudnych dniach i uczyć miłości do Ojczyzny. Ciebie prosimy...
I dalej:
Słychać pokoleń drwiący śmiech,
To lewackie hieny mają święto,
Lecz mądry Bóg w Osobach Trzech.
Pojmuje za co Was wyklęto.
Módlmy się! Za Żołnierzy Niezłomnych, Żołnierzy Wyklętych, partyzantów i współpracowników wszystkich organizacji zbrojnego podziemia niepodległościowego, którzy stanęli do walki z sowieckim okupantem i zdradziecką komunistyczną władzą w latach 1945-1955, poległych w walce i zakatowanych w kazamatach Urzędów Bezpieczeństwa. Niech pamięć o ich walce i poświęceniu dla Narodu trwa wiecznie w świadomości pokoleń, aż ofiara ich życia będzie przykładem najwyższego umiłowania Ojczyzny, Prawdy i Wolności. Ciebie prosimy...
...Polski orzeł srebrnopióry
w nasze dusze wbił pazury
I legendę partyzancką ponad szczyty wzniósł
Na Podhalu pod Turbaczem
Partyzancka wierzba płacze
Zgasł już "Ogień"
Ale pamięć o nim wciąż się tli...
Módlmy się! Za mjr. Józefa Kurasia "Ognia" w 65. rocznicę śmierci, za jego podkomendnych ze Zgrupowania Partyzanckiego "Błyskawica" i podległych mu oddziałów od Wadowic i Babiej Góry aż po Szczawnicę, za partyzantów Rocha i Konfederacji Tatrzańskiej. Niech ich heroiczna walka bez szans na zbrojne zwycięstwo będzie na zawsze symbolem męstwa, bohaterskiego oporu wobec hitlerowskiego i sowieckiego okupanta i moralnego zwycięstwa nad zdradą narodową i zniewoleniem. Ciebie prosimy...

Siła legendy

      I pojawia się następny fragment modlitwy, łącząc tych, co zginęli na służbie Ojczyzny ponad pół wieku temu, z tymi, co tak niedawno...
Lecz gdy upada, milion rąk
unosi ją nad zapomnienie,
silniejszą każdą polską łzą
i każdym polskim serca drgnieniem.
Nie daje się zadeptać wrogom,
że wygra - wie od dawna,
więc idzie tak krzyżową drogą
ostatnia polska święta - Prawda.
Módlmy się! Jeśli pozwoliłeś nam poznać prawdę o zbrodni ludobójstwa w Katyniu, tak daj, Panie, poznać prawdziwą przyczynę smoleńskiego dramatu. Nasza życiowa mądrość i nasze serca wiedzą, ale tylu ma jeszcze wątpliwości. Rozpędź tę gęstą mgłę kłamstwa, obłudy i pogardy. Spraw, aby śmierć 96 wysłanników państwa polskiego z dwoma prezydentami na czele stała się po wsze czasy cierniem na sumieniach zdrajców Narodu. Niech przerwana ich praca dla dobra Polski i tragicznie zakończona historia życia staną się drogowskazem na drodze rzetelnego wykonywania obowiązków i prawdziwego patriotyzmu. Ciebie prosimy...
Słowa tej modlitwy, a potem słowa Apelu Poległych wzywające tych, którzy zginęli za Polskę i dla Polaków, niosą się nad góry i doliny Podhala. Podhala zawsze polskiego, mimo że tak wielu usiłowało go z tej polskości obedrzeć. Bezskutecznie. Tak jak bezskuteczna jest i będzie walka z legendą "Ognia" - partyzanta Podhala.
Czy, gdy przyjdzie zły czas, ludzie będą odwoływać się do zdrajców, którzy na swoich donosach zrobili kariery lub pobudowali domy? Czy będą dumni z dziadka, który był szefem rejonowego Urzędu Bezpieczeństwa w Nowym Targu? A może opowiedzą swoim dzieciom o wujku, któremu było wszystko jedno, komu służy, byleby służba ta była prosta i przyjemna? Nie. Gdy dotknie ich zły czas, będą szukać siły w Bogu, w rodzinie, w narodowych bohaterach. To o nich narody opowiadają swym dzieciom legendy, jeśli chcą przetrwać. Opowiedzmy dziś wszystkim o "Ogniu", o innych bliskich nam Żołnierzach Wyklętych. Podziękujmy im i podziękujmy za to, że ich mamy.

Tekst wysłany do redakcji, na czerwono zaznaczono usunięte lub zmienione zdania

      Sobota, 25.02.2012 r., jadę do Waksmundu na obchody 65. rocznicy śmierci Józefa Kurasia "Ognia". Od pewnego czasu towarzyszy mi jego postać, wciąga w swoje życie. Budzi ciekawość i podziw. "Ogień" był zwykłym człowiekiem, popełniał błędy. Co w tym wielkiego? Wielka była sprawa, o którą walczył, której na imię wolna Ojczyzna. Wielka była też w tej walce jego samotność. Od samego początku był sam i w miarę upływu czasu coraz bardziej sam. Zabijano mu systematycznie rodzinę, zabijano mu nielicznych przyjaciół, a on walczył. Samotny wilk nigdy nie przetrwa w świecie, na którym zapanowała wieczna zima - wieczna zdrada. Zginął przez zdradę, zginął zdradzony przez przyjaciela, przez sąsiada. Jak zawsze, jak zwykle od wieków. Począwszy od początków naszej ery i Chrystusa.


Syn Podhala

      Fenomen "Ognia" polega na tym, że potrafił zgromadzić wokół siebie tak wielu ludzi. Szli do niego młodzi chłopcy w czasie, gdy komuna ofiarowała im, nie burżujom, tylko synom małorolnych chłopów, taki "piękny" nowy świat, świat, w którym władza jest w rękach "ludu pracującego miast i wsi". Skąd wiedzieli, że to kłamstwo? Kto ich nauczył od dziecka, że to tylko pułapka zastawiona dla głupich i naiwnych, prostych ludzi przez sowiecki aparat bezpieki poszerzany szybko o podobne duchem szeregi Polaków. Nabrał się nawet "Ogień", wstąpił do Milicji Obywatelskiej, chciał budować tę swoją Ludową Polskę, o której zawsze marzył. Co zobaczył w Lublinie, a potem w Warszawie, gdzie wyruszył na poszukiwanie nowego, "polskiego" rządu? Co zobaczył, że wrócił odmieniony, odrzucił tę propozycję spokojnego i łatwego życia po zakończonej wojnie i ruszył w lasy Podhala? I ruszył do walki z władzą marionetkowego państwa zwanego PRL? Bardzo chciałabym, by mógł odpowiedzieć mi na to pytanie. Przecież inni, bardziej wykształceni, doświadczeni, mądrzejsi, na tę współpracę z sowieckim reżimem instalowanym w Polsce rękami Polaków poszli. Gdyby ich nie było, Sowieci nie mogliby zalegalizować PRL na świecie. Skąd u Józefa Kurasia wzięła się umiejętność odróżnienia prawdy od kłamstw, zrozumienia, że nowy ustrój niesie za sobą zburzenie tak ważnych dla życia punktów odniesienia, jak własny kraj, naród, suwerenność narodu, jego przodkowie, przeszłość i pamięć, rodzina, ojciec i matka, wiara w Boga?
Gdy patrzę na pokryte śniegiem, mijane po drodze do Waksmundu góry, smreki leśne pochylane prawie do ziemi podmuchami porywistego wiatru, majestat wyłaniających się po prawej stronie drogi Tatr, myślę w pierwszej chwili, że może to ziemia Podhala potrafi rodzić takich ludzi jak "Ogień" i jego żołnierze.

Ale ta refleksja szybko mija, gdy przypominam sobie, że niemieccy kolaboranci z Gorallenvolk też się tu urodzili, że z tej ziemi także sowieccy mordercy pozyskiwali swoich donosicieli i szpiegów. Więc, ziemia jak ziemia, tyle, ze piękna jak nigdzie indziej i bliska mi jak żadna inna. Więc, może rodzina Kurasiów, dom rodzinny, ukształtował tak mocno Ognia, że do końca pozostał wierny dwóm sprawom: patriotyzmowi i idei ludowej. Kuraś pisał w ulotce: "Szczęśliwy i zadowolony naród polski odetchnął wreszcie pełną piersią. Wojna skończona. Każdy wraca do swej ojczyzny. Zwycięzcy i oswobodziciele zatknęli swoje zwycięskie sztandary na polskich ziemiach. Radość trwała godzinę. (...) Aresztowania, bicia naszych braci prowadzi słynne NKWD. Wybawili nas, dali pomoc (...) otrzymaliśmy zapłatę za swoją kilkuletnią pracę z okupantem niemieckim. Więzienia w przeciągu kilku miesięcy zostały przepełnione starymi wojownikami". A to był dopiero początek wynaradawiania Polaków. Przeżyć miał tylko ten, kto ugiął kark i kolana przed Sowietami. Hyrny góral nigdy tego nie mógł zrobić i nie zrobił. I tak narasta jego legenda. Niszczono ją i nadal próbuje się niszczyć. I... nic. Próbowano różnych sposobów, by zabić legendę "Ognia". Pisano o nim jako o pospolitym przestępcy, bandycie. "Dziennik Polski" z 27.02.1947 r. po jego śmierci napisał: "Spokój zapanował na Podhalu". Spokój tak, ale za jaką cenę? Za cenę wynarodowienia społeczeństwa, za cenę zgody na nowy rodzaj niewolnictwa zaprowadzony na ziemiach podbitych przez sowiecką Rosję. O sytuacji w Waksmundzie po śmierci "Ognia" Wojciech Kuraś pisał: "We wsi odżyli wszyscy, którzy współpracowali z Niemcami. Wszystkich aresztowanych czy więzionych po wyzwoleniu, obojętnie, czy był winien czy nie, nazywano bandytami, bandziorami i okazją do zaczepki była każda zabawa, każde chrzciny. Nie uszanowano nawet wieku, siwych włosów i nieraz dzieci uczono, aby głośno przezywały ludzi idących drogą, których rodzice uważali za wyjętych spod prawa". System sowiecki generował i podtrzymywał te nastroje potrzebne, by instrumentalnie kierować ludźmi. Podjudzano do nienawiści, do pogardy. Za nie nagradzano. Skąd my to znamy?

Rozmowy o Polsce

      Wieś Waksmund zaczyna się zaraz za Nowym Targiem, teraz to właściwie prawie przedmieścia. Niestety, pozbawione całkiem uroku czy choćby jakiejś architektonicznej harmonii. Ot, taka postkomunistyczna bylejakość. Tylko świat wokół piękny. Zastanawiam się, ilu spośród jego mieszkańców podpisałoby się pod zdaniem: "Patriam amamus, non quia magna, sed quia nostra" (Ojczyznę kochamy nie dlatego, że jest wielka, ale że jest nasza).
Uroczystość rozpoczyna spektakl słowno-muzyczny przygotowany przez młodzież ze szkoły w Waksmundzie. Zdanie napisane przeze mnie powyżej mogłoby być jego mottem. Na uroczystości obecny był drobny staruszek pan Kazimierz Paulo "Skała". W 1947 roku miał 22 lata... Był dowódcą 5. kompanii u "Ognia". Dziś z dużą swadą opowiada wszystkim o swoich losach, o lasach innych żołnierzy i o Polsce. Wiele osób dziś mówi publicznie z dumą: mój brat był u "ogniowców", mój wuj walczył razem z "Ogniem", mój dziadek, umierając, płakał, gdy mówił o Polsce. Są rzeczy, dla których nawet warto zginąć.
W kościele jest pełno młodych chłopaków, właściwie młodych mężczyzn. To oni poniosą sztandar "Ognia" przez następne dziesięciolecia. Dla nich, dla młodych ludzi, czar legendy Józefa Kurasia, odważnego, niezależnego, najbardziej znienawidzonego przez pachołków Rosji dowódcy Podhala, jest zbyt mocny, by się mu zdołali oprzeć. Wartości, którym się poświęcił, są zbyt stare, jak stare złoto, czyste i sprawdzone przez minione pokolenia, by nie przyciągały młodych, niezdeprawowanych jeszcze umysłów do siebie. W czasie Mszy św. modlitwę wiernych przygotował i wygłasza pan Sławomir Hajos. Padają prośby o modlitwę przeplatane fragmentami wierszy, tak poruszające i wymowne, że warto byłoby przytoczyć je w całości:
Gdy orzeł wreszcie odzyskał koronę,
zastał już barki wiekiem pochylone i siwe głowy.
Gehenną przewlekłą,
życie jak struga przez palce przeciekło.
Módlmy się! Za naszych - jakże bliskich sercu - kombatantów, za więźniów politycznych okresu stalinowskiego, za wszystkie osoby represjonowane. Bóg pozwolił im przeżyć ciemną noc okupacji hitlerowskiej i sowieckiej. Przez lata oczerniani, prześladowani, nazywani bandytami, często odsunięci na margines życia społecznego za wierność ideałom i przekonaniom, za wierność Polsce. Niech cieszą się nadal dobrym zdrowiem, niech nie brakuje im sił i zapału, by dawać młodemu pokoleniu świadectwo o tamtych trudnych dniach i uczyć miłości do Ojczyzny. Ciebie prosimy...
I dalej:
Słychać pokoleń drwiący śmiech,
To lewackie hieny mają święto,
Lecz mądry Bóg w Osobach Trzech.
Pojmuje za co Was wyklęto.
Módlmy się! Za Żołnierzy Niezłomnych, Żołnierzy Wyklętych, partyzantów i współpracowników wszystkich organizacji zbrojnego podziemia niepodległościowego, którzy stanęli do walki z sowieckim okupantem i zdradziecką komunistyczną władzą w latach 1945-1955, poległych w walce i zakatowanych w kazamatach Urzędów Bezpieczeństwa. Niech pamięć o ich walce i poświęceniu dla Narodu trwa wiecznie w świadomości pokoleń, aż ofiara ich życia będzie przykładem najwyższego umiłowania Ojczyzny, Prawdy i Wolności. Ciebie prosimy...
...Polski orzeł srebrnopióry
w nasze dusze wbił pazury
I legendę partyzancką ponad szczyty wzniósł
Na Podhalu pod Turbaczem
Partyzancka wierzba płacze
Zgasł już "Ogień"
Ale pamięć o nim wciąż się tli...
Módlmy się! Za mjr. Józefa Kurasia "Ognia" w 65. rocznicę śmierci, za jego podkomendnych ze Zgrupowania Partyzanckiego "Błyskawica" i podległych mu oddziałów od Wadowic i Babiej Góry aż po Szczawnicę, za partyzantów Rocha i Konfederacji Tatrzańskiej. Niech ich heroiczna walka bez szans na zbrojne zwycięstwo będzie na zawsze symbolem męstwa, bohaterskiego oporu wobec hitlerowskiego i sowieckiego okupanta i moralnego zwycięstwa nad zdradą narodową i zniewoleniem. Ciebie prosimy...

Siła legendy

      I pojawia się następny fragment modlitwy, łącząc tych, co zginęli na służbie Ojczyzny ponad pół wieku temu, z tymi, co tak niedawno...
Lecz gdy upada, milion rąk
unosi ją nad zapomnienie,
silniejszą każdą polską łzą
i każdym polskim serca drgnieniem.
Nie daje się zadeptać wrogom,
że wygra - wie od dawna,
więc idzie tak krzyżową drogą
ostatnia polska święta - Prawda.
Módlmy się! Jeśli pozwoliłeś nam poznać prawdę o zbrodni ludobójstwa w Katyniu, tak daj, Panie, poznać prawdziwą przyczynę smoleńskiego dramatu. Nasza życiowa mądrość i nasze serca wiedzą, ale tylu ma jeszcze wątpliwości. Rozpędź tę gęstą mgłę kłamstwa, obłudy i pogardy. Spraw, aby śmierć 96 wysłanników państwa polskiego z dwoma prezydentami na czele stała się po wsze czasy cierniem na sumieniach zdrajców Narodu. Niech przerwana ich praca dla dobra Polski i tragicznie zakończona historia życia staną się drogowskazem na drodze rzetelnego wykonywania obowiązków i prawdziwego patriotyzmu. Ciebie prosimy...
Słowa tej modlitwy, a potem słowa Apelu Poległych wzywające tych, którzy zginęli za Polskę i dla Polaków, niosą się nad góry i doliny Podhala. Podhala zawsze polskiego, mimo że tak wielu usiłowało go z tej polskości obedrzeć. Bezskutecznie. Tak jak bezskuteczna jest i będzie walka z legendą "Ognia" - partyzanta Podhala.
Czy, gdy przyjdzie zły czas, ludzie będą odwoływać się do zdrajców, którzy na swoich donosach zrobili kariery lub pobudowali domy? Czy będą dumni z dziadka, który był szefem rejonowego Urzędu Bezpieczeństwa w Nowym Targu? A może opowiedzą swoim dzieciom o wujku, któremu było wszystko jedno, komu służy, byleby służba ta była prosta i przyjemna? Nie. Gdy dotknie ich zły czas, będą szukać siły w Bogu, w rodzinie, w narodowych bohaterach. To o nich narody opowiadają swym dzieciom legendy, jeśli chcą przetrwać. Opowiedzmy dziś wszystkim o "Ogniu", o innych bliskich nam Żołnierzach Wyklętych. Podziękujmy im i podziękujmy za to, że ich mamy.



Komentarze
#1 | Artur dnia 01.03.2012
Tym bardziej że z tego co mi wiadomo Z.K. poprosiła o sprostowanie na piśmie.
#2 | Magda dnia 01.03.2012
To jest tak absurdalny ruch, że aż komiczny.
Nie wygląda to niestety na błąd w składzie, co sugeruje, że ktoś w ND odczuwa nieuzasadnioną sympatię do Goralenvolku.
Ciekawa jestem jak się chłopaki wytłumaczą.
Pozdrawiam.
#3 | Kazia dnia 01.03.2012
@Artur
Inaczej, jak powiązaniami rodzinnym, nie w sposób wyjaśnić całego tego smutnego zdarzenia. Ale przecież z faktami nie da się dyskutować. Gorallenvolk był. I żadna cenzura tego nie zmieni. Dziennikarze z ND powinni się wstydzić.
#4 | Artur dnia 01.03.2012
@ Jeden z bandy - Tak dokładnie było - u nas nie ma cenzury. Owszem, odrzuciliśmy kilka tekstów nie pasujących do profilu portalu, tudzież kontrowersyjnych, ale tak żeby ktoś nam gmerał to nie. Pozdrawiam
#5 | Jeden z bandy dnia 01.03.2012
@ Artur.
No nie do konca...,ale bardzo dobrze ,ze zrobiles teraz to zestawienie.Dzieki.
#6 | Artur dnia 01.03.2012
@ Kazia - widać po jakiej stronie był ojciec albo dziadek cenzora, pozdrawiam
#7 | Kazia dnia 01.03.2012
O tym, że byli górale, którzy kolaborowali z wrogiem: Niemcami i sowietami wiadomo od zawsze. Dlaczego zatem wycięto ten fragment? zupełnie nie rozumiem. Sam przywódca kolaborantów, Krzeptowski, zginął skazany przez AK. Działo się to 70 lat temu. Po co zatem ta cenzura?
#8 | Artur dnia 01.03.2012
Jeden z bandy - nie zrozumiałeś, Nasz Dziennik ocenzurował tekst, dlatego Z.K. postanowiła żeby usunąć link. Teraz masz zestawienie obu tekstów ten poniżej jest przed cenzurą Naszego Dziennika - na czerwono zaznaczyłem zmienione lub usunięte zdania. Pozdrawiam
#9 | Jeden z bandy dnia 29.02.2012
"Link do strony Naszego Dziennika został usunięty z powodu ocenzurowania tekstu. Pełną wersję artykułu opublikujemy jutro."

Ale ja..!Jeszcze dzisiaj rano byl!
I co?!
W POlsce nie ma cenzury?!
Pani Kurtyka kiedys dobrze powiedziala,ze "chlopcy" zagladaja i tu - "Pomniksmolensk.pl"!
#10 | Artur dnia 29.02.2012
Skandal, żeby nasi naszym robili takie rzeczy...
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną