Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Zbliża się druga rocznica katastrofy smoleńskiej a nadal jesteśmy dość daleko od trwałego, stołecznego upamiętnienia wszystkich, którzy zginęli w tej strasznej katastrofie
24.02.2012r.


      Zbliża się druga rocznica katastrofy smoleńskiej a nadal jesteśmy dość daleko od trwałego, stołecznego upamiętnienia wszystkich, którzy zginęli w tej strasznej katastrofie. Wprawdzie ustalono wstępnie miejsce posadowienia monumentu przyjmując iż będzie nim skwer pomiędzy Brystolem, a kościołem Wizytek w Warszawie, zamykający perspektywę widokową historycznej Osi Saskiej. Link
Jednak przez ubiegłe dwa lata nie wskazano formy pomnika lub też nie dookreślono treści jakie pomnik ten powinien w sobie nosić. Owszem, powstały jego trzy projekty koncepcyjne, które poniżej zostaną omówione, jednak czy proponowana przez ich twórców forma nosi w sobie nie tylko treści informacyjne lecz również wszystkie nasze uczucia, jakie towarzyszyły samej katastrofie, okresowi następującemu po niej i wszystkim związanym z nią wydarzeniom?

Przyjrzyjmy się zgłoszonym koncepcjom:

      Jako jeden z pierwszych zaproponowano tzw. Pomnik Światła autorstwa prof. Pawła Szychalskiego, na który miało by się składać 96 słupów świetlnych wychodzących z chodnika na Krakowskim Przedmieściu i wznoszących się na wysokość 4 metrów U podstawy słupów świetlnych umieszczone byłyby ryngrafy z nazwiskami oraz datami urodzin i śmierci wszystkich 96 ofiar katastrofy smoleńskiej. Para prezydencka miałaby jeden, wspólny, większy od innych ryngraf, z podwójną inskrypcją.



„Pomnik” ten wyrósł z prostego skojarzenia wielu płonących przed Pałacem Prezydenckim zniczy, składanych przez Polaków wkrótce po katastrofie. Jednak, jak słusznie zauważył prof. Marek Dyżewski tak naprawdę – nie jest to pomnik. Link Jego efemeryczność zaprzecza samej idei pomnika, który ma służyć podtrzymywaniu naszej pamięci oraz oddawaniu hołdu poległym w katastrofie. Taki pomnik istniałby jedynie w nocy, znikałby w dzień, a dodatkowo – jak wskazuje wizualizacja chodnika z zamontowanymi lampami – pomnik ten byłby cały czas deptany, czyli profanowany przez przechodniów. Godząc się – na pomysłowy i urodziwy plastycznie pomnik – jednak zgodzilibyśmy się na namiastkę pomnika, a nie na godny monument, jaki przysługuje naszym rodakom.

      Następnym był projekt Maksymiliana Biskupskiego, w formie ośmiometrowego obelisku z wychodzącego z jego ścian dłoni. Motyw rąk splecionych ze sobą lub wystających z geometrycznej formy jest ulubionym i często stosowanym przez tego artystę. Zawiera go pomnik Papieża bł. Jana Pawła II w Dukli, gdzie krzyż za podstawę ma skłębione ręce a belka pozioma krzyża to też ludzkie ramiona. Podobny zabieg autor zastosował w pomniku Ofiar Holocaustu (porta Judaica) czy też na pomniku Ucieczki z Getta.



Do końca, pomimo tłumaczeń artysty iż „obelisk symbolizuje naród i tych wszystkich poległych, którzy służyli wiernie ojczyźnie” nie bardzo można pojąć, w czym obelisk „symbolizuje naród”. W zwartości obelisku, w ilości splecionych dłoni? Sama forma obelisku nawiązuje raczej do prehistorycznych kamiennych bloków i pogańskich kolumn (jak Światowida czy współczesna, w parku Vigelanda w Oslo), a wystające z niego dłonie również nie są czytelnym znakiem.


      Kolejne projekty zostały przedłożone przez równie wybitne postacie: architekta Czesława Bieleckiego i artystki Grażyny Bartnik.
Oba przyjmują kształt – sześciennego obelisku. Jak opisuje Czesław Bielecki, jego pomnik to „monument [,,,] polerowany blok czarnego granitu z wyrzeźbionym od góry pęknięciem, na tyle wyraźnym, że groźnym. Śladem po ciosie, który musimy znieść i podziale, który się dramatycznie zarysował. W tym pęknięciu powinien płonąć znicz – symbol pamięci o ludziach, którzy zginęli. Na tym prostopadłościennym bloku należy umieścić w reliefie tylko godło Polski – orła w koronie i napis Smoleńsk z datą 10 kwietnia 2010. Ten czarny blok z pęknięciem powinien mieć od czterech do pięciu metrów wysokości. Twarze i postaci zatrzymujących się przed pomnikiem będą się w nim odbijać. Obie strony pomnika powinny być takie same, na węższych, bocznych ścianach umieściłbym biało-czerwoną szachownicę z marmuru jako jedyne przypomnienie okoliczności tragedii.
I nic więcej. Żadnych nazwisk, opisów, krzyży. Musi nam wystarczyć pamięć wymiaru tragedii. To ma być miejsce refleksji o klęsce państwa polskiego na własne życzenie.” Link

Podobnie wygląda projekt prezentowany przez Grażynę Bartnik.

      Oba te pomniki są jeszcze raz użytą przez ich pomysłodawców, wcześniej stosowaną a tylko niewiele przetransponowaną formą. Nadpęknięty blok granitu przypomina pomnik katyński w Toronto. I forma – obelisk - dość oschła, nie oddająca emocji jakie ta katastrofa, przynosząca ją strata wywołała w życiu narodu i każdego Polaka z osobna, a tym bardziej w życiu samych rodzin ofiar.



Dlatego „nadpęknięty sześcian” lub „sześcian z rolką” nie wydają się być odpowiednimi. Poza tym - czyż nasi Rodacy, Pan Prezydent i tyle wybitnych osobistości nie zasługują na jednostkowe, wspaniałe i absolutnie niepowtarzalne dzieło? I czemu trzeba upamiętnić właśnie podział, pęknięcie narodu? Czyż raczej nie zapamiętać jedności, jaką czuli Polacy, dotąd różniący się poglądami, w obliczu takiej tragedii narodowej? I czemuż pomnik ten nie powinien zawierać motywu krzyża, który przecież był pierwszym pomnikiem, pierwszym postawionym spontanicznie znakiem, który miał upamiętnić ofiarę życia ofiar katastrofy smoleńskiej?
Uważam, że pomnik ofiar katastrofy mógłby przybrać właśnie formę krzyża - Monumentalnego Krzyża, który wyrastałby z podstawy – plinty, niskiego cokołu, może o wyrwanych krawędziach, będącego jakby niewielką częścią wraku - z czytelną biało-czerwoną szachownicą lotniczą. Na belce pionowej krzyż mógłby mieć nawiązujące do krzyża harcerskiego ozdoby – płaskorzeźbę – „nalepkę” z wizerunkiem pary prezydenckiej i zawiązane tam również „różańce”. Te elementy byłyby w tym samym materiale i kolorze co belka krzyża, widoczny tylko poprzez zastosowaną fakturę i plastykę.
Ten krzyż, jakby wypchnięty z podłoża, wyrzucony ogromną siła, ażurowy w rejonach dolnej części ( w obrębie belki pionowej), wyżej stawałby się jednością, wyżej właśnie łączyłby się w wyraźne ramiona krzyża, jak Ci wszyscy, którzy różni, z różnych środowisk i o różnym światopoglądzie – wspólnie polecieli oddać hołd zamordowanym żołnierzom. Rozerwanie, rozczłonkowanie dolnej części krzyżowej belki byłoby także nawiązaniem do obecnych podziałów w naszym społeczeństwie, przenikającym w rodzinne więzi, w podziały w narodzie, które wyżej zanikałyby i by przekształcić się w jedność.
Krzyż byłby dwukolorowy - jak szachownica z której brałby swój początek. Dwa kolory – biały i czerwony – zaznaczone oczywiście dyskretnie, odcieniami spiżowego materiału, stanowiłyby odniesienie do płaszczyzn wielu znaczeń. Kolor biały i czerwony symbolizuje wiele treści, od narodowych (flaga) do religijnych (woda i krew), co symbolizowałoby datę katastrofy, w wigilię Niedzieli Miłosierdzia Bożego.
Krzyż z podstawą flankowałaby para tablic z wyrytymi nazwiskami poległych i tytułem pomnika. Wykonane w czarnym granicie, ustawione wprost na ziemi, nachylone pod kątem ca 35-40 stopni, wyznaczałyby przestrzeń przewidzianą właśnie na kwiaty i znicze, które by można ustawiać przed podstawą krzyża a pomiędzy tablicami.
Oczywiście, opisany pomnik jest tylko propozycją. Moją propozycją. Lecz mam nadzieję, iż wywoła potrzebną dyskusję zakończoną rożnymi propozycjami, z których wyłoni się właściwa forma Pomnika.

/Kazia/



Komentarze
#1 | Kazia dnia 01.03.2012
@Aturze, Magdo
dziękuję za bardzo merytoryczne uwagi. Mam nadzieję, że nasza praca na portalu będzie choć zauważona, jeśli nie brana też pod uwagę, jako jeden wielu głosów w dyskusji.
Pani Magdo, ma Pani rację, we mnie też pomysł granitu bez symboli budzi dziwnie podświadomą obawę. A cały ten pomysł, nie chcę być tu źle zrozumiana, lecz kojarzy się dodatkowo z symbolem piramidy czy też innego ostrosłupa, ku czci Najwyższej Istoty. Pozdrawiam.
#2 | Magda dnia 26.02.2012
Dzięki serdeczne za ten tekst, pani Kaziu.
Przyznam, że sceptycznie odnoszę się do większości opisanych tu pomysłów. Nie mogłabym deptać po światełkach, tak jak nie mogłabym deptać po zniczach - poza tym myśl, że "wyciągnięcie wtyczki" wystarczy, by zgasić "pomnik", jest mocno przejmująca. Podobnie ambiwalentne odczucia mam w stosunku do prostopadłościennych monolitów - kojarzą mi się raczej z "Odyseją Kosmiczną" Kubricka (tam monolit był czarny i połyskliwy). Sześcienny obelisk jest w mojej opinii odrobinę bardziej sensowny, choć skoro ma to być "symbol pamięci o ludziach, którzy zginęli", nie widzę specjalnie powodu do tego, aby na jego ścianach miała się odbijać moja postać i twarz. Po kiego, za przeproszeniem, grzyba? Egotyczne potrzeby mogę realizować gdzieś indziej. Opis odbieram ponadto jako lękowy i wyjątkowo niefortunny, szczególnie fragment: "I nic więcej. Żadnych nazwisk, opisów, krzyży. Musi nam wystarczyć pamięć wymiaru tragedii. To ma być miejsce refleksji o klęsce państwa polskiego na własne życzenie". Daruję sobie analizę powyższego sformułowania, ale nie świadczy ono dobrze o intencjach Autora... Ale może tylko ja mam dreszcze. Prawdopodobnie całkowicie niesłusznie.
Pozdrawiam.
#3 | Artur dnia 24.02.2012
Bardzo ważny wpis, jak każdy w tym temacie. Powiem szczerze że osobiście pomnik światła, mimo że na pewno wizualnie bardzo atrakcyjny, nie przemawia do mnie ze względów praktycznych. Bo co to za pomnik, który można wyłączyć? Poza tym zimą czy jesienią pojawią się problemy techniczne (śnieg, deszcz, liście). Idei tej przyglądam się też z innej strony - widziałem na rocznicy w Warszawie stolik w Pałacu Kultury na którym były sterty ulotek promujących ten pomnik. Wydało to mi się bardzo dziwne, ktoś mocno inwestuje w ten pomysł. Oczywiście pewnie autor zgłosi go do konkursu (z tego co wiem niedługo będzie rozpisany) ale biorąc pod uwagę, że środowiska prawicowe są raczej konserwatywne nie wydaje mi się żeby ten pomysł wygrał. Chociaż kto wie? Dla mnie pomnik to pomnik. Dlatego jak piszesz powinien przybrać właśnie formę czegoś monumentalnego. Polecam interesujące widea wykładu profesora Marka Dyżewskiego, członka Społecznego Komitetu Budowy Pomnika, który wyraźnie zarysowuje w nich kierunek w jakim z pewnością podążał będzie Komitet podczas wyboru projektu do realizacji. Pozdrawiam autorkę
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną