Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Nikt nie chce wychodzić przed szereg. Każdy martwi się o swoje stanowisko, rodzinę. Jeżeli minister Obrony Narodowej nie stanął po stronie swojego dowódcy, tak samo jak polski premier czy prezydent, którzy poświęcili go dla dobra sprawy na ołtarzu przyjaźni polsko-rosyjskiej, to nikt w takiej sytuacji nie chciał się wychylać.
23.12.2011r.


     
Kolejny fragment doskonałej książki Dariusza Walusiaka, nad którą nasz portal objął patronat medialny.

Przed raportem MAK oskarżano pilotów o spowodowanie katastrofy. Jak Pani reagowała na te doniesienia?

Uważałam, że Rosjanie nie mają prawa mówić źle o naszych pilotach. Oni nie podjęliby się tak ryzykownego lądowania, gdyby zamknięto lotnisko. Z informacji, które do nas docierają, widać, że zostawiono ich samym sobie. Dodatkowo wieża podawała mylne komunikaty.
Wiem, że w prokuraturze są zeznania rodzin pilotów oczerniające mojego męża. Ktoś bardzo sprytnie wykorzystał ich i podkręca całą atmosferę. Komuś bardzo zależy, żeby obwiniać mojego męża.

Pojawienie się w raporcie MAK informacji dotyczącej sekcji zwłok Pani męża jest niezgodne z konwencją chicagowską, na którą powołuje się strona rosyjska. Czy Pani zgłaszała protest w tej sprawie?


Razem z pełnomocnikiem odwołaliśmy się do gen. Anodiny. Po naszym liście częściowo usunięto zamieszczoną w internecie ekspertyzę.

Czy władze polskie w tej sprawie także protestowały?


Nikt nie zgłaszał protestu. Prezydent Komorowski, zwierzchnik Sił Zbrojnych, powiedział coś, z czego wynikało, że nieważny jest honor, tylko prawda. O jakiej prawdzie mówi? O tej, którą Rosjanie ogłosili?

Po liście do komisji MAK protestującym przeciwko ogłaszaniu wyników sekcji zwłok gen. Błasika ukazał się artykuł w „Izwiestii”. Pisano tam, że Pani boi się prawdy. Zna Pani ten tekst?

Rosjanie perfidnie kłamią.

Generał Błasik upamiętniony został na Zachodzie. Podobno w Ramstein, w amerykańskiej bazie lotniczej, postawiono mu pomnik.


To nie jest duży pomnik, ale bardzo wymowny. W konturach Polski jest napis z Jana Kochanowskiego: „Jeżeli komuś niebo jest przypisane, to tylko tym, którzy służą ojczyźnie”.
W bazie Ramstein przed główną kwaterą zasadzono także dąb poświęcony mojemu mężowi.
Z całego świata dostaję wyrazy wsparcia. Piszą do mnie generałowie, dowódcy sił powietrznych. To niesamowita solidarność. Dla mnie jest to bardzo ważne w tej chwili.
Na pogrzeb mojego męża przyleciał z Kanady dowódca tamtejszych Sił Powietrznych tylko po to, żeby stanąć i pochylić się nad grobem. Podobnie ze Stanów Zjednoczonych. Czy gdyby Andrzej nie był szanowany, zdecydowaliby się na tak długą podróż?
Słyszałam, że w powojennej historii nie było takiego pogrzebu. Pięćdziesiąt pocztów sztandarowych z całej Polski, tysiące ludzi, delegacje z ponad dwudziestu państw, piękne, wzruszające, a przede wszystkim prawdziwe przemówienia. Stojąc nad grobem męża, wiedziałam, że żegnam wielkiego człowieka.

Jak Pani mąż zazwyczaj reagował w sytuacjach stresowych albo konfliktowych?

Był niezwykle opanowany. Nikt go nie mógł wyprowadzić z równowagi. Nikt mu nie był w stanie niczego narzucić, łącznie z najważniejszym pasażerem tego lotu. On swoją osobowością wnosił spokój. Mówią o tym jego podwładni, koledzy.

Czy ten rok był dla Pani rokiem żałoby?


Skąd. To był koszmar. Polskie piekło. Wystarczyłoby, żeby po mojej stronie stanęli wojskowi, Minister Obrony Narodowej. Wtedy byłabym silniejsza. Zamiast tego nastąpiło milczenie, godzenie się z oszczerstwami. Wszyscy ci, którzy wykreowali fałszywy obraz mojego męża, chcieliby, żebym się poddała. Ja mam wrażenie, że oni nie mówią o moim mężu, tylko o kimś innym. Zgadza się tylko nazwisko.
Głęboko wierzę, że prawda wyjdzie kiedyś na światło dzienne i w końcu powiedzą, że mojego męża nie było w kokpicie. Tylko czy oni się przyznają do tego?

Przez kilka miesięcy musiała Pani samotnie bronić dobrego imienia męża – generała lotnictwa III Rzeczpospolitej, oskarżanego niemalże o spowodowanie katastrofy samolotu prezydenckiego. Obecnie chyba nikt już w wersję podawaną przez komisję MAK nie wierzy?

Mam nadzieję, że już nikt w te kłamstwa nie wierzy. W normalnym kraju nie pozwolono by sobie na obrazę honoru generała, dowódcy sił powietrznych. Zastanawiam się, czemu to wszystko służyło?
Komisja Jerzego Millera stwierdziła, że głos słyszany w kokpicie przypisany został mojemu mężowi. Tak naprawdę nie wiemy, czy w tej krytycznej chwili on tam był.

Pani nikt przez ten czas nie proponował zidentyfikowania głosu męża?


Prokuratura powinna mnie była wezwać. Dla nich widać jest to nieważne. Rosjanie oczerniają naszego generała i nikt nic w Polsce nie robi. Kogo interesuje mój mąż? Znaleźli kozła ofiarnego i to wszystkim wystarczy.

Pani wielokrotnie rozmawiała z generałami NATO, często przyjaciółmi Pani męża. Co ich przede wszystkim interesowało?


Wszędzie, gdzie się pojawiałam za granicą, generałowie NATO zwracali uwagę nie na to, że była zła pogoda podczas lotu do Smoleńska. Oni przede wszystkim mówili, że wizyta ta była przez Rosjan niechciana, a przez to też źle przygotowana. Zdziwieni byli tymi wszystkimi oskarżeniami kierowanymi przeciwko mojemu mężowi.

Zachodni oficerowie wspierają Panią. A polscy?

Polscy się boją. Nikt nie chce wychodzić przed szereg. Każdy martwi się o swoje stanowisko, rodzinę. Jeżeli minister Obrony Narodowej nie stanął po stronie swojego dowódcy, tak samo jak polski premier czy prezydent, którzy poświęcili go dla dobra sprawy na ołtarzu przyjaźni polsko-rosyjskiej, to nikt w takiej sytuacji nie chciał się wychylać.

Antoni Macierewicz na spotkaniu w Rawie Mazowieckiej powiedział, że to, co spotkało Pani męża, te wszystkie oskarżenia były zemstą Rosjan. Pani mąż – jak, przypomniał – wprowadzał do polskiego lotnictwa samoloty F-16 i dla tego tak haniebnie potraktowano go po śmierci, próbując ośmieszyć wobec całego świata.


Mąż zmieniał oblicze sił powietrznych w Polsce. Wprowadzał zasady, procedury NATO. Zmieniał nawet sposób zachowania pilotów. Oswajał swoich podwładnych ze standardami zachodnimi. Wcześniej dowodzenie polegało na wzbudzaniu strachu u żołnierzy. Dominował w wojsku styl sowiecki.

W Polsce ktoś Panią wspierał w tych trudnych chwilach?

PiS, Radio Maryja, duchowni zawsze byli ze mną. Gdziekolwiek byłam, nikt mi nie sprawił żadnej przykrości. Wojsko nie występuje oficjalnie, ale wiem, że także są ze mną.
Najbardziej było mi przykro, kiedy piloci z 36. Specpułku zeznawali przeciwko mojemu mężowi. Telewizja TVN nagłaśniała wszystkie te kłamstwa. Piloci mówili, że nie lubili z moim mężem latać. Same bzdury. Nie wiem, ilu pełnomocników podpowiadało im, co jeszcze mają powiedzieć.
Był to okres, kiedy atakowano również kpt. Arkadiusza Protasiuka. Sądzili, że zrzucą wszystko na gen. Błasika i tym samym obronią dowódcę załogi tupolewa.
Myślałam, że mi serce pęknie. Mój mąż dla swoich pilotów zrobiłby wszystko, zawsze o nich walczył. Kapitana Protasiuka uważał za doskonałego pilota i zamierzał go awansować. Skończyło się to tym, że rozwiązano 36. Specpułk. Zwalono winę na lotnictwo, a politycy dalej są bezkarni.
Generalnie rzecz biorąc, Marta Kaczyńska, która straciła oboje rodziców, najbardziej ucierpiała w tej katastrofie. Nasza rodzina, Błasików, zaraz po niej ma najgorzej. Nie chodzi o to, że mój mąż, ojciec naszych dzieci nie żyje, ale o to, że trzeba było stanąć i bronić jego dobrego imienia. Wiedziałam, że są to kłamstwa. Jak miałam to powiedzieć całemu światu, że to, co mówią o moim mężu, to nieprawda? Obawiałam się, że nie dam rady przekonać ludzi, żeby wierzyli mi, a nie tym potężnym mediom, tej całej machinie politycznej.


Na prawym pasku link do publikowanych wcześniej fragmentów książki



/Artur/



Komentarze
#1 | kayan dnia 24.12.2011
solidarni2010.pl/images/news/imagecache/270x270/images_9.jpg

Serdecznie polecam dzisiejszą notkę pt:
KWIATY DLA PANI EWY

http://solidarni2...i-ewy.html
#2 | Artur dnia 23.12.2011
Przede wszystkim podziw dla p. Darka Walusiaka że pomimo tylu wywiadów udzielanych przez rodziny potrafił zadać zupełnie unikalne pytania. Na prawym pasku na dole strony link do telewizji współtworzonej przez p. Darka a tam materiały ze Smoleńska i inne bardzo ciekawe filmy. Zapraszamy!
#3 | Kulka dnia 23.12.2011
Tę książkę czyta się „jednym tchem”. Jest wzruszająca i jednocześnie dająca siłę.
Unikatowe wspomnienia tych, którzy odeszli – ludzi szczerych, autentycznych, nie udających, zasłużonych dla Ojczyzny Polaków, ale również obszerne relacje o tym wszystkim, co działo się po Katastrofie. To wyzwala emocje, które są siłą tej książki.
Warto ją przeczytać, warto mieć w domowej bibliotece.
Ja na pewno będę wracać do tej wyjątkowej książki, bo jest to tego rodzaju lektura, o której nie można zapomnieć na długo po przeczytaniu…
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną