Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Zanim jeszcze zadano sobie pytanie, co się tak naprawdę stało, już postanowiono, że oficjalna wersja będzie na pewno wykluczała zamach. Do dziś budzi to niepokoi i każe się zastanawiać, dlaczego właściwie kładziono na to tak mocny nacisk. Potem, z każdą porcją kłamstw, przeinaczeń, wątpliwości było coraz więcej.
12.12.2011r.


/Artur/

Kolejny fragment znakomitej książki Dariusza Walusiaka.

      Pytając o Rosję, miałem na myśli najwyższe władze tego kraju. Nie dziwi Pani podejście naszego premiera, który na miejscu katastrofy ściskał się z Władimirem Putinem?

Widzieliśmy już wcześniej Edwarda Gierka wpadającego w ramiona Breżniewa czy gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Były to akty pozorowanej, fałszywej przyjaźni, z której tak naprawdę nie wynikało dla zwykłych Polaków nic. Przecież my nigdy nie nabraliśmy się na te gesty. Myślę, że w swojej narodowej mądrości nadal się na to nie nabieramy. Jeżeli boimy się złych stosunków z Rosją, to dlatego, że czujemy się słabi. Bratanie się z Putinem nie jest specjalnością jedynie premiera Tuska. Można wskazać większą liczbę przywódców, którzy – doskonale świadomi, jak zbrodniczy system uosabia Putin – nie zawieszają stosunków z Rosją i nie unikają ostentacyjnych uścisków.
Przykro może, że do takich uścisków doszło nad zwłokami polskiego prezydenta i może trochę symbolicznie nad umierającą Polską. Ale cóż tak naprawdę miał zrobić premier Tusk? Wyrywać się Putinowi? Nie przeceniałabym wymowy tego gestu i nie przywiązywałaby do niego nadmiernej wagi.

Wróćmy jednak do dnia katastrofy. Żyjemy w czasach, gdy zamachy terrorystyczne stały się czymś powszednim. Nikogo nie dziwią bomby, miny-pułapki, niewyjaśnione do końca eksplozje. Czy kiedy usłyszała Pani informacje o tym, co się stało w Smoleńsku, nie pomyślała Pani o zamachu?


W pierwszym momencie nie zakładałam takiego scenariusza. Świadomość, że coś jest nie w porządku, przychodziła stopniowo. Przede wszystkim uderzająca była jakaś dziwna zmowa nietraktowania katastrofy smoleńskiej w kategoriach zamachu. Zanim jeszcze zadano sobie pytanie, co się tak naprawdę stało, już postanowiono, że oficjalna wersja będzie na pewno wykluczała zamach. Do dziś budzi to niepokoi i każe się zastanawiać, dlaczego właściwie kładziono na to tak mocny nacisk. Potem, z każdą porcją kłamstw, przeinaczeń, wątpliwości było coraz więcej.
Myślę, że dzisiaj będziemy chcieli wiedzieć nie tylko to, co się tak naprawdę stało w Smoleńsku, ale również dlaczego tak wielu zależało na ukryciu prawdziwej przyczyny katastrofy.

Nie zastanawiała się Pani, dlaczego na ten lot zaproszono ludzi wyznających praktycznie ten sam światopogląd?


Byli tam jednak ludzie różnych opcji. Czasem bardzo poważnie różnili się między sobą. Mimo to byli to ludzie, których do Katynia wysłało poczucie pewnej misji. Oni lecieli tam z potrzeby serca, nie dlatego, że dostali polecenie służbowe.

Jak przebiegała identyfikacja ofiar katastrofy? Pani nie zdecydowała się, żeby lecieć do Moskwy...


Dowiedziałam się stosunkowo szybko, że Tomek został zidentyfikowany. Do dziś nie widziałam jednak żadnych dokumentów, które potwierdzałaby fakt jego śmierci. Od blisko roku Rosjanie skąpią nam tych dokumentów, które z całą pewnością posiadają. Zapisy związane z sekcją zwłok zostały na rok utajnione. To jest jedno z pytań, które budzi wątpliwości, czy też podważa wiarygodność tego badania. Na przykład to, co zrobiono z autopsją gen. Błasika jest haniebne i prymitywne.

Czy ktoś z Pani strony poleciał do Moskwy w celu identyfikacji?


Wówczas nie było takiej potrzeby. Tomek był jedną z pierwszych zidentyfikowanych ofiar. Niewiele pamiętam z tego okresu, ale jeżeli mnie pamięć nie zawodzi, to kolejność była taka: Kaczyński, Kaczorowski, Merta. Nie było problemu ze wskazaniem ciała mojego męża.

Czy po śmierci widziała Pani męża?


Nie, niestety. Bardzo teraz tego żałuję. Powinnam była otworzyć trumnę.

Były jakieś dyrektywy, że nie wolno tego robić?


Tak, były takie zalecenia, ale była także świadomość, że za tym zakazem nie idą żadne sankcje. Wiedziałam, że jeśli zechcę otworzyć trumnę, to nic mi za to nie grozi. Mimo to powstrzymano mnie. Stoczono ze mną wielki spór, żebym tego nie robiła.

Kto Panią od tego odwodził?


Moi bliscy, przyjaciele. Dziś tłumaczą, że robili to w jak najlepszej wierze. Byli absolutnie przekonani, że jeżeli otworzę trumnę, to będzie to ostatnia rzecz, jaką w życiu zrobię. Bali się, że tego nie przeżyję. Dzisiaj żałują, że mi na to nie pozwolili. Gdyby wiedzieli, jaka atmosfera będzie wokół tego wszystkiego, jak wielkim kłamstwem okaże się cała sprawa smoleńska, to zaryzykowaliby cios, jaki by mi to na pewno zadało.

Czy myśli Pani teraz o ekshumacji?


Nie będzie to tylko moja decyzja. Zostawiam ją w rękach rodziców mojego męża. Gdyby ekshumacja miała pogłębić ich ból, to nie chciałabym tego robić za wszelką cenę. Jeśli jednak okazałoby się, że w czyimś grobie spoczywają zwłoki mojego męża, a w moim nie wiadomo kto, to nie będziemy zwlekać. Jeżeli podobne pomyłki wyjdą na jaw, to bezwzględnie zdecydujemy się na otwarcie trumny.

Czy wie Pani, jakich urazów doznał mąż?


Nie wiem, na ile ta wiedza jest wiarygodna. Wiem, że Tomek miał urazy charakterystyczne dla śmierci z przeciążenia. Były to urazy wewnętrzne. Przynajmniej tak mi powiedziano. Ale nie musi to być prawdą. Były przypadki, że mówiono rodzinie o niewielkich obrażeniach ich bliskich, a potem okazywało się inaczej.
Zadałam też pytanie, czy brak obrączki na palcu mojego męża oznacza kradzież, czy może utratę palca lub ręki. Powiedziano mi, że bezwzględnie została ona skradziona.



Książkę można kupić tutaj:
Link


Na prawym pasku link do publikowanych wcześniej fragmentów książki





Komentarze
#1 | konstanty dnia 12.12.2011
Jako jena z hipotez rownoprawne , jest hipotez zamachu .
#2 | konstanty dnia 12.12.2011
Jako jena z hipotez rownoprawne , jest hipotez zamachu .
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną