Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Kolejny fragment znakomitej książki Dariusza Walusiaka.
08.12.2011r.


/Artur/

Kolejny fragment znakomitej książki Dariusza Walusiaka.

     
Czy informacje o wyjeździe premiera do Katynia w jakikolwiek sposób utrudniały przygotowania do wizyty prezydenckiej delegacji?

Tomek był lekko zawiedziony, że wizyty tych delegacji przebiegną osobno. Z pewnością chciał, by Polacy jednoczyli się wokół sprawy katyńskiej. Był jednak niezmiernie zadowolony, że wizyta prezydencka dochodzi do skutku, ponieważ długo stała pod znakiem zapytania. Cieszył się, że polskie władze, wszystko jedno, czy wspólnie, czy osobno, będą miały szansę oddać hołd katyńskim ofiarom. Widział w tym bardzo wielką wartość.

7 kwietnia doszło do ważnego wydarzenia. Nad mogiłami żołnierzy polskich w Katyniu pochylili się premierzy Donald Tusk i Władimir Putin. Pani mąż wierzył, że Katyń może pojednać Polaków z Rosjanami?


Tomek nie wierzył Rosjanom. Na pytanie, czy kiedyś nasze kontakty będą układać się dobrze, odpowiadał: „Tak już było, za Jelcyna”. Uważał, że mentalnie narody Wschodu niewiele się zmieniły, i że gdyby Rosjanie dostali rozkaz powtórzenia zbrodni katyńskiej, to by go wykonali. Oni nie postrzegają tego jako straszliwej zbrodni, która nie ma prawa więcej zaistnieć. Mąż wskazywał, iż Niemcom, poddanym denazyfikacji po II wojnie światowej – jak mówił – przeorano umysły. Pokazano ogrom zła, jakim był totalitarny system – faszyzm. Na Wschodzie nigdy do tego nie doszło i w Rosji dowody na to są na każdym kroku. W Smoleńsku nad główną aleją miasta do dziś króluje pomnik Lenina. Widać, że nie do końca zrozumiano, jak potworny był system komunistyczny.

Jak wiele osób, które zginęły w katastrofie, znała Pani osobiście?

Myślę, że znałam wszystkich poza pilotami, obsługą samolotu i funkcjonariuszami BOR-u i żołnierzami, z wyjątkiem dowódcy Garnizonu Warszawa gen. Kazimierza Gilarskiego, z którym wspólnie organizowaliśmy uroczystości patriotyczne. Był to człowiek niezwykle przychylny idei oddawania czci bohaterom czynu zbrojnego. Nie znałam też niektórych księży. Ze znakomitą większością spośród pozostałych zetknęłam się wielokrotnie. Przepadałam za Tadeuszem Lutoborskim, poprzednim szefem Stowarzyszenia Rodzin Katyńskich. Dużo teraz o nim myślę. Często mówił o bezsilności w walce o prawdę, o starciu z kłamstwem, z brakiem woli wyjaśnienia katyńskiej zbrodni. Dziś mam wrażenie, że tamte uczucia stały się moim udziałem. Zawsze z wielką serdecznością witała się ze mną Anna Walentynowicz. Zdarzało nam się spotykać w różnych publicznych sytuacjach. Uwielbiałam również Marię Kaczyńską. Była pełna ciepła i uroku.

Znała Pani osobiście Panią Prezydentową?

Tak, miałam ten zaszczyt. Ostatni raz zetknęłam się z nią przy okazji inauguracji Roku Chopinowskiego. Spotykałyśmy się w różnych okolicznościach i miałyśmy okazję ze sobą rozmawiać. Zawsze byłam pod wrażeniem jej niebywałego taktu, ujmującego sposobu bycia. To była nie tylko pierwsza dama, to była po prostu wielka dama.

A prezydenta Lecha Kaczyńskiego jak Pani wspomina?

Za czasów warszawskiej prezydentury Lecha Kaczyńskiego byłam pracownikiem samorządu i miałam szansę się z nim zetknąć. Wtedy w Urzędzie Miejskim pracowali także: Sławomir Skrzypek, Władysław Stasiak, Paweł Wypych, Barbara Mamińska. Myśmy blisko współpracowali ze sobą i siłą rzeczy znaliśmy się. Miałam powody, żeby tych ludzi cenić. Byli niezwykle ideowi.

W 1940 roku w Katyniu Rosjanie zamordowali polskich oficerów, dla których najwyższą wartością był Bóg, Honor, Ojczyzna. Teraz – kiedy poznajemy bliżej ludzi, którzy zginęli w Smoleńsku – okazuje się, że większość z nich również podzielała te ideały.

Etos tych, którzy zginęli siedemdziesiąt jeden lat temu w Katyniu, i tych, którzy skończyli życie w Smoleńsku, posłuży hartowaniu ducha i budowania mocy polskiego serca. Mam nadzieję, że nigdy nie zabraknie ludzi prawych, szlachetnych, zdolnych oddać wszystkie swoje siły w służbie Rzeczypospolitej. Wolę mieć taką nadzieję niż poczucie, że 10 kwietnia wszystko się skończyło.

Zbrodnia katyńska obejmuje ponad dwadzieścia tysięcy żołnierzy, oficerów rezerwy, na co dzień pracujących jako prawnicy, naukowcy, nauczyciele. Była to ścisła elita II Rzeczypospolitej. W katastrofie smoleńskiej zginęła niecała setka osób zajmujących ważne stanowiska w państwie, w większości bezgranicznie oddanych niepodległej ojczyźnie. Czy nie ma Pani wrażenia, że po ich stracie, tak jak i po zagładzie katyńskiej elity, kraj nasz pogrąża się w chaosie?


Na pewno mam wrażenie, że Rzeczpospolita nam „spsiała” po 10 kwietnia. Wszystko toczy się i wygląda gorzej, tak jakby rzeczywiście ci ludzie byli strażnikami suwerenności naszego kraju. Widziałam tę Polskę „spsiałą” za czasu PRL-u. Bywały w naszej historii momenty trudne, ale podnosiliśmy się do niezależnego, suwerennego bytu. Pozwólmy sobie na nadzieję i wiarę, że i tym razem tak będzie.

Ale przecież teraz Polska jest suwerennym krajem.

Nie jesteśmy suwerenni w decyzjach i myślę, że jako społeczeństwo jesteśmy w szczególny sposób zdradzani. Uważam, że polski interes narodowy jest zagrożony.
Nie jest tak, że to nie działo się przed 10 kwietnia. Byli jednak ludzie, którzy pilnowali, żeby Polsce nie stała się krzywda. W Smoleńsku zginęli na przykład ludzie, którzy walczyli o dywersyfikację dostaw gazu, i tym samym o naszą niezależną politykę energetyczną.
Uważam, że obecnie znowu wpisujemy w nasze dobrosąsiedzkie stosunki postulaty, które nam samym przynoszą szkodę. Strasząc nas groźbą złych stosunków z Rosjanami, chce się osiągnąć taki efekt, żebyśmy z obawy wybrali do rządzenia tych, których uważamy za gwarantów dobrych relacji ze Wschodem. Okazuje się jednak, że ich rękoma będziemy się pozbywać wpływu na to, co się dzieje choćby na Śląsku. Straszy się nas Rosją, a tak naprawdę zagrożenie wyrasta gdzie indziej. Dobrze, żebyśmy się nie nabrali na te groźby.

Postawa wiernopoddańcza wobec Rosji nigdy nam nie służyła. Na Wschodzie gardzi się tymi, którzy okazują swoją słabość. Wydaje się, że rząd polski po raz kolejny przekonał się o tym...

Byłoby dobrze, gdyby towarzyszyła nam taka świadomość, jaka towarzyszyła Polakom przed wybuchem II wojny światowej. U schyłku II Rzeczpospolitej kraj nasz borykał się z nieprawdopodobnymi trudnościami. To, co było wtedy w Polakach, i to, co odróżnia dzisiejszy nasz stan świadomości, to wiara, że potrafimy wygrywać. Wówczas stał za nami rok 1920, wcześniej 1918, bohaterska obrona Lwowa, mocna wiara w zwycięstwo. Dzisiaj mam wrażenie, że wpojono nam przekonanie (zresztą było ono w nas już w PRL-u, w stanie wojennym), że jeżeli Rosjanie będą chcieli nas pokonać, to nie mamy żadnych szans. Nie trzeba tak myśleć! Przykładem może być maleńka Estonia z niewielką społecznością, która żyje w przekonaniu, że Rosjanie są do pokonania. Zdecydowano się usunąć w Tallinie sowiecki pomnik i – mimo histerycznej reakcji Rosji - zwyciężono.
Bardzo bym nie chciała, żeby to, co dzieje się w pierwszą rocznicę tragedii smoleńskiej, przyćmiło wagę rocznicy katyńskiej. Wierzę, że opowieść o katastrofie smoleńskiej można wpisać w narrację katyńską. Myślę, że byłoby to najpiękniejsze spełnienie testamentu zostawionego przez tych, którzy zginęli.

Książkę można kupić tutaj:
Link


Na prawym pasku link do publikowanych wcześniej fragmentów książki






Komentarze
#1 | Wincenty Koman dnia 07.12.2011
Pani Magdaleno!

Dzięki za świadectwo. Niestety nie mamy Rządu myślącego Polską racją stanu. W dalszym ciągu rządzą nami służby, wbrew polskiej racji stanu. Stocznię Gdańską przejęto za darmo a Skarb Państwa dopłacił 716 milionów zł. Naszych liderów zamordowano 15.09.2000 r., tylko dlatego, że skutecznie ratowali Stocznię Gdańską przed nielegalną upadłością i bezprawnym przejęciem. Społeczeństwo śpi. Dokonano zamachu nad Smoleńskiem i prawie cisza. Pani Ania Walentynowicz (Prezes Stowarzyszenia "ARKA": www.stoczniagdanska.info) jednoznacznie wskazywała, że bez ujawnienia prawdy o Katyniu nie możemy liczyć na prawdę i sprawiedliwość w naszym kraju.

Jak życie pokazuje nie myliła się nic a nic. Powodzenia!
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną